REKLAMA

Różnorodna obsada ratuje kina. To nie "woke", to fakty

Ci, którzy - być może podświadomie - chcieliby cofnąć kino (a wraz z nim przy okazji cały naturalny postęp społeczny) o kilkadziesiąt lat wstecz, zapewne nie będą mogli uwierzyć w tę oczywistość, ale światowa widownia naprawdę preferuje różnorodność na ekranach. 

kino filmy różnorodność badanie
REKLAMA

Zróżnicowana publiczność w całych Stanach Zjednoczonych coraz chętniej przyznaje, że preferuje niejednolitą obsadę również na kinowych ekranach - jednoznacznie wskazał na to najnowszy Hollywood Diversity Raport, przygotowany przez prestiżowy UCLA (Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles). Opublikowany w czwartek dokument szczegółowo przeanalizował preferencje widzów, tematykę obsady oraz trendy box-office’owe.

Najlepsze wyniki w wielu kategoriach osiągały filmy, w których obsada składała się w 41-50 proc. z aktorów BIPOC (czyli osób czarnoskórych, rdzennych i innych osób kolorowych). Produkcje te notowały m.in. najwyższe mediany globalnych i krajowych przychodów z kin, trafiały do największej liczby sal kinowych, uzyskiwały najwyższe średnie miejsca w rankingach weekendu otwarcia oraz miały najszerszą dystrybucję międzynarodową. Przeciwnicy tak zwanej „poprawności politycznej” (którzy za takową uznają już zwykłą chęć trafienia do jak najszerszej grupy odbiorców i uwzględnienie oczekiwań lwiej części społeczeństwa) zawsze powtarzają „go woke, go broke” oraz że „widownia zagłosuje portfelem i zobaczymy” - wygląda na to, iż rzeczywiście zagłosowała, choć raczej w zaskakujący dla nich sposób. 

REKLAMA

Publiczność woli różnorodność - nowy raport nie pozostawia wątpliwości

Ten poziom różnorodności odzwierciedla rzecz jasna 45,2 proc. udziału BIPOC w populacji USA, co sugeruje, że filmy ilustrujące rzeczywiste proporcje demograficzne szczególnie trafiają do widzów. Widzowie BIPOC kupowali też ponadproporcjonalnie dużo biletów na filmy z obsadą 21-30 proc. BIPOC oraz na produkcje, w których udział ten przekraczał 40 proc.

By jeszcze lepiej zrozumieć ewoluujące preferencje szerokiej publiczności, raport pochylił się również nad trendami gatunkowymi. Filmy science fiction osiągały najwyższą medianę globalnych wpływów z kin, natomiast horrory odnotowywały najwyższy medianowy zwrot z inwestycji. Skład publiczności różnił się także w zależności od gatunku: biali widzowie stanowili większość publiczności filmów biograficznych, dokumentalnych i dramatów - które jednocześnie notowały najniższe mediany przychodów z box office’u. Z kolei widzowie BIPOC stanowili większość publiczności animacji i horrorów, a także niemal połowę widowni filmów akcji.

Analiza sprzedaży biletów pokazała też rosnące wpływy zróżnicowanej publiczności.

Widzowie BIPOC kupili większość biletów w weekend otwarcia w Stanach Zjednoczonych dla ponad połowy filmów o największych globalnych przychodach w 2025 r. Kobiety stanowiły większość kupujących w weekend otwarcia dla, kolejno, dwóch z dziesięciu oraz czterech z dwudziestu (chodzi o rankingi TOP 10 i TOP 20) takich tytułów, natomiast widzowie w wieku 18-34 lat dominowali w sprzedaży biletów dla czterech z dziesięciu oraz jedenastu z dwudziestu najpopularniejszych filmów.

Różnorodność obsady była również charakterystyczna dla największych hitów kasowych. Sześć z dziesięciu oraz dwanaście z dwudziestu filmów o najwyższych przychodach miało obsady, w których ponad 30 proc. stanowili aktorzy BIPOC. Ponadto trzy z dziesięciu oraz osiem z dwudziestu tych filmów miało obsady złożone w ponad 40 proc. z kobiet, a dwa z dziesięciu oraz cztery z dwudziestu obejmowały obsady, w których ponad 20 proc. aktorów miało udokumentowaną niepełnosprawność.

Potwierdza się, że chęć zwiększenia różnorodności obsady nie oznacza realizowania bliżej nieokreślonych założeń wieloznacznego terminu społeczno-politycznego, jakim jest „woke” - to po prostu odpowiedź na potrzeby i oczekiwania, zachodzące w społeczeństwie zmiany, rozwój świadomości. Warto przestać dopatrywać się ideologicznego zacięcia w miejscach, dla których to pieniądz stanowi wartość nadrzędną: to znaczy w wielkich wytwórniach i korporacjach.

Oczywiście w rankingach ulubionych filmów poszczególnych grup widowni również dominowały produkcje o większej różnorodności. Wśród każdej z grup widzów BIPOC 10-13 z 20 najpopularniejszych filmów miało obsady, w których ponad 30 proc. stanowili aktorzy BIPOC. Nawet wśród białych widzów siedem z dwudziestu najchętniej oglądanych filmów miało obsady przekraczające 30 proc. reprezentacji BIPOC. Podobnie 13 z 20 filmów preferowanych przez kobiety miało obsady złożone w ponad 40 proc. z kobiet, a 12 z nich koncentrowało się na historiach skupionych wokół kobiecych bohaterek.

Twórcy raportu podkreślają, że Hollywood musi utrzymać różnorodność rasową i płciową, aby widzowie wciąż chętnie chodzili do kin. Po rekordowym 2024 r. liczba filmów z kobiecą protagonistką wyraźnie spadła - wśród 20 największych globalnych hitów liczba takich tytułów zmniejszyła się z dziewięciu do sześciu. Zredukowało to listę obrazów, których większość widowni stanowiły kobiety - z ośmiu do czterech.

W 2025 r. aż 19 z 20 filmów z największym udziałem kobiet wśród publiczności podczas weekendu otwarcia miało kobiecą bohaterkę lub współbohaterkę na pierwszym planie, 13 miało zrównoważone płciowo obsady, a 12 opowiadało historie skoncentrowane na doświadczeniach kobiet. Według raportu sukcesy kasowe m.in. takich filmów jak „Barbie”, „W głowie się nie mieści 2”, „Zwierzogród 2” czy aktorskiej wersji „Lilo i Stitch” pokazują skalę tego zapotrzebowania. Jednocześnie ogólny udział kobiecych ról spadł z 41,3 proc. w 2024 r. do 37,1 proc. w 2025, podczas gdy liczba filmów z obsadami zdominowanymi przez mężczyzn wzrosła z 51 proc. do 66,9 proc.

Krótko pisząc: skala reprezentacji płciowej i rasowej w ubiegłym roku istotnie zmalała, co odbiło się na wynikach. A brak otwartości na różnorodność bez cienia wątpliwości oznacza, że „studia zostawiają pieniądze na stole i tracą szansę na przyciągnięcie widzów z powrotem do kin” - jak powiedział we wspólnym oświadczeniu współtwórca badania Michael Tran. Bo największy sukces ekonomiczny odnosiły filmy z różnorodną obsadą.

W podsumowaniu autorzy raportu uwzględniają wnioski, wydawałoby się, oczywiste; takie, które można było wysnuć i bez podobnych badań. Mianowicie: ludzie chcą oglądać historie, z którymi mogą się utożsamiać i które pozwalają im nawiązać emocjonalną więź z bohaterami. W społeczeństwie, w którym ludzie coraz rzadziej spotykają się bezpośrednio, kino daje możliwość kontaktu z doświadczeniami osób, których nigdy nie spotkaliby w realnym życiu, pomagając zrozumieć różne aspekty człowieczeństwa, współczesnej codzienności, historii. Dlatego - jak podkreślają autorzy - autentyczna reprezentacja w filmie jest tak istotna, a Hollywood musi się do tej potrzeby dostosować.

Branża nie może sobie pozwolić na odwracanie się od kobiet i osób kolorowych w czasie, gdy kino wciąż zmaga się z problemami frekwencyjnymi

- powiedziała Ana-Christina Ramón, dyrektorka Entertainment and Media Research Initiative na UCLA.

REKLAMA

Czytaj więcej:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-13T09:26:11+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T18:33:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T13:30:19+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T11:44:52+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T10:32:02+01:00
Aktualizacja: 2026-03-12T09:36:56+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T19:44:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T15:44:42+01:00
Aktualizacja: 2026-03-11T15:19:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA