Mandalorian i Grogu w Krakowie. Sprawdziliśmy limitowany zestaw
„Mandalorian i Grogu” lada chwila będą przeżywać przygody w kinach, a tymczasem Burger King ruszył ze specjalną, limitowaną ofertą związaną właśnie z tą serialową parą. Jedna z restauracji poszła o krok dalej, przygotowując całą przestrzeń, aby oddawała klimat świata “Gwiezdnych wojen”. Jak to wyszło?

„Mandalorian i Grogu” trafią do kin już 22 maja. Ruszyła więc pełną parą cała machina promocyjna, która obok standardowych reklam przyniosła współpracę z Buger Kingiem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że restauracja poszło o krok dalej. A w zasadzie o dwa kroki.
Burger King i kanapka z Grogu
Limitowany zestaw powiązany z filmem to klasyk, ale z twistem. Daniem głównym jest Mandalorian Whopper, czyli burger wołowiną grillowaną na ogniu, bekonem, serem, prażoną cebulką. Całość podana jest w czarnej bułce. I to chyba jeden z najlepszych burgerów limitowanych, jakie jadłem od czasu... już sam nie wiem, ale od bardzo dawna. Kanapka jest rzeczywiście pikantna, ale poziom ostrości jest na poziomie raczej nożyczek do papieru – czyli nawet młodszemu smakoszowi nie zrobi krzywdy.

Do zestawu (podawanego z frytkami i napojem) możesz dobrać sobie coś o wdzięcznej nazwie „Mandalorian & Grogu Churros”. Deser został polany polewą pistacjową, czemu zawdzięcza zielonkawy kolor. Co ważne, sos jest serio pistacjowy i żaden Baby Yoda nie ucierpiał przy pozyskiwaniu go. Jest jeszcze jeden deser, czyli „Galactic Oreo Sundae”, czyli śmietankowe lody z sosem pistacjowym i posypką z Oreo (i to moim zdaniem najlepszy deser z tego oferty).
Mandalorian i Grogu w Krakowie
Tym drugim krokiem dalej jest przygotowanie jednej z restauracji tak, aby wystrojem przypominała gwiezdnowojenne kantyny. I tak, w Polsce jest tylko jedno takie miejsce. Miałem okazję odwiedzić je na kilka godzin przed oficjalnym otwarciem. Pokaz dla prasy był oczywiście uświetniony obecnością cosplayerów poprzebieranych za postacie z filmów i seriali, ale nie to jest najważniejsze.







Najistotniejsze jest bowiem, że krakowski Burger King na 4 tygodnie rzeczywiście przepoczwarzył się w knajpkę nawiązującą klimatem do kantyn, jakie może spotkać w odległej galaktyce. Delikatne światło pada na nienachalnie przyozdobione stoliki, zza kolumn wyglądają postacie z „Gwiezdnych wojen”. Całość uzupełnia jeszcze elegancko futurystyczny rys mebli. W tym momencie nie jestem w stanie powiedzieć, które z nich stały tam wcześniej, a które zostały wymienione, ale całość jest spasowana po prostu ze smakiem. Jestem więc niemal pewien, że fani marki polubią to miejsce, tak jak i ja je polubiłem.
Gdzie jest ten Burger King?
Największe wrażenie robi na mnie jednak nie wystrój, a bardzo przemyślana decyzja dotycząca lokalizacji. Restauracja bowiem jest położona na Dworcu Główny w Krakowie, w pobliżu dolnej płyty PKP, co oznacza, że trafiać do niej będą turyści, podróżnicy, ludzie, którzy gdzieś zmierzają. Trudno o bardziej gwiezdnowojenny trop niż knajpa położona w pobliżu dokujących statków, wśród kapitanów i przemytników. Tego ostatniego oczywiście nie życzymy sobie w Krakowie.



















