Jest akt oskarżenia przeciwko Antkowi Królikowskiemu. Grozi mu więzienie
Ostatnie miesiące nie były łatwe dla Antka Królikowskiego. W lutym tego roku aktor został zatrzymany przez policję, gdzie prowadził auto pod wpływem środków odurzających. Jak donosi "Super Express" , 30 maja do Sądu Rejonowego w Warszawie wpłynął akt oskarżenia przeciwko Antkowi. Co mu grozi?

Antek Królikowski nie należy do grona najpokorniejszych celebrytów. Swego czasu afera goniła afera, ściągając na aktora kolejne kłopoty. W lutym tego roku Królikowski został zatrzymany przez policję, gdzie prowadził auto pod wpływem marihuany. Aktor tłumaczył wtedy publicznie, ze medyczną marihuaną wspiera chorobę, stwardnienie rozsiane.
Czytaj też: Jeśli powinniśmy kogoś scancelować, to jest to Antek Królikowski. Już wyjaśniam, dlaczego
Akt oskarżenia przeciwko Królikowskiemu. Grozi mu więzienie.
Wygląda na to, że w tej sprawie są już pierwsze konkrety. Jak poinformował "Super Express", Prokuratura Rejonowa w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Antoniemu, który wprowadził auto pod wpływem nielegalnej substancji.
Antek musi się liczyć z poważnymi konsekwencjami. Jak czytamy w dzienniku, Antkowi grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat. Królikowski może otrzymać również zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres minimum 3 lat. Zdaniem prokuratury prowadzenie auta pod wpływem THC można porównać do prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu.
Prokurator Szymon Banna w rozmowie z "Super Expressem" zdradził dokładnie, z jakimi konsekwencjami musi się liczyć Królikowski.
Surowe konsekwencje lutowego wybryku Królikowskiego
Oskarżonemu Antoniemu K. grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2, a także obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na okres co najmniej 3 lat. Dodatkowo, w razie skazania Antoniego K., nałożony zostanie obowiązek zapłaty świadczenia na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości co najmniej 5 tysięcy złotych - podkreślił prokurator.