REKLAMA

Powrót Chmielarza mnie zaskoczył. Mam problem z nowym gatunkiem

Czytelnicy kryminałów, którzy mają na swoich półkach kolekcję powieści Wojciecha Chmielarza, z pewnością będą zaskoczeni jego nowym tytułem. "Tam, gdzie zmrok zapada szybciej" to najbardziej okazała pozycja pióra tego autora, która jednych może zachwycić, a innych - mocno rozczarować.

OCENA :
7/10
tam gdzie zmrok zapada szybciej recenzja wojciech chmielarz
REKLAMA

Wojciech Chmielarz plasuje się w mojej ścisłej TOP-ce autorów powieści kryminalnych, a każdą kolejną książkę połykam w dwa, maksymalnie trzy wieczory. Jego styl, zręczność w konstruowaniu fabuły i precyzja pod względem budowania bohaterów są nie do podrobienia. Zauważyłam jednak, że nie czuję chemii, gdy Chmielarz decyduje się eksperymentować i odchodzi od klasycznego kryminału na rzecz innych gatunków. Było tak w przypadku cyklu o "Bezimiennym", owoców współpracy z Jakubem Ćwiekiem czy "Królową głodu", która najpewniej zostanie jedyną nieprzeczytaną przeze mnie książką autora.

Powieść "Tam, gdzie zmrok zapada szybciej" okazała się być jednym z eksperymentów Chmielarza, z którym mam problem. Bo choć jest ona solidnie napisana, to nie do końca przekonał mnie sposób, w jaki autor chciał zmierzyć się z gatunkiem horroru.

REKLAMA

Tam, gdzie zmrok zapada szybciej - recenzja powieści Wojciecha Chmielarza

Akcja głównej osi fabularnej powieści rozgrywa się w Paśle, zapomnianym miasteczku na Podkarpaciu, gdzie zaszył się Szwed, ponury mechanik, który pała miłością do starej motoryzacji i nieujarzmionego psa Demona. Wiadomo, że mieszka on w Paśle wraz z pasierbicą Tamarą. Powiedzieć, że się nie dogadują, to jak nic nie powiedzieć - oni siebie wręcz nienawidzą, a ich relacje są bardzo napięte. Poza Szwedem Tamara nie ma jednak zbyt wielu bliskich. Utrzymuje kontakt jedynie z Laurą i Pawłem, przyjaciółką swojej mamy oraz jej mężem, którzy prowadzą agroturystykę i stajnię z końmi. Jej jedyną koleżanką w szkole jest natomiast Marysia, bystra i sumienna dziewczyna, która interesuje się duchami i innymi mistycznymi tematami.

Ścieżki Szweda i Tamary krzyżują się również z najbogatszą i najważniejszą rodziną w Paśle, choć Brzozowscy już dawno przestali być sobie bliscy. Karol, głowa rodziny, nie utrzymuje już bliskich kontaktów z żoną Sylwią, choć wciąż wydaje się ją kontrolować. Niechęć do byłej partnerki zaszczepił również w Leonidasie, swoim synu, który wykazuje niepokojące skłonności do krzywdzenia innych ludzi i fantazjuje o zrealizowaniu swoich najmroczniejszych pragnień. To właśnie on rozpocznie reakcję łańcuchową mrocznych wydarzeń, które będą miały druzgocący wpływ nie tylko na Szweda i Tamarę, ale również na Pawła, Laurę i innych bohaterów.

Teraźniejszość przeplatana jest również z wątkami z przeszłości. W tych rozdziałach autor odsłania karty i pozwala nam dowiedzieć się więcej na temat przeszłości Szweda, która miała znaczący wpływ na to, jakim człowiekiem jest teraz. Prędko odzywają się bowiem demony sprzed lat, które teraz najwyraźniej chcą się na nim zemścić. Wcześniej jednak zostajemy wrzuceni w sam środek historii i początkowo trudno jest przez nią przebrnąć, ale nie warto się zniechęcać - im dalej w las, tym lepiej. Przynajmniej do pewnego momentu.

"Tam, gdzie zmrok zapada szybciej" to horror, który pod względem technicznym jest doskonale napisany. W powieści są takie momenty, które wryły mi się w głowę i przyznam, że wieczorami nawiedzały mnie przerażające obrazki, a wyobraźnia płatała mi figle. Już dawno nie miałam takich odczuć po lekturze powieści grozy. To Chmielarz zrobił doskonale. Genialnie zbudowani są również bohaterowie oraz relacje między nimi. Autorowi udało się tak napisać postać Szweda, że dosłownie miałam ochotę zdzielić tego bohatera książką - tak niesamowicie mnie on irytował.

Z satysfakcją dochodziłam również do tego, skąd wziął się Szwed, dlaczego właściwie znalazł się w Paśle i co doprowadziło do tego, że ma tak paskudne relacje z Tamarą. To są najbardziej fascynujące elementy tej powieści. W pewnym momencie z rasowego horroru czy thrillera robi się jednak komedia - rozwiązanie bardzo mnie zaskoczyło, ale raczej na minus. Już pod sam koniec miałam wrażenie, że autor chciał jak najszybciej dobrnąć do końca i wybrał to najbardziej abstrakcyjne zakończenie. Wydawało się, jakby ta ostatnia część była zupełnie oderwana od tego, co wcześniej zaserwował nam autor.

"Tam, gdzie zapada zmrok" to powieść, którą trudno mi ocenić. Zaczynałam pełna optymizmu, w międzyczasie wybijałam się z rytmu, żeby później znów czytać bez opamiętania, a na koniec zamknęłam książkę z nutą rozczarowania. Mimo wszystko, w najnowszej powieści Chmielarza czuć jego pióro i warto mieć tę pozycję na półce, a każdemu eksperymentowi warto kibicować - to oznacza, że pisarz się rozwija i chce swoim czytelnikom serwować coś świeżego. I to trzeba docenić.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-10T14:36:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T12:42:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T10:55:58+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T08:03:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-10T06:18:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-09T12:57:12+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA