Heist movie o kradzieży „Damy z gronostajem”? Polacy zrobili to lepiej niż twórcy „Berlina”.

Subskrybenci Netfliksa rzucili się na 2. sezon „Berlina” o podtytule „Dama z Gronostajem”, w którym istotnym wątkiem jest kradzież tytułowego olejnego obrazu. Nie jest to jednak, niestety, zbyt udany serial, a i trudno kibicować bohaterowi, który w istocie jest przecież zwykłym zwyrodnialcem. Na szczęście w serwisie znajduje się inna produkcja traktująca o kradzieży tego samego dzieła sztuki, które dla odmiany da się oglądać bez poczucia niesmaku. A nawet z satysfakcją - i to niemałą.
Jeśli preferujecie zdecydowanie mniej antypatycznych, za świetnie nakreślonych bohaterów i zręczny mariaż klasycznego heist movie z inteligentnym humorem, który wspaniale uatrakcyjnia sensacyjną intrygę, powinniście sięgnąć po kultowy już film Juliusza Machulskiego z 2004 r.
To tytuł, który z jednej strony jest pełen odniesień do tradycji gatunku, a z drugiej pozostaje niezwykle lokalny, zanurzony w klimacie Krakowa i jego artystyczno-przestępczego półświatka.
Berlin na Netfliksie? Lepiej obejrzyj Vinci
Z więzienia wychodzi Cuma (Robert Więckiewicz) - zawodowy złodziej dzieł sztuki. Mężczyzna planuje spokojną emeryturę, lecz dawny paser, Gruby (Marcin Dorociński), składa mu propozycję nie do odrzucenia. Celem jest jedno z najcenniejszych dzieł w Polsce - „Dama z gronostajem”, obraz autorstwa Leonarda da Vinci znajdujący się w krakowskim Muzeum Czartoryskich.
Cuma wie jednak, że nie poradzi sobie sam. Do współpracy wciąga Juliana (Borys Szyc), młodszego, impulsywnego złodziejaszka. Relacja między tymi dwoma fantastycznie napisanymi bohaterami okazuje się sercem filmu - generuje większość autentycznie zabawnego humoru i nadaje całości rytm. Cuma to profesjonalista starej daty - opanowany, inteligentny, kierujący się własnym kodeksem honorowym. Julian jest natomiast jego przeciwieństwem: spontaniczny, gadatliwy, nieco nieprzewidywalny, ale obdarzony naturalnym talentem. Chemia między nimi jest niesamowita. A widz - co najważniejsze - nie czuje wewnętrznych oporów przed podjęciem próby sympatyzowania z protagonistami.
„Vinci” wpisuje się bowiem w tradycję heist movie, w której odbiorca chętnie kibicuje przestępcom, ponieważ ci okazują się bardziej inteligentni, lojalni i ludzcy niż przedstawiciele oficjalnego porządku. Napad jest tu czymś więcej niż aktem chciwości - to rodzaj artystycznego wyzwania: skrupulatnie zaplanowanej operacji wymagającej kreatywności, sprytu i dyscypliny. Tytułowy bohater „Berlina” jest natomiast psychopatą, zwyrodnialcem, narcyzem, manipulantem i gwałcicielem. Spin-off stara się wprawdzie ocieplić jego wizerunek i sprawić, że zapomnimy, co wyczyniał w „Domu z papieru”, osobiście nie potrafię jednak wykrzesać z siebie krzty sympatii czy też trzymać kciuki za tak okropnego człowieka.
Film Machulskiego oferuje znacznie lepszy, precyzyjny scenariusz z dalece, dalece ciekawiej napisanymi postaciami, pewniejszą reżyserię, doskonałą obsadę. Świetne tempo, umiejętne operowanie humorem sytuacyjnym i charakterologicznym (bez farsowej przesady), artystyczny Kraków jako integralny element narracji. Spośród dwóch opowieści o kradzieży „Damy z gronostajem” dostępnych w Netfliksie, zdecydowanie lepiej odświeżyć sobie (lub nadrobić!) właśnie tę.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Polski juror Eurowizji "nie wgłębiał się w temat" Izraela. Ignorancja
- Sławek Gortych w formie. Święto Karkonoszy to wyborny kryminał
- Najlepsze thrillery erotyczne. 15 naprawdę mocnych filmów
- Sci-fi Netfliksa obiecuje kosmiczną dawkę rozrywki. Inne nowości wysyła na emeryturę
- Pierwsze wydanie Pottera kosztowało grosze. Teraz dostaniesz za nie krocie



















