REKLAMA

Guy Ritchie wraca z hukiem. Zawodowcy to jego najlepszy film od lat

Guy Ritchie to człowiek-instytucja współczesnego kina, a przy okazji: twórca, który nie zna znaczenia słowa "nuda". Łatwo o taki wniosek, biorąc pod uwagę liczbę tytułów, które wychodzą od paru lat spod jego ręki. Brytyjczyk ostatnimi czasy ma dobrą passę, czego "Zawodowcy" są koronnym dowodem.

OCENA :
7/10
zawodowcy film recenzja ritchie
REKLAMA

Skojarzenia z Guyem Ritchiem? Sherlock Holmes, komedie kryminalne, przygody, energiczne, raczej (choć nie zawsze) lekkie historie. Idąc do kina (lub zasiadając przed komputerem i odpalając streaming) na film tego reżysera, zwykle wiadomo, czego się spodziewać. Ostatnio Ritchie jednak chyba zapragnął nieco wyjść z szuflady, do której sam się schował. "Młody Sherlock" pokazał, że reżyser wciaż ma w sobie kreatywność w opowiadaniu historii i doskonałego nosa do obsady, zaś "Strefa gangsterów" okazała się zaskakująco intensywną, surową opowieścią o rodzinnej lojalności i wysokiej cenie, jaką się za nią płaci. "Zawodowcy" od samego początku zapowiadali się jednak jako powrót do przyjemnego festiwalu atrakcji, w którym Ritchie czuje się komfortowo.

REKLAMA

Zawodowcy - recenzja filmu. Cavill i Gyllenhaal jako goryle w akcji

Rachel Wild (Eiza Gonzalez) jest prawniczką. Nie byle jaką, bowiem do "zadań specjalnych" - takich jak np. ściąganie długu od ludzi, którzy raczej nie robią tego po dobroci. Jednym z reprezentantów takiego gatunku jest obrzydliwie bogaty Manny Salazar (Carlos Bardem), posiadacz wielkiego majątku. Wlicza się w niego m.in. wyspa będąca de facto twierdzą - Salazar ma tam swój "pałac", prywatną armię i tak naprawdę jest władcą tego terenu. Rachel wszelkimi kanałami próbuje dopaść nieuchwytnego biznesmena i ostatecznie korzysta z pomocy Bronco (Jake Gyllenhaal) oraz Sida (Henry Cavill) - zaufanych najemników, którzy wraz ze swoim zespołem są jej zapleczem i zapewniają jej bezpieczeństwo.

"Zawodowcy" są projektem, który ma swoją skomplikowaną historię powstawania. Ogłoszono go i zakończono już w 2023 roku, Lionsgate kupiło prawa do dystrybucji i planowało premierę w styczniu 2025. Film został wycofany z harmonogramu premier w listopadzie 2024 roku, ponieważ postprodukcja nie została ukończona na czas. Ostatecznie dystrybucją filmu zajęło się studio, które go wyprodukuwało, czyli Black Bear. Upraszczając cały proces, można stwierdzić, że dzieło Ritchiego przeleżało parę lat w piwnicy. Reżyser zaangażował do niego sprawdzone i mocne nazwiska - z Jake'em Gyllenhaalem niedawno robił "Przymierze", a z Cavillem i Gonzalez - m.in. "Ministerstwo Niebezpiecznych Drani". Sprawdziło się sportowe porzekadło, że zwycięskiego składu raczej się nie zmienia.

"Zawodowcy" to kino, które antyfanów Guya Ritchiego raczej nie przekona do zmiany zdania, a sympatykom twórczości reżysera przypomni to, co znają i lubią. Mamy tutaj do czynienia bowiem z czymś na kształt heist movie, w którym bohaterowie częstują nas sporą (zwłaszcza, jak na dość krótki, 98-minutowy metraż) dawką ekspozycji. Co dalej? Napady, strzelaniny, negocjacje, pełna drobiazgów i detali opowieść, która pomimo natłoku informacji, dzięki scenopisarsko-reżyserskiej zręczności Ritchiego (i solidnemu montażowi Martina Walsha) nie traci na spójności i przyswajalności. Ba, sama fabuła potrafi przynieść pewne niespodzianki, jeśli chodzi o rozwój wydarzeń.

REKLAMA

Dobrą decyzją było również niesprowadzanie akcji filmu do taniego "piu-piu". Obok intensywnych scen pościgowych i rozsadzających bębenki huków kul, równie często jesteśmy w gabinetach, za kulisami tego, co później zyskuje miano efektownego. Ritchie niby prześlizguje się po takich tematach jak wielkie pieniądze, kulisy prawniczo-biznesowych potyczek i przeplatanie się świata finansowego z przestępczym, sprowadza to często do efektowności i wymiany chwytliwych one-linerów, ale to jakimś cudem sprawdza się w boju.

Henry Cavill, Eiza Gonzalez i Jake Gyllenhaal - kadr z filmu "Zawodowcy"

Zresztą: naprawdę fajnie jest zamiast tylko oglądać jak ludzie ze sobą walczą, poznać szczegóły i elementy planów, taktyki, skrupulatnie przygotowane ustalenia i koordynacja operacji. Jasne, to wszystko jest ekspozycją, ale osadzoną bardzo sensownie. Wiemy bowiem, że bohaterowie nie wjeżdżają "na hurra", by dokonać łatwej rzezi na przeciwnikach. Tu trzeba precyzji, logistyki, podziału zadań. Każdy błąd może wywołać efekt domina, pogrążyć zespół, a co za tym idzie - narazić na niebezpieczeństwo Rachel, będącą centralną postacią operacji.

Jasne, nie ma co się też oszukiwać: jeśli oczekujecie pogłębionych portretów psychologicznych, dzieło Ritchiego nie jest właściwym adresem. Film jednak sprawnie i ostrożnie zarazem dawkuje nam informacje: wiemy tak naprawdę tyle, że Rachel kiedyś wyciągnęła obu panów z kicia, a oni odpłacają w postaci bycia jej wiernym przybocznymi. Ich relacja (zarówno trójki, jak i duetu Sid-Bronco) to pudełko z zagadkami, a Ritchie zamiast wskazywać wprost, gdzie jest do niego klucz, zostawia pole do interpretacji i mówi: widzu, pokombinuj i dopowiedz sobie sam.

REKLAMA

Podoba mi się taki obrót spraw: "Zawodowcy" z jednej strony fachowo rozrysowują to, co jest najważniejsze w fabule, a resztę pozostawiają w sferze domysłów.

W grę o uwagę widza gra przede wszystkim tercet głównych bohaterów. Eiza Gonzalez przyzwyczaja nas do kreowania postaci silnych kobiet, a tu dostaje dużo pola, by nadać Rachel życia. Ciekawe są zwłaszcza te momenty, w których na chwilę zrzuca maskę i zdaje się być przerażona tym, co się wokół niej dzieje. Jakby ta praca w "szarej strefie", mimo niezwykłej sprawności bohaterki, wciąż była dla niej czymś wcale nie tak komfortowym.

REKLAMA

Silnymi graczami w tej aktorskiej rozgrywce są również Henry Cavill i Jake Gyllenhaal. Obaj, co wiemy nie od dziś, są w swoim fachu bardzo dobrzy, więc tym bardziej szkoda, że scenariusz, nawet przyjmując założenie niedopowiedzeń wobec ich postaci, nie pozwala im na jeszcze więcej interakcji, jeszcze mocniejsze odpięcie wrotek. Oczywiście nie zmienia to faktu, że obaj wychodzą z tej pułapki obronną ręką - Cavill jako "Kapitan Rozważny" wykorzystuje szansę na popisanie się i stoicką, i komediową wersją siebie, zaś Gyllenhaal ma w sobie błyskotliwość i jakieś wyostrzone poczucie troski. To fajny duet, w którego przypadku prosi się o więcej.

Jake Gyllenhaal - kadr z filmu "Zawodowcy"

"Zawodowcy" są dobrym sposobem na zabicie czasu. Guy Ritchie ponownie zaprasza do świata pełnego eleganckich ludzi przeżywających niebezpieczne przygody. To kawał porządnej, filmowej rozrywki, która może nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii kina, ale wciąga, spełnia oczekiwania, a nawet pozwala na własne interpretacje. Czasami tyle wystarczy do satysfakcji.

"Zawodowcy" w kinach od 29 maja.

REKLAMA

Czytaj więcej na Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-27T13:37:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T10:11:57+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T09:42:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-27T08:57:38+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T20:18:11+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T18:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T17:33:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T14:51:42+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T14:37:56+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T12:47:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T11:40:50+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T10:53:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T09:54:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-26T09:17:02+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA