Inwazja Wirusów [komiks]
Wchodzę pełen nadziei do mojego ukochanego Empiku. Pełen nadziei na to, że znajdę coś ciekawego. Coś, po przeczytaniu czego będę musiał przez miesiąc szukać swojej szczęki, opadłej niewdzięcznie na podłogę. Marzyłem o cudzie. Marzyłem o nierealnym. A jednak. Moim oczom w końcu ukazało się wydanie niezwykłe. Niczym ostrze losu odcięło moją pępowinę i uwolniłem się z łona mej matki - normalności. Jeszcze trzy głębokie wdechy i będę mógł wam zdradzić sens tej tajemnej księgi. Dwa wdechy i wyleję z siebie morze łez i decybele śmiechu. Wdech pełen nastrojowej presji. Pełen jęków zawodu i zachwytu zarazem. Wydech. A więc...

REKLAMA