REKLAMA

Genialny aktor odniósł porażkę. I wymierzył działa w Tarantino i Deppa

Brian Cox jest przez wielu uznawany za wybitnego artystę, poniósł jednak sromotną porażkę jako reżyser. Ciekawe, że tuż po tej klęsce postanowił wycelować działa w Quentina Tarantino i Johnny’ego Deppa.

cox tarantino depp
REKLAMA

W tej kwestii trudno o wątpliwości: Brian Cox to niezwykle utalentowany aktor, który ma za sobą imponującą karierę. Z drugiej strony - ma też skłonność do bezsensownego krytykowania innych artystów (m.in. Joaquina Phoenixa i Jeremy’ego Stronga). Teraz, w obszernym wywiadzie dla „The Times”, ponownie pozwolił sobie na kilka ostrych uwag względem dwóch dużych branżowych nazwisk.

Na początek określił Quentina Tarantino słowem „meretricious”, co jest bardzo eleganckim sposobem powiedzenia: czysta forma bez grama treści. Wyraźnie zirytowany ego postmodernistycznego reżysera, stwierdził, że jego filmy są wyłącznie o nim samym.

Jestem bardziej egalitarny niż wielu reżyserów, którzy nazywają siebie wizjonerami. Lubię oddawać aktorowi należne miejsce. W filmie Quentina Tarantino wszystko, co widzisz, to Quentin Tarantino. To nie dla mnie. Nie chcę tak pracować.

REKLAMA

To bardzo niefortunne słowa, biorąc pod uwagę porażkę, jaką właśnie odniósł.

Brian Cox atakuje Deppa i Tarantino. Sam właśnie zaliczył wtopę

Zachodni dziennikarze podkreślają, że Cox naprawdę nie powinien zabierać głosu w tej sprawie. Jak komentuje dziennikarz „World of Reel”:

Miałem nieszczęście zobaczyć jego reżyserski debiut na Toronto International Film Festival - film nosi tytuł „Glenrothan” i był jednym z absolutnie najgorszych tytułów całego festiwalu. Zrobiłem coś, co zdarza mi się niezwykle rzadko, i wyszedłem z tej mdłej, pełnej klisz produkcji po godzinie seansu. Obecnie obraz ma okrągłe 0 proc. w serwisie Rotten Tomatoes.

Ten głos to tylko wierzchołek góry lodowej: wszyscy zgodnie zmiażdżyli jego reżyserski popis. Niestety, artysta kontynuował tyradę: w dalszej części wywiadu Cox wbił szpilę w Johnny’ego Deppa, ujawniając, że odrzucił rolę gubernatora w serii „Piraci z Karaibów” i nie żałuje tej decyzji, ponieważ Depp jest „przesadnie rozdmuchany i przeceniany”.

Dalej nawrzucał Gary’emu Oldmanowi: skrytykował nagrodzony Oscarem występ kolegi po fachu w „Czasie mroku”, nazywając go „efektownym, ale pustym popisem pod publiczkę”. Dostało się również Ianowi McKellenowi („nie w moim guście”), Edwardowi Nortonowi („upierdliwy”), a wreszcie złej decyzji castingowej, jaką było według gwiazdora obsadzenie Margot Robbie w „Wichrowych wzgórzach”.

Na koniec znalazł jednak kilka ciepłych słów dla swojego ekranowego syna, Jeremy Stronga, nazywając go „wspaniałym aktorem”, mimo że wcześniej - w wywiadzie z 2023 r.  - określił jego metody pracy na planie jako „cholernie irytującymi” (i nic dziwnego, bo Strong jest tzw. aktorem metodycznym).

Cóż, Coxowi ewidentnie nie zależy na zjednywaniu sobie kolegów i koleżanek z branży. 

REKLAMA

Czytaj więcej:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-05T13:41:18+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T13:11:24+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T11:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-05T10:03:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T11:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T10:03:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T09:16:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T08:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T07:31:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-04T06:15:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA