Armin przechodzi na ciemną stronę
Ponad miesiąc temu pisałem o nowym utworze Armina van Buurena. Jego w znacznej mierze popowe brzmienie usprawiedliwiłem tym, że powstał on na potrzeby komedii romantycznej. Niestety, kolejny kawałek artysty ma jeszcze mniej wspólnego z trancem, a wcale nie zrobiono go do filmu.

REKLAMA