Choć Eurowizja 2026 już za nami, złość wielu Polaków wciąż jest żywa. Kierowana jest przede wszystkim w stronę jurorów z naszego kraju, którzy zdecydowali o przyznaniu największej możliwej liczby punktów Izraelowi. Wśród członków tej grupy był młody wokalista, Stanisław Kukulski.

12. miejsce zajęte w 70. Konkursie Piosenki Eurowizji przez Alicję Szemplińską można rozpatrywać dwojako. Z jednej strony niestety, znów nie awansowaliśmy do TOP 10. Z drugiej zaś, w tym roku jurorzy z innych krajów wyjątkowo mocno nas obdarowali i to właśnie ich punkty stanowią większość ze 150, które dostaliśmy ostatecznie. To dość znaczące wydarzenie i dla wielu eurowizyjnych analityków moment do wyciągania wniosków. Nie będzie kłamstwem jeśli zauważę, że temat występu Polki zszedł szybko na drugi plan - znacznie więcej czasu opinia publiczna zaczęła poświęcać temu, co zrobiło nasze jury.
Polskie jury nagrodziło Izrael. Jeden z jurorów "nie wgłębiał się w temat"
Polska wywołała sporą sensację zarówno w świecie Eurowizji, jak i wśród komentatorów czy widzów. gdy zdecydowała przyznać 12 punktów (najwyższa możliwa liczba, jaką dysponuje jeden kraj) reprezentantowi Izraela. Szok po tej decyzji był o tyle większy, że okazaliśmy się jedynym krajem, który wykonał taki ruch. Ruch, który nie umknął niczyjej uwadze - kraj, który popełnia zbrodnie wojenne i wciela w życie ludobójcze działania, został sowicie nagrodzony punktami i ze swoim wynikiem był przez długi czas faworytem do zwycięstwa.
Nie trzeba chyba mówić, że gdyby do tego doszło, to liczba bojkotujących Eurowizję krajów zapewne by wzrosła i nie skończyłaby się tylko na Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Islandii i Słowenii. Gdy tylko polska opinia publiczna poznała nazwiska jurorów, prędko ruszyła ze zmasowaną krytyką wobec ich decyzji.
Jednym z nich był właśnie wspomniany Staś Kukulski - młody polski wokalista, uczestnik "The Voice Kids", zwycięzca "Szansy na sukces", biorący udział w tegorocznych preselekcjach do Eurowizji. Mimo przegranej z Alicją Szemplińską okazało się, że znajdzie się dla niego "miejsce" w postaci funkcji jurora. Pudelek postanowił przypomnieć niedawne wypowiedzi Kukulskiego, które, w obliczu dzisiejszych wydarzeń, brzmią jeszcze bardziej ignorancko, niż wówczas. Tak wypowiadał się w rozmowie z Plejadą kilka miesięcy temu:
Wydaje mi się, że wypowiadanie się w kwestiach politycznych i zajmowanie w nich stanowiska nie jest moją rolą. Moim, tak jak i wielu innych artystów, marzeniem jest wystąpić w tym konkursie i pokazać się Europie. Chcę spełniać swoje marzenia. Każda wojna jest zła, co do tego nie ma wątpliwości, jednak dla mnie Eurowizja jest przede wszystkim wydarzeniem muzycznym.
Jeśli młody, perspektywiczny artysta wypowiada takie słowa, to, będąc szczerym, czarno widzę przyszłość polskiej sceny muzycznej.
Oczywiście - artyści nie są politykami, nie mają bezpośredniego przełożenia na te sprawy. Mają jednak swoją rozpoznawalność, fanów, których kształtują swoją twórczością oraz de facto tym, co mówią i czynią. Wypowiedź Kukulskiego to nic innego jak chęć wymigania się od zabrania głosu w sposób zdecydowany. Eurowizja 2026 i uczestnictwo w niej Izraela pokazały, że zarówno decydentom konkursu, jak i wielu głosującym, zabrakło zwyczajnej odwagi by zrobić z Izraelem to samo, co zrobiono z Rosją, gdy ta napadła zbrojnie na Ukrainę.
Kolejna przytoczona przez portal wypowiedź Kukulskiego jest tak naprawdę jeszcze bardziej przerażająca. Mowa o tej, która padła w trakcie wywiadu na kanale "Miechulec":
Moją największą motywacją jest pokazanie się Europie z moją piosenką, moim głosem (...) Jeśli chodzi o Izrael, szczerze nie wgłębiam się jakoś w ten temat. Uważam, że Eurowizja jest ponad podziałami. Eurowizja to przede wszystkim muzyka, a nie polityka.
Prawdę powiedziawszy, nie słyszałem ostatnio niczego bardziej ignoranckiego, niż właśnie te słowa. Oczywiście, można bujać w obłokach i wciąż naiwnie uważać, że w Eurowizji liczy się muzyka, a deklarowane przez konkurs wartości traktujące o jedności i sile muzyki ponad podziałami są wierutną bzdurą. Można wierzyć, że Eurowizja to nie polityka, choć spora część głosowań jurorów od lat zwykle wskazuje na coś zupełnie innego.
Najgorsze jednak są te słowa "nie wgłębiam się w ten temat". Chłopaku, chciałeś jechać na Eurowizję i zupełnie mieć w nosie, że stoisz na jednej scenie z ludźmi reprezentującymi kraj zbrodniarzy wojennych? To nie jest sytuacja, w której słowa "ponad podziałami" mają jakiekolwiek odniesienie - abstrahując od "geograficznego" aspektu obecności Izraela w konkursie, rzeź na Palestyńczykach popełniana przez Izrael jest faktem, nie opinią. Biorąc to pod uwagę, ciężko dziwić się, że polskie jury przyznało 12 punktów właśnie temu państwu. Choć nie wiadomo, kto jak dokładnie głosował, widocznie w gronie jurorów zwyciężyła ignorancja, naiwność i absolutne odklejenie od rzeczywistości.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Kto wygrał Eurowizję 2026? Mamy wyniki
- Polska zasługiwała na więcej. Dobrze, że Eurowizję wygrała Bułgaria
- Najdziwniejsza Eurowizja w historii. FBI, kontrowersje i wszystko, tylko nie muzyka
- Polacy złośliwie o reprezentantce na Eurowizję 2026. Pamiętacie Blankę?
- Kim jest Alicja Szemplińska? Już raz miała reprezentować Polskę na Eurowizji



















