Postać Mirandy Priestly z filmu "Diabeł ubiera się u Prady" była inspirowana Anną Wintour, byłą redaktorką naczelną magazynu "Vogue". Okazuje się, że asystentka Mirandy, Emily Charlton, również ma swój odpowiednik w rzeczywistości - prawdziwa Emily po dwóch dekadach ujawniła swoją tożsamość.

Film "Diabeł ubiera się u Prady" powstał w oparciu o powieść Lauren Weisberger o tym samym tytule. Pisarka na przełomie 1999 i 2000 roku pracowała jako osobista asystentka ówczesnej redaktorki naczelnej "Vogue'a" Anny Wintour i to właśnie doświadczenia w tej pracy zainspirowały ją do napisania książki o chłodnej i bezwzględnej szefowej magazynu modowego "Runway". Mimo że Wintour przez lata odcinała się od Mirandy Priestly, teraz najwyraźniej z dystansem podchodzi do tego tematu - przed premierą sequela produkcji wzięła nawet udział w krótkim spocie wraz z Meryl Streep, filmową Mirandą.
Widzowie zastanawiali się również przez lata, czy Emily Charlton, w którą wciela się Emily Blunt, również miała swój odpowiednik w rzeczywistości. Wyrazista bohaterka stała się ulubienicą widzów, choć jako asystentka szefowej "Runwaya" miała swoje za uszami. Teraz wszystko stało się jasne - wiadomo już, kto był inspiracją do stworzenia bohaterki Blunt. Opowiedziała o tym prawdziwa Emily we własnej osobie.
Prawdziwa Emily z filmu Diabeł ubiera się u Prady ujawniła swoją tożsamość
Postacią, która zainspirowała Weisberger do stworzenia Emily Charlton, była stylistka gwiazd Leslie Fremar. Ujawniła to w podcaście "The Run-Through with Vogue". Okazuje się, że Fremar nie tylko zatrudniła Weisberger, ale również pracowała z nią przez prawie rok.
Zdecydowanie powiedziałam jej, że milion dziewczyn dałoby się zabić dla tej pracy. To była zdecydowanie moja kwestia, ponieważ naprawdę w to wierzyłam i wiedziałam, że ona niekoniecznie chciała tam być
- wyznała Fremar, nawiązując do pamiętnego cytatu z filmu.
Stylistka wyznała, że dowiedziała się o książce Weisberger dopiero po tym, gdy odeszła z "Vogue'a":
Zadzwoniono do mnie z biura Anny z informacją, że chce się ze mną spotkać. Byłam przerażona. [Wintour] zapytała: "Kim jest Lauren Weisberger?". A ja na to: "Była twoją młodszą asystentką". A ona na to: "No cóż, napisała książkę o nas, a ty jesteś gorsza ode mnie".
Fremar przyznała w rozmowie, że podczas pracy dla "Vogue'a" rzeczywiście nie była zbyt miła, ale wynikało to z tego, że musiała wykonywać jednocześnie swoją oraz jej pracę. Dodała, że Weisberger prawdopodobnie siedziała i pisała swoją książkę, nie traktując pracy na swoim stanowisku tak poważnie, jak Fremar. Kobiety już nigdy później się nie spotkały. Fremar ujawniła również, że skontaktowała się z Blunt, aby powiedzieć jej, że to właśnie ona była inspiracją dla jej postaci, na co aktorka nie zareagowała z zainteresowaniem.


















