Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Te słowa należy zastosować do zakończonej właśnie edycji "Tańca z Gwiazdami". Przyniosła nam ona prawdopodobnie najciekawszą i najmocniejszą rywalizację ostatnich lat. Tu nie było przegranych.

Jesteśmy w momencie, w którym wiele programów rozrywkowych dobiega końca - "Mam talent" i "The Voice Kids" już wybrały zwycięzców, za chwilę czeka to "Must be the music". Wczoraj doszło również do wielkiego finału innego polsatowskiego show - mowa oczywiście o "Tańcu z Gwiazdami". Tydzień temu doszło do ekstraordynaryjnej sytuacji - jeden z uczestników (Piotr Kędzierski) zrezygnował z udziału tuż przed ogłoszeniem wyników półfinału, a chwilę później decyzją jury nie trzy, a cztery pary, walczące o udział w finale, przeszły do niego. Nic dziwnego, że podjęto tę decyzję - poziom był bowiem kosmiczny.
Wielki finał Tańca z Gwiazdami za nami. Zasłużony zwycięzca.
Gdy był podawany skład finału, jasnym stało się, jak mocny on będzie. Do ostatniego rozdziału walki o Kryształową Kulę zakwalifikowały się cztery pary: Magdalena Boczarska i Jacek Jeschke, Sebastian Fabijański i Julia Suryś, Gamou Fall i Hanna Żudziewicz oraz Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz. Każdy z duetów tańczył dwa tańce: najpierw "zwykły", później zaś freestyle, zupełnie autorski i osobisty. To na ten ostatni wielu widzów czekało najbardziej.
Nie będzie pewnie dla nikogo żadnym zaskoczeniem, że wszystkie tańce otrzymały od jury po 40 punktów. Taki obrót spraw był zdecydowanie sprawiedliwy. Doskonale pamiętam moment, w którym rozpoczęły się właśnie freestyle'owe tańce. Przyznam szczerze - z wyżej wymienionej czwórki najniżej oceniałem duet Boczarska-Jeschke, ale ich finałowy występ zamknął mi usta dość spektakularnie. Każdy kolejny taneczny performance był dowodem na niezwykłą maestrię: Sebastian Fabijański z Julią Suryś zaprezentowali jedną, wielką ruchową bombę emocjonalną, Gamou Fall i Hanna Żudziewicz doskonale wykorzystali koncept i rekwizyt, którego użyli w swoim tańcu, a całość swoim znakomitym, niemal eterycznym występem, zakończyli Paulina Gałązka i Michał Bartkiewicz.
Przez większość finału wychodziłem z założenia, że poziom tej edycji jest tak niebywale wysoki, że nie jest łatwo wybrać z tej czwórki jeden duet, który zasługuje na zwycięstwo bardziej niż inni - każdy prezentował się niemal na równi, ale zarazem w swój własny, wyrazisty sposób.
Osobiście trzymałem kciuki za to, by Kryształowa Kula trafiła do Sebastiana Fabijańskiego i Julii Suryś.
Moim zdaniem to właśnie oni od samego początku prezentowali się fantastycznie (jurorzy raczej czuli podobnie, bowiem suma punktów od nich w żadnym odcinku nie wyniosła mniej niż 30 punktów), Fabijański niesamowicie czuł parkiet, świetnie się ruszał, a aktorstwo, które od siebie dodawał, zawsze było czymś co urozmaicało jego performance'y. Poza tym, kibicowałem mu jakoś tak po ludzku - widać było, że wkłada w taniec dużą pracę i chce zapracować na naprawę swojego wizerunku po tym, gdy przez ostatni czas w swojej karierze sprawiał wrażenie nieco pogubionego.
Kryształowa Kula znalazła jednak innych właścicieli w postaci Gamou Falla i Hanny Żudziewicz. Absolutnie nie zamierzam jakkolwiek negować tego stanu rzeczy, ani mu się sprzeciwiać - Gamou od początku był jednym z moich faworytów do wielkiego finału, po wielu odcinkach powtarzałem sobie, że jakbym miał wybrać dwa nazwiska najlepszych w tej edycji, byłyby to: Fabijański i Fall. Nowy zwycięzca "Tańca z Gwiazdami" również zaczął z wysokiego C, a z pomocą Żudziewicz awansował z poziomu bardzo dobrego na świetny. Fall para się różnymi zajęciami - jest aktorem, fotomodelem, ale również zawodnikiem mieszanych sztuk walki. Ta wszechstronność z pewnością miała wpływ na jego sprawność fizyczną w programie, ale i sam wizerunek, który prezentował, zapewne bardzo mu pomógł - sprawiał wrażenie skromnego, sympatycznego i pełnego pokory gościa.
Obaj wspomniani mieli bardzo zacne konkurentki - Magdalena Boczarska zasłużenie była jedną z faworytek publiczności i w znacznej większości tańców pokazała, że umie pokonywać ograniczenia, które sobie nakłada, a Paulina Gałązka pokazała kolejną odsłonę swojej pełnej talentu, artystycznej duszy. Tu naprawdę nie było słabych zawodników. Od dłuższego czasu "Taniec z Gwiazdami" kompletuje naprawdę silne stawki, dzięki czemu finały kolejnych odsłon zachwycają swoim poziomem. Tak było w tym przypadku i jestem pewien, że w następnej będzie podobnie.
Czytaj więcej:
- Projekt Fighter tajnym ciosem pokonuje konkurencję. To nowe reality show
- Uwielbiany za granicą program zmierza do Polski. Nasi prowadzący są bezbłędni
- Kiedy 23. edycja Twoja Twarz Brzmi Znajomo? Warto czekać
- Zaskoczył was Ślub od pierwszego wejrzenia? To pikuś przy tym nowym programie
- Na tym programie można dostać palpitacji serca. Już jest nowy sezon



















