Guillermo del Toro miał dobre chęci, ale nie wyszło. Filmowa historia syna szatana - Hellboya - zakończyła się na drugiej części.

Jeszcze kilka tygodni temu del Toro był pełen nadziei i zorganizował nawet głosowanie wśrod swoich obserwujących na Twitterze:
Hellboy 3 Sorry to report: Spoke w all parties. Must report that 100% the sequel will not happen. And that is to be the final thing about it
— Guillermo del Toro (@RealGDT) February 21, 2017
Prawie 133 tysięcy osób chciało kolejnej części Hellboya, więc del Toro obiecał spotkać się z dwójką pozostałych architektów tej postaci: twórcą komiksów Mike'iem Mignolą i odtwórcą głównej roli w filmach Ronem Perlmanem:
The HELLBOY III is our chance to vote the right way in 2017! If 100k votes come in 24 hours I promise to have a sit down w Da Perl & Mignola
— Guillermo del Toro (@RealGDT) January 18, 2017
Niestety, spotkanie nie przyniosło zakładanych przez fanów skutków, co sam del Toro przekazał ze smutkiem na Twitterze.
Hellboy 3 Sorry to report: Spoke w all parties. Must report that 100% the sequel will not happen. And that is to be the final thing about it
— Guillermo del Toro (@RealGDT) February 21, 2017
Koniec kinowego Hellboya to bardzo smutna wiadomość. Choć poprzednie dwie części nie były kasowymi hitami, to oferowały solidną porcję oryginalnej rozrywki - bardzo świeżej na tle odcinanych przez Hollywood kuponów od superbohaterów.
Jeszcze w 2010 roku Guillermo del Toro tłumaczył fanom, że niewielkie szanse na kontynuację wynikają z postawy Rona Perlmana, który nie ma ochoty spędzać po 6 godzin dziennie na make-upie i ma bardzo napięty harmonogram. Być może sytuacja do dziś nie uległa zmianie i dlatego fanom twórczości del Toro (m.in. Crimson Peak, Labirynt Fauna czy Blade II: Wieczny łowca) polecam poczekać na znalezienie nowego aktora.
Wg mnie idealnie do tej roli pasowałby Michael Rooker: