Finałowy sezon „Bates Motel” od dziś na Netfliksie. W serwisie obejrzysz już cały prequel „Psychozy”
„Bates Motel” wpisuje się w trend seriali, które nawiązują do znanych dzieł filmowych. Produkcja z Freddie'em Highmore'em i Verą Framigą w rolach głównych to prequel „Psychozy” Alfreda Hitchcocka z 1960 roku. Na Netfliksie właśnie wylądował 5. i tym samym ostatni sezon serialu.

To prequel nieoczywisty, bo wydarzenia w „Bates Motel” dzieją się współcześnie. Całość stylizowana jest na lata 60., w pierwszym odcinku zresztą mamy pewne wątpliwości, w którym roku się znajdujemy. Te jednak rozwiewają się w oka mgnieniu, kiedy koleżanki głównego bohatera w samochodzie bawią się smartfonem. Jednak klimat, dom tytułowych Batesów, a nawet stroje Normana i Normy – toksycznych syna i matki – nawiązują do minionej epoki.
„Bates Motel” to serial niezwykły, bo – tak jak choćby „Gra o tron” – świetnie się go ogląda mimo tego, że wielu bohaterów się nie znosi. A na pewno ma się bardzo mieszane uczucia w stosunku do pierwszoplanowych postaci.
A te zagrane są świetnie i przekonująco. Norman Bates jest psychotyczny, dziwny, nieśmiały, despotyczny, irytujący, ale i budzący współczucie. Z kolei Norma, matka, która za wszelką cenę próbuje chronić swojego syna, to kobieta uległa i demoniczna jednocześnie. Dla rodziny zrobi wszystko, nawet za cenę własnego bezpieczeństwa i komfortu. To zresztą właśnie dlatego oboje przyjeżdżają do pozornie urokliwego miasteczka, White Pine Bay, i rozpoczynają swoje życie na nowo. Norma i Norman otwierają przydrożny motel i zamieszkują w domu, który dobrze poznaliśmy już w „Psychozie”.
Widzowie wiedzą, do czego ta historia ich doprowadzi. Ale opowieść, która ostatecznie skończyła się w strasznej piwnicy, jest fascynująca.
„Bates Motel” to mieszanka dramatu psychologicznego, thrillera i kryminału. Mamy tu mnóstwo intryg, sekretów, a trup ściele się gęsto. To emocjonująca jazda bez trzymanki, która bierze na warsztat ludzką naturę, zbrodnię i... miłość, choć nie zawsze dobrze pojmowaną.