W trzecim sezonie "Euforii" zrobiło się poważnie. Nie znaczy to, że wcześniej nie było, ale jednak to w tegorocznej odsłonie serialu Sam Levinson zawiesił nad swoimi bohaterami topór i bardzo utrudniał ucieczkę spod jego zasięgu. Jednemu z głównych bohaterów serialu ta sztuka się nie udała.

3. sezon "Euforii" był swego rodzaju zaskoczeniem. Mam tu na myśli bardziej sam fakt jego zaistnienia. Nie chodzi o to, że nie chciałem, żeby powstał, ale podskórnie wydawało mi się, że aktorzy, którzy wybili się na serialu, będą już zbyt zajęci, żeby wcisnąć ten tytuł w swój grafik. Okazało się jednak inaczej - praktycznie cała obsada powróciła: od tych, których na ekranie widzimy rzadko (Alexa Demie, Maude Apatow), po tych, którzy nie schodzą z planów filmowych (Sydney Sweeney, Zendaya, Jacob Elordi).
Nate Jacobs nie żyje. Sam Levinson skrócił jego cierpienia
Każdy, kto pamięta postać Nate'a Jacobsa (granego przez Jacoba Elordiego) w pierwszych dwóch sezonach "Euforii", wie, że nie byłoby dalekie od prawdy nazwanie tego bohatera "zwyrolem". Widzowie poznali tę postać jako chodzącą toksyczną męskość, popularnego ucznia i sportową gwiazdę. Nate wielokrotnie używał przemocy psychicznej i fizycznej, wielokrotnie wykazywał skłonności do manipulacji, szantażował, był gwałtownym człowiekiem wyrażającym potrzebę dominacji, władzy nad drugą osobą. Był przykładem postaci, która jest krucha emocjonalnie w środku, ale nie dawała po sobie tego poznać i maskowała to agresją i okrucieństwem.
Nie powinno być zatem wielkim zaskoczeniem, że jeśli po kogoś z głównych bohaterów śmierć miała przyjść pierwsza, to naturalnym kandydatem numer jeden byłby Nate Jacobs. I tak się stało - Naz, któremu Nate był winien ogromne pieniądze w ramach długów, po złamaniu obietnic, że chłopak mu je odda i wiecznym przeciąganiu liny, w końcu doszło do krytycznego momentu. Naz ze wspólnikiem zakopał Jacobsa pod ziemią, pozostawiając mu jedynie rurę, by miał jak oddychać. Pech chciał, że przez nią do "grobowca" Nate'a przedostał się wąż i to on za sprawą jego ugryzień doszło do śmierci chłopaka.
Choć niewątpliwie jest to mocny moment, nie sposób odnieść wrażenia, że Sam Levinson w tym sezonie, jako scenarzysta, potraktował postać Nate'a bardzo, ale to bardzo źle. Zupełnie nie wytłumaczył nam jego przemiany z chodzącej bomby agresji w przykładnego męża i dobrze prowadzącego się gospodarza, który chce zapewnić byt swojej rodzinie. Levinson w 3. sezonie mocno koncentruje się też na tematyce odkupienia, zadaje pytania o to, czy jest ono możliwe, nawet przy tak dużym liczniku złych rzeczy. Nate w ostatnich odcinkach był postacią nie do poznania - żałosnym i będącym na granicy upadku człowiekiem, którego siłę życie brutalnie zweryfikowało.
Serial najpierw zasugerował nam jego możliwe odkupienie, żeby potem brutalnie pozbawić Jacobsa tej szansy. Jedni powiedzą - "ja to kupuję, niezależnie co by Nate zrobił, fatum nad nim wisiało i wszystko musiało się w ten sposób skończyć". Drudzy - "aha, czyli Levinson nie wiedzieć czemu najpierw robi z Nate'a dobrego gościa, a teraz go zabija bo pewnie widzowie chcieliby tego". Uważam, że obie strony miałyby swoje racje, jednak osobiście skłonię się ku tej drugiej. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wątek Jacobsa w tym sezonie przypominał żenującą wersję Scooby-Doo dla dorosłych, w którym Nate (niemal co odcinek!) ucieka przed goniącym go gangsterem (zwykle o głowę niższym, a Nate jako osoba z agresywną przeszłością nawet się nie broni jakkolwiek - gdzie w tym sens?), który finalnie pozbawia go palca.
Biorąc pod uwagę rozwój serialowych wydarzeń, wątpię, że Nate Jacobs będzie jedyną główną postacią "Euforii", którą zobaczymy w grobie. Przyszłotygodniowy finał sprawdzi te oczekiwania. Szkoda, że postać Nate'a została tak mocno zmarnowana przez scenariusz - tym bardziej, że Jacob Elordi swoim aktorstwem starał się nadać swojej postać taką wielowymiarowość, jaką mógł. Jednak nawet najlepsi aktorzy nie zawsze mają przestrzeń do pełnego uwolnienia swojego talentu - 3. sezon "Euforii" jest na to koronnym dowodem.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Serial Harry Potter trafił do zapowiedzi HBO Max. Cudownie
- Nie czekaj na nowy odcinek Stamtąd. Premiera przesunięta
- To najwyżej oceniany odcinek w historii Stamtąd. Tak się robi horror
- Nowe potwory w uniwersum Stamtąd. Robi się coraz groźniej
- HBO Max odpala nową serię. Na start: Harry Potter i Gra o tron



















