Badania na temat kina i przewijających się w nim postaci zwykle służą za ciekawy materiał do analizy. Brytyjczycy przeprowadzili je u siebie, a konkluzja była oszałamiająca - w negatywnym znaczeniu tego słowa. Zwłaszcza wobec starszych aktorek.

Podobnie, jak zmieniają się czasy, tak zmienia się i kino, pod wieloma względami. Mowa tu chociażby o rozwijającej się wrażliwości wobec konkretnych tematów poruszanych przez fabułę, czy większej różnorodności wśród członków obsady - na poziomie płciowym, rasowym, czy wiekowym. Branża stopniowo zyskuje coraz większą świadomość niedoreprezentowania niektórych grup i metodą małych kroków zdaje się naprawiać te błędy. Brytyjskie badania pokazały jednak, że jest w tym temacie do zrobienia więcej, niż można się było spodziewać.
Widzowie wolą gadające zwierzęta od starszych kobiet. Zdumiewające badania kina
Jedną z grup, o której wciąż zdaje się nie być głośno w kontekście kinowym, są osoby starsze, np. po 60-tce. Oczywiście nie jest tak, że są w kinie zupełnie nieobecne, ale nie sposób odnieść wrażenia, że na wielkim ekranie są stosunkowo rzadkimi lokatorami, zwłaszcza gdy mowa o większych rolach. Niewykluczone, że twórcy filmowi wychodzą z popularnego społecznie założenia, że im wyższa metryka, tym mniejsza "atrakcyjność" dla widza.
Jak poinformowało Variety, zespół z University of West London School of Film, Media and Design pod kierownictwem prof. Dennisa A. Olsena. przeprowadził badania na ten temat, biorąc za źródło danych trzy ostatnie lata w brytyjskim box office. Jednym z wyjątkowo powalających wniosków jest ten, zgodnie z którym twórcy filmów częściej zatrudniają w swoich produkcjach aktora o imieniu Chris lub osadzają fabułę wokół mówiącego zwierzęcia, niż pozwalają wystąpić aktorce po 60. roku życia.
Autorzy badania przyjrzeli się 100 filmom posiadającym najlepsze wyniki w brytyjskim box office w latach 2023-2025. W sześciu z nich ("Super Mario Bros: Film", "Strażnicy Galaktyki 3", "Dungeons & Dragons", "Garfield", "Dungeons & Dragons" "Transformers One", "Strefa Interesów) główną rolę zagrał aktor imieniem Chris (kolejno: 3x Pratt, Pine, Hemsworth i Friedel) , a w pięciu ("Allelujah", "Moje wielkie greckie wesele", "Book Club: The Next Chapter", "Substancja", "Zakręcony piątek 2") - aktorka po 60. roku życia (kolejno: Jennifer Saunders, Nia Vardalos, Diane Keaton, Demi Moore, Jamie Lee Curtis).
Głos w tej sprawie zabrała Emma Thompson - absolutna legenda brytyjskiego aktorstwa, zaangażowana w inicjatywę Age Without Limits. Jej podstawowym założeniem jest uświadamianie i zwracanie uwagi na to, że osoby starsze nie są w żaden sposób gorsze, a tym bardziej nie powinno się ich wykluczać z aktywności. Oto, co aktorka stwierdziła na temat wyników badań w swoim oświadczeniu:
Kobiety stanowią połowę populacji, a my się starzejemy. Gdzie więc są historie o nas? Im jesteśmy starsze, tym jesteśmy ciekawsze. Chcę oglądać więcej filmów skupiających się na starzejących się kobietach – jesteśmy fascynujące, bliskie i dawno powinnyśmy znaleźć się w centrum uwagi. Starsze kobiety nie potrzebują pozwolenia, by zaistnieć na ekranie. Już istnieją na świecie, kino musi tylko nadrobić zaległości.
Nie ulega wątpliwości, że jest to sytuacja budząca spore zastrzeżenia, jeśli chodzi o kwestię reprezentacji w filmach. Powyżej przytoczone badania zdają się potwierdzać, że istnienie swego rodzaju alergia na obsadzanie w głównych rolach starszych aktorów, a zwłaszcza aktorek. To ponure spostrzeżenie, ale i zarazem jasny sygnał - choć starzenie się jest procesem jak najbardziej naturalnym, nie oznacza "nieużywalności". Zarówno w Hollywood, jak i poza jego centrum, mamy sporo wielkich nazwisk, których "kod" jest coraz wyższy, a zdolności - niezmiennie znakomite. Warto z tego stanu rzeczy korzystać, póki to możliwe.
Czytaj więcej na Spider's Web:
- Kim jest Miranda ze Stamtąd? Wyjaśniamy znaczenie tej postaci
- Czy będzie 2. sezon Marshals? To koniec sequela Yellowstone
- Fani Big Mouth pokochają Okres godowy. Reszta go znienawidzi
- Wszystkie odcinki Spider-Noir już są. Jak ja wam zazdroszczę tego seansu
- Spider-Noir zawstydza Marvela, a z Nicolasa Cage’a żaden Peter Parker



















