REKLAMA

"Dziady" w Krakowie. Kurator oświaty ostrzega: są antypolskie i szkodzą dzieciom

Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak nawet nie odradza, ale "ODRADZA" pójście na nową wersję "Dziadów" w Teatrze Słowackiego w Krakowie. Uważa, że jest antyrządowa i nawet nie zdaje sobie sprawy jak historia lubi się powtarzać.

dziady teatr slowackiego barbara nowak kontrowersje
REKLAMA

Barbara Nowak jest znana z różnych błyskotliwych pomysłów i opinii. Chciała, by po Auschwitz oprowadzali tylko Polacy, uważa, że masturbacja jest niezgodna z prawem, a Greta Thunberg wymyśliła sobie kryzys klimatyczny. Tym razem nie chce, by uczniowie szli na krakowskie "Dziady", a wiadomo, że takie ostrzeżenia tym bardziej zachęcają ludzi do kupna biletów.

"ODRADZAM organizację wyjść szkolnych na spektakl "Dziady" w Teatrze J. Słowackiego. W mojej ocenie, haniebne jest używanie dzieła wieszcza A. Mickiewicza dla celów politycznej walki współczesnej opozycji antyrządowej z polską racją stanu" - napisała na Twitterze.

REKLAMA

"Dziady" w krakowskim teatrze to opowieść o współczesnej, podzielonej Polsce. A Konrad jest kobietą.

Nowa wersja arcydzieła Adama Mickiewicza została przygotowana na 120-lecie prapremiery "Dziadów" w inscenizacji Stanisława Wyspiańskiego. Już z opisu przedstawienia możemy wywnioskować, dlaczego kurator oświaty bije na alarm. "Społeczność krwawego obrzędu i konformistyczny salon to dwie twarze Polski, które Wyspiański spotkał wraz z upiorami na jednym weselu" - czytamy na stronie teatru.

Dziś dwie Polski to nasza codzienność - dwa walczące przeciw sobie narody. Poeci stają pomiędzy walczącymi w bratobójczej walce stronami. Są samotni. Żadna ze stron nie potrzebuje Poetów. Jak w upiornym śnie, śnimy wciąż tę samą historię, przez co przegrywamy jako Ludzie. Polska konserwatywna chce zawłaszczyć Poetów. Zamknąć im usta. Chce związać im ciała, zabić ich Miłość. Chce zawłaszczyć narodową historię, napisać ją na nowo. Chce napisać historię sielską, bohaterską i niewinną. Można się udusić od tej niewinności. Polska salonu, konformistyczna, bez idei na przyszłość, chce jedynie dostatku i spokoju. Ten powtarzalny dramat zdaje się nie mieć końca. Dziś widać go wyraźnie. Jesteśmy nim oślepieni. Nie widząc rozwiązania. Głos Poety zabrzmi w tym świecie dobitnie i tragicznie. Z Bogiem lub choćby mimo Boga.

- czytamy na stronie teatru.

Spektakl w reżyserii Mai Kleczewskiej uwspółcześnia dramat z XIX wieku. Jedna z najważniejszych zmian, to obsadzenie w roli Konrada kobiety. Dominika Bednarczyk recytująca Wielką Improwizacji z pewnością wzbudzi skojarzenia ze strajkami i protestami, które nie tak dawno ogarniały cały nasz kraj.

"Czuję całego cierpienia narodu. Jak matka czuje w łonie bole swego płodu. Cierpię, szaleję - a Ty mądrze i wesoło. Zawsze rządzisz" - czyż nie jest to turbo-aktualne? W recenzji Jacka Cieślaka możemy przeczytać, że nie zabrakło też nawiązań do krycia księży pedofilów. Duch mówi zmienione słowa do biskupa: "A wiesz, dlaczego tobie papież tak nie sprzyja? A wiesz, co o tobie mówią na mieście?".

Dziady w Krakowie

"Dziady" od samego początku miały w sobie coś z polityki. Zwłaszcza III część, w której Polska nazywana jest Chrystusem narodów, co zresztą do dziś jest chętnie używane w narracji władz (zwłaszcza przy okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej). Tłem historycznym dla Mickiewicza była walka o niepodległość - Polska była wtedy pod zaborami. Jednak ten motyw jest na tyle genialny, uniwersalny i ponadczasowy, że można go interpretować na przeróżne sposoby i przenosić nawet za Ocean.

W głośnym przedstawieniu Radosława Rychcika oryginalny tekst niemal idealnie pasował do historii niewolnictwa w USA, a na scenie pojawiały się postacie z amerykańskiej popkultury - Guślarz w przebraniu Jokera deklamował "I have a dream", a Józio i Rózia straszyły w strojach bliźniąt z "Lśnienienia". Dużym szokiem dla widzów była też obecność Ku Klux Klanu na balu u senatora Nowosilcow (choć biorąc pod uwagę naszą scenę polityczną, rasizm też już dawno wszedł na nasze salony). Jednak właśnie takimi nietypowymi remakami możemy zachęcić młodzież do docenienia dzieł Wieszcza.

Barbara Nowak uważa, że "Dziady" w Teatrze Słowackiego szkodzą dzieciom i są antypolskie.

Małopolskie kuratorium udostępniło na swoim Twitterze uzasadnienie podpisane przez Barbarę Nowak. Wyjaśnia w nim, dlaczego spektakl Kleczewskiej "zawiera interpretacje nieadekwatne i szkodliwe dla dzieci i uczniów".

Wskazana we wstępie interpretacja „Dziadów” Adama Mickiewicza, jest swobodną emanacją poglądów środowiska, które pragnie kształtować spojrzenie społeczne na współczesną Polskę nie z troską, miłością należną Ojczyźnie, lecz z nienawiścią do jej rodowodu historycznego, do tożsamości narodu ugruntowanego na fundamencie tradycji cywilizacji łacińskiej. Ten spektakl zawiera i promuje treści, które pozostają w jawnej sprzeczności z celami wychowania młodych Polaków określonych w preambule Prawa Oświatowego.

- czytamy na stronie kuratorium.

Najzabawniejsze w tej całej historii nie jest wcale to, że ponoć spektakl wcale nie jest jakiś wybitny. W podobnym tonie władze krytykowały i próbowały cenzurować "Dziady" z 1967 roku w reżyserii Kazimierza Dejmka z Gustawem Holoubkiem w roli swojego imiennika.

"Przedstawienie zyskało wymiar polityczny, zaniepokojone jego odbiorem społecznym i antyradziecką wymową władze komunistyczne nakazały zdjęcie spektaklu z afisza. Decyzja spowodowała protesty, które zapoczątkowały wydarzenia Marca 1968" - czytamy na Wikipedii.

REKLAMA

Internauci przypomnieli też, co wtedy mówił pierwszy sekretarz PZPR Władysław Gomułka i dziwnie to przypomina w wymowie wpis Nowak z 2021 roku. Krakowskie "Dziady" pewnie nie doprowadzą do masowych manifestacji i protestów, ale cieszy mnie niezmiernie, że teatr i Mickiewicz w czasach Netfliksa wciąż mają taką moc.

* Zdjęcie główne: Teatr im. Juliusza Słowackiego / YouTube

REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA