Już niedługo będziemy mogli zobaczyć ponownie na ekranach kin prawdopodobnie najlepszy film akcji w historii kina. W odświeżonej, zremasterowanej wersji. Znakomita produkcja, którą teraz mi zrujnuje jeden z moich ukochanych reżyserów.

Z mojego punktu widzenia, czegokolwiek nie dotknie się James Cameron to to zamienia się w złoto. A właściwie, to w magię. Czy mroczne Terminator i Obcy – decydujące starcie, czy romantyczny Titanic, fascynująca Głębia czy magiczny Avatar, reżyser ten zawsze serwuje nam ponad dwugodzinną rozrywkę wysokiej jakości, zazwyczaj przy okazji dokonując kilku przełomów technicznych w technice kinematografii.
Nie inaczej było z Terminatorem 2. Ten film jest tak hollywoodzki jak tylko to możliwe, jak zawsze w przypadku Camerona, z „niemożliwymi do nakręcenia scenami”. Kultowa już opowieść o walce z maszynami o nadzieję dla ludzkości nie zestarzała się ani trochę. Choć scenariusz Terminatora jest bardzo dobry, to film ten nastawiony był jednak na widowiskową akcję, a mimo tego nie zestarzał się prawie w ogóle.
Terminator 2: Dzień sądu pojawi się więc ponownie w kinach, w zremasterowanej wersji. Niestety, pretekstem do ponownego jego wydania jest obsesja Jamesa Camerona, której nie rozumiem i która mi przeszkadza. Chodzi o stereoskopowy obraz 3D.
Terminator 2: Dzień sądu 3D będziesz oglądał jak Arnie, w ciemnych okularach.
Mam pełną świadomość tego, że poniższy (krótki, obiecuję!) wywód wynika z subiektywnych preferencji. Nie rozumiem jednak przyjemności z oglądania filmu w ciemnych okularach powodujących, że podczas ciemnych scen nie widać w zasadzie nic, a podczas jasnych szybkie zmęczenie oczu wymuszone przez oszukiwanie zmysłów.
Tymczasem tylko taką wersję Terminatora 2 będzie dane mi obejrzeć w kinie. Przetworzony klatka po klatce, najpierw celem unowocześnienia wizualnego, a potem dodania efektu 3D film był produkowany w swojej nowej wersji przez prawie rok. Chciałbym kiedyś zobaczyć tę wersję 4K filmu przed przetworzeniem do 3D. Ciekawe, czy będzie to możliwe…
Terminator 2: Dzień sądu 3D trafi do amerykańskich kin 25 sierpnia. Data polskiej premiery nie jest jeszcze znana.