REKLAMA
  1. ROZRYWKA.BLOG
  2. Muzyka
  3. Dzieje się

Mówi, że został oszukany przez Artura Rojka: "Zostaliśmy z długami"

Great September to festiwal muzyczny, który w tym roku gościł po raz pierwszy w Łodzi. Wystąpiło na nim wiele młodych, jeszcze nieznanych publice artystów i zespołów. Organizatorami byli Artur Rojek oraz Łukasz Minta, twórca muzycznego wydarzenia Spring Break. Choć festiwal zdobywał dobre recenzje, to sama współpraca obu panów nie przebiegła tak dobrze. Szczegóły opisał Łukasz Minta w facebookowym wpisie.

11.30.2022
15:33
artur rojek off festival 2022 wywiad
REKLAMA

Great September odbył się w tym roku w październiku w Łodzi. Przez trzy dni od 20-22 października fani muzycznych brzmień mogli usłyszeć jeszcze mało znanych, lecz zdolnych artystów czy zespołów. Na scenie łódzkich klubów zaprezentowali się m.in. Dawid Tyszkowski, Dłonie czy Dziwna Wiosna. Festiwal został stworzony przez Artura Rojka, organizatora dobrze znanego fanom alternatywnych brzmień Off Festiwalu w Katowicach oraz Łukasza Minty, twórcy Spring Break w Poznaniu.

REKLAMA

Lukasz Minta opisuje szczegóły współpracy z Arturem Rojkiem.

Jak się okazuje, współpraca obu panów nie układała się pomyślnie, choć początkowo wszystko było w porządku. O szczegółach poinformował Łukasz Minta w facebookowym wpisie.

W związku z zakończeniem mojej pracy w Łodzi, postanowiłem opowiedzieć Wam o festiwalu Great September, w organizację którego byłem zaangażowany przez ponad rok, a po którym zostały mi tylko długi. Piszę to również dlatego, że do tej pory sporo osób kontaktuje się ze mną myśląc, że mam coś wspólnego z tą imprezą. Zaczęło się bardzo sympatycznie. Spotkałem się z Arturem Rojkiem w sierpniu 2021 i zaczęliśmy rozmowę o Łodzi. Uznaliśmy, że miasto ma wielki potencjał, więc idealnie byłoby zrobić tam miejski festiwal a la Spring Break. Szybko ruszyliśmy do działania, przygotowując wspólnie z Arturem koncepcję artystyczną festiwalu, w tym line up

opisuje Minta na Facebooku.

W dalszej części wpisu Minta wspomina, iż władze miasta zareagowały entuzjastycznie i przeznaczyły na realizację wydarzenia spore pieniądze. Jego zdaniem wszystko zaczęło się komplikować, gdy do organizacji włączyła się żona Rojka. Przez jej fundację miały przechodzić dotacje i wpływy od sponsorów.

Od tego momentu współpraca zaczęła się komplikować. Artur okazał się osobą mało decyzyjną, a jego żona delikatnie mówiąc nie pomagała. Nie chcę Was zamęczać szczegółami - kluczowa stała się kwestia umowy. Dla mnie było naturalne, że przy imprezie o budżecie grubo ponad 2mln złotych, dokument potwierdzający warunki jest naturalną kwestią. Owszem wszystko było na mailach, których wymieniliśmy setki jak nie tysiące, ale umowa to umowa. Żona Artura zobowiązała się do jej przygotowania. Na tym etapie nie było nerwowych ruchów bo w marcu'22 dostałem zaliczkę (bez umowy) na poczet organizacji imprezy i z tego były opłacane pensje dla zatrudnionych osób, koszty promocji i produkcji, itd

pisze Łukasz Minta.

Mijały miesiące, jednak Minta dalej nie miał umowy, a musiał wykonywać kolejne obowiązki względem festiwalu. W końcu postawił sprawę jasno, że nie będzie pracować nad organizacją wydarzenia, póki nie zostaną dograne szczegóły odnośnie umowy.

Zostałem uznany za szantażystę, osobę skrajnie nieprofesjonalną, która miała tylko wyprodukować imprezę, a teraz próbuje zniszczyć wspaniały pomysł Artura. Coraz bardziej uświadamiałem sobie, że w tej relacji Artur delikatnie mówiąc nie jest frontmanem, a raczej technicznym swojej żony i to ona podejmuje decyzje - czytamy w facebookowym wpisie.

Łukasz Minta został z długami

Minta nie zamierzał jednak ustąpić w formalnych kwestiach. Gdy wydawać by się mogło, że sytuacja jest opanowana, a umowa za chwilę będzie podpisana, tu znów pojawiły się komplikacje. Do jej podpisania nigdy jednak nie doszło. Rojek miał też napisać do miasta donos na Mintę.

Zostałem w nim opisany jako osoba skrajnie nieodpowiedzialna, niezbyt ceniona w branży, z poważnymi problemami emocjonalnymi. Według jego oceny festiwal był zagrożony w związku z moją postawą, a jedyną szansą na jego realizacje było zastąpienie mnie...managerem Artura. W tym samym czasie Monika, Karolina, Magda i Joanna zakończyły współpracę ze mną i moją żoną zabierając ze sobą całą dokumentacje związaną z imprezą. Następnego dnia dowiedzieliśmy się, że te osoby pracują dla Fundacji żony Artura. Kolejnego dnia straciliśmy dostęp do dysku produkcyjnego zawierającego kilka miesięcy naszej pracy. Jednocześnie zablokowano mi dostęp do maila @greatseptember. Na stronie festiwalu w opisie imprezy zniknęło moje nazwisko i okazało się, że jedynym pomysłodawcą i twórcą festiwalu jest Artur Rojek.... Jakiekolwiek próby mediacji ze strony Miasta nie przyniosły efektu.

czytamy.
REKLAMA

Jak podkreśla współorganizator Great September, został zdługami za kampanię promocyjną, koszta osobowe i hotele. Od kilku miesięcy próbuje rozliczyć wydatki z małżonką Rojka, jednak nie wygląda to dobrze. Minta dodaje też, że Rojek miał zwlekać z wypłatami dla artystów i klubów, w których organizowane były koncerty w Łodzi. Na koniec Minta przestrzega i podkreśla, że nie spodziewał się, że to właśnie jemu może zdarzyć się taka sytuacja, gdyż dobrze znał się z Arturem Rojkiem. Pełny post znajdziemy tutaj. Tymczasem czekamy na odpowiedź Artura Rojka w tej sprawie.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA