Są takie filmy, które idealnie nadają się na wieczorny seans z perspektywy kanapy, poduszki i koca. Ten nie tylko pasuje do owej grupy, ale również uchodzi za klasyk współcześnie rozumianej komedii romantycznej. Właśnie trafił do HBO Max, więc zapewne użytkownicy zwrócą na niego uwagę.

Gdy myślę o kultowych komediach romantycznych i to jeszcze mających miejsce w święta, częściej myślę o "To właśnie miłość", niż o "Holiday". Trzeba jednak oddać, że drugi z wymienionych filmów całkiem dobrze się trzyma i po 19 latach (!) od premiery wciąż ma opinię ciepłego, fajnego i uroczego rom-komu, który jest idealną pozycją na okres świąteczny (i nie tylko).
Holiday wjechało na HBO Max. Do świąt daleko, ale nie szkodzi
Głównymi bohaterkami są dwie kobiety żyjące w zupełnie innych częściach świata. Żyjąca na angielskiej wsi Iris (Kate Winslet) jest zakochana w mężczyźnie, który ma poślubić inną. Równocześnie mieszkająca w słonecznym LA Amanda (Cameron Diaz) orientuje się, że jej dotychczasowy partner był niewierny. Kobiety poznają się w sieci i pod wpływem impulsu decydują się zamienić domami na okres świąt Bożego Narodzenia. Wówczas napotykają na swoich ścieżkach uczucie: Amanda jest oczarowana bratem Iris, Grahamem (Jude Law), zaś Iris spotyka się z Milesem, kompozytorem muzyki filmowej (Jack Black).
Nie ma co ukrywać - sam koncept historii opowiedzianej przez Nancy Meyers jest dość szalony: bohaterki dokonują niecodziennego ruchu i wymieniają się domami. Poza tym, w pewien sposób także życiami - wraz z tymczasową zmianą miejsca zamieszkania, Iris i Amanda znajdują się w miejscach, do których niekoniecznie są przyzwyczajone. Mimo tego poznają nowych ludzi - w tym mężczyzn, z którymi zaczyna ich łączyć coraz więcej. Nie nazwałbym "Holiday" najlepszym filmem w swoim gatunku, natomiast jest to produkcja niebanalna, przenosząca widza do świata, w którym podąża się za perypetiami bohaterów i nie zwraca aż takiej uwagi na schematyczność czy problemy z fabułą.
"Holiday" to przede wszystkim obraz perypetii bohaterów, których miłość "dopada" tak czy siak. Meyers dobrała świetną obsadę do tego projektu - może za wyjątkiem Cameron Diaz, do której w tym filmie mimo wszystko nie umiałem się przekonać. Pozostali wypadli bez zarzutu - aktorski czar Jude'a Lawa jest wieczny i nieprzemijalny, Kate Winslet ma monopol na granie przekonujących ról w filmach o miłości, zaś Jacka Blacka zawsze dobrze zobaczyć w produkcjach, które są mniej komediowe, a bardziej poważne. To jedna z ról, którą szczególnie cenię w filmografii Blacka.
"Holiday" jest filmem, któremu daleko do jakkolwiek rewolucyjnej pozycji. Ma jednak wystarczające ciepło, nie obraża inteligencji widza i wywołuje w widzu emocje, dzięki którym przywiązuje się on do bohaterów i z uwagą obserwuje, jak uczucia między nimi się rozwijają. Czasami tyle wystarczy.
Więcej o serialach HBO Max poczytasz na Spider's Web:



















