Na SkyShowtime wjechały dwa filmy-unikaty - tytuły, które albo pokochasz, albo się od nich boleśnie odbijesz. I choć różni je właściwie wszystko, mają jeden wspólny pierwiastek. A imię jego: Pedro Pascal.

Żaden z tych tytułów do tej pory nie gościł w streamingu w modelu abonamentowym - można je było dorwać co najwyżej za opłatą w wypożyczalniach VOD. Jeden z nich w ubiegłym roku trafił do kin - drugiego nie mieliśmy szansy tam zobaczyć, a szkoda, bo mógł świetnie się prezentować na wielkim ekranie.
Ten pierwszy to „Eddington”, czyli najnowszy film Ariego Astera - reżysera docenionego za genialne „Hereditary” czy „Midsommar”. Drugi to „Freaky Tales. Dziwaczne opowieści” - w istocie dziwaczna czarna komedia akcji.
Co obejrzeć w SkyShowtime? Eddington i Freaky Tales już w ofercie
„Eddington” to niewątpliwie jeden z najbardziej dyskutowanych i polaryzujących filmów ostatnich lat - projekt, w którym Ari Aster całkowicie odchodzi od horroru i tworzy coś na styku satyry politycznej, neo-westernu i thrillera społecznego.
Akcja rozgrywa się w maju 2020 roku, w fikcyjnym miasteczku w Nowym Meksyku. W centrum opowieści znajduje się konflikt między szeryfem Joe Crossem (Joaquin Phoenix) a burmistrzem Tedem Garcią (Pedro Pascal), który zaczyna się od pozornie banalnej kwestii - maseczek i obostrzeń pandemicznych - a szybko eskaluje w pełnowymiarową wojnę ideologiczną.
Z czasem lokalny konflikt przeradza się w coś znacznie większego: społeczność dzieli się na wrogie obozy, rosną napięcia związane z protestami Black Lives Matter, teoriami spiskowymi i mediami społecznościowymi, a bohaterowie coraz bardziej pogrążają się w paranoi.
Filmowiec wykorzystuje konwencję westernu, aby opowiedzieć o współczesnej Ameryce jako kraju rozpadu wspólnoty i kryzysu komunikacji. Obraz wyróżnia się potężną dawką dialogów, gwałtownymi zmianami tonu oraz mieszanką realizmu i groteski, co czyni go doświadczeniem celowo niewygodnym i dezorientującym. Siłą rzeczy, nie wszystkim przypadło to do gustu. Moim zdaniem jest to jednak naprawdę unikalne spojrzenie na współczesną polaryzację. Jako satyra - kuleje, ale ma swoje momenty i trafne obserwacje w sferze społecznych komentarzy. No i jak to jest zagrane...
„Freaky Tales” to tytuł przyjęty zdecydowanie cieplej. Stylizowana, pulsująca energią antologia osadzona w Oakland końcówki lat 80., w której Anna Boden i Ryan Fleck odchodzą od klasycznej narracji na rzecz mozaiki przeplatających się historii. Film łączy kilka pozornie odrębnych wątków, budując nowy mit miasta jako tygla subkultur, napięć społecznych i wściekłych młodych ludzi.
Podkreślę: mówimy o kinie świadomie przerysowanym - pełnym neonowej estetyki, dynamicznego montażu i pulpowej przemocy, które jednocześnie celebruje i przetwarza ducha epoki VHS. Spokojnie, to nie jest kolejny przypadek identycznego, taniego żerowania na nostalgii. Tym razem jest kreatywnie, pomysłowo i w świetnym stylu. No i znów: cóż to za obsada! Pedro Pascal, Ben Mendelsohn, Jay Ellis, Dominique Thorne czy Tom Hanks...
„Freaky Tales” to doświadczenie: energiczne, hałaśliwe, kolorowe, czasem chaotyczne, zawsze stylowe, oddające piękny hołd kulturze ejtisowej i zapewniające sporo frajdy. Polecam.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Prezent od Prime Video. Miażdżący kinowy hit szturmuje serwis
- Kim jest Dominic McLaughlin? Nowy Harry Potter nie jest nowicjuszem
- Genialny aktor odniósł porażkę. I wymierzył działa w Tarantino i Deppa
- Jeden z najlepszych dreszczowców w historii wreszcie w HBO Max. Kino absolutne
- Podlasie ma pierwszą część. Widzowie zaskoczeni


















