Sześć dni (prawie) europejskiej, muzycznej rywalizacji właśnie minęło, a coroczny, popkulturowy szum utrzyma się jeszcze przez chwilę. Zanim kurz opadnie na dobre, zdążymy pofrustrować się tym kto wygrał, kto nie, kto powinien być wyżej w rankingu, kto niżej. 70. Konkurs Piosenki Eurowizji jest już za nami.

W jednym z poprzednich tekstów pisałem, że Eurowizja jest jak wybory - nie liczy się wyłącznie materiał do zaprezentowania, ale sposób wcielania go w życie, prezencja, osobowość i charyzma głównego wykonawcy, czy wreszcie - cytując jeden z filmików GF Darwin - "niepisane, acz zapisane" układy między głosującymi na siebie krajami. Te znów w niektórych przypadkach dały o sobie znać, jednak tym razem nie możemy stwierdzić, że jury nas nie polubiło. Prawdę powiedziawszy, w punktach wyraziło do nas znacznie większą sympatię, niż publiczność.
Bułgaria zwycięzcą Eurowizji 2026. Kamień spadł z serca
Dobrze pamiętam, jak wcześniej regularnie kultywowałem rytuał corocznego masowego słuchania eurowizyjnych piosenek przed konkursem. W tym roku, oglądając Eurowizję bardziej z zawodowego obowiązku, niż z własnej chęci, postanowiłem się zaskoczyć na żywo.
Okazało się to stosunkowo dobrym ruchem: pierwszy półfinał pozytywnie mnie zaskoczył poziomem, drugi - znacznie bardziej negatywnie. W tym roku wyjątkowo moje przemyślenia były najprzychylniejsze wobec Finlandii, Grecji, Rumunii i Danii - te kraje były w mojej ścisłej, prywatnej, tegorocznej czołówce. Obok Polski oczywiście, choć skłamałbym, mówiąc, że miałem wielką wiarę w wysoki wynik naszej reprezentantki. Nie wątpiłem za to w nią samą - od momentu, w którym występowała (i wygrała) w "The Voice of Poland", było jasne, że jest wokalistką o wybitnym głosie, który warto, by usłyszał świat. Właśnie usłyszał. Polka zmierzyła się z 24 innymi krajami i dumnie niosła nasz muzyczny sztandar w tej rywalizacji.
Przed każdym etapem Konkursu Piosenki Eurowizji nie bez znaczenia są opinie komentatorów i przewidywania bukmacherów. Te były dość jasne: najmocniej stawiano na Finlandię, Australię, Bułgarię, Grecję i Rumunię, w stawce wielokrotnie wymieniano też Włochy oraz Danię. Poziom finału był jednak naprawdę mocny - nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że niektóre kraje zaplusowały u mnie mocniej, niż po występach w półfinałach (Litwa, Niemcy, Serbia). Ostatecznie podium ułożyło się następująco: Eurowizję 2026 wygrała Bułgaria, 2. miejsce trafiło do Izraela, a trzecia lokata została zajęta przez Rumunię.
Czy jest to wynik zaskakujący? Trochę tak - choć "Bangaranga" była w moich oczach i uszach naprawdę dobrą, energiczną i nieźle skonstruowaną propozycją, to nie postrzegałem jej jako kandydat do zwycięstwa. Całe szczęście jednak, że tak się stało, bo gdyby nie DARA i jej piosenka, moglibyśmy mieć Eurowizję w Izraelu. Nie mówiąc już o zerowej etyczności udziału tego kraju w konkursie, taki obrót spraw mógłby wywołać znacznie szerszy bojkot niż pięć krajów, które zbojkotowały tegoroczny konkurs. Bułgaria nigdy wcześniej nie wygrała Eurowizji, więc tym lepiej, że zwycięstwo trafiło w ręce niekoniecznie mocarstwowego państwa, które nigdy go nie doświadczyło.
Miło widzieć w czołówce kraje, którym osobiście kibicowałem - fantastyczna pod kątem głosu i muzyki do swojej piosenki, reprezentantka Rumunii (3. miejsce), świetny duet z Finlandii (6. miejsce), energiczna muzyczna pocztówka promująca Mołdawię (8. miejsce). Rozczarowująco mało punktów trafiło do Norwegii (14. miejsce), Czech (16. miejsce) i Litwy (22. miejsce). W przypadku wyników Niemiec i Wielkiej Brytanii (kolejno 23. i 25. miejsce) ciężko mówić o szoku - te kraje rzadko kiedy opuszczają dół tabeli.
Alicja Szemplińska była wspaniała. Przyniosła nam dumę na Eurowizji
Reprezentantka Polski już w I półfinale mogła mieć powody do nerwów - nasz kraj został wymieniony przez prowadzących jako ostatni finalista. Napięcie zostało rozładowane, a kolejne dni poświęcone na przygotowania, by zaprezentować się jak najlepiej w najważniejszym etapie konkursu. Nie zmarnowała ich.
Co oczywiste, występ był praktycznie identyczny względem półfinału. Co jednak najważniejsze, niezmienny pod kątem jakości. Choreografia z użyciem rekwizytu robiła wrażenie, Alicja Szemplińska znów prezentowała się z wielką pewnością, swobodą sceniczną, a jej niezwykle mocny głos wybrzmiał znakomicie - duma opanowywała z każdym dźwiękiem. Podtrzymuję swoje dotychczasowe zdanie - na warunki wokalne mało kto mógł z Polką konkurować. Ujmę to zwięźle: ten występ był bezbłędny.
Tym smutniejsze jest to, że znalazła się na 12. miejscu. Wiadomo, że komentatorzy z kraju reprezentanta zawsze będą wobec niego trochę życzliwsi, ale Szemplińska była zdecydowanie zawodniczką kompetentną (pod kątem głosu, piosenki i prezencji), by podbić europejską scenę. Niestety, wzorem Krystiana Ochmana czy Justyny Steczkowskiej okazało się, że Polska, nawet gdy wysyła osoby z wybitnym wokalnym warsztatem, nie jest "godna" TOP 10 Konkursu Piosenki Eurowizji. Szemplińska swoją ostateczną pozycją wyrównała wynik Ochmana - on również w 2022 roku zajął 12. lokatę.
W tym roku nie ma co jednak oskarżać jury, że nie lubi Polski. Na Eurowizji 2026 jurorzy uratowali nam wynik.
Kraje przyznające nam punkty były w tym roku niesamowicie hojne - dostaliśmy od nich 133 punkty. Zwykle życzymy sobie, żeby jurorzy mieli jak najmniej do powiedzenia, ale gdyby wynik zależał tylko od nich, skończylibyśmy na 7. miejscu - a zatem wyżej, niż Michał Szpak 10 lat temu. Publiczność, zwykle znana ze swojej łaski dla Polski, tym razem nie uznała nas za godnych wielu głosów - dorzuciła zaledwie 17 punktów. Co ciekawe, na tegorocznej Eurowizji pobiliśmy mały rekord - ex aequo z Bułgarią jesteśmy państwem, które otrzymało najwięcej razy 12 punktów od jury - przyznały nam je: Niemcy, Belgia, Austria i Mołdawia.
To znakomita rzecz, która jednak blednie wobec tego, co zrobiło polskie jury - jako JEDYNY kraj przyznaliśmy 12 punktów Izraelowi. Jak można było się spodziewać, ta decyzja wywołała ogromną falę krytyki. I słusznie - muzyka muzyką, ale gdy już kraj mający na koncie zbrodnie wojenne bierze udział w konkursie, na którego sztandarach jest jedność, to warto byłoby mieć w sobie tyle honoru, by przynajmniej go nie wspierać w zmaganiach. Tymczasem Izrael przez długi czas był na pole position do zwycięstwa, a Polska go w tym wsparła. To nie zostanie zapomniane - ani u nas w kraju, ani w innych.
Występ Polski na 70. Konkursie Piosenki Eurowizji należy określać w kategoriach "zrobiliśmy, co mogliśmy". Wysłaliśmy bardzo dobrą wokalistkę, z dobrą piosenką, dostaliśmy niezwykle wysoką liczbę punktów od innych krajów, zaś televoting nie był dla nas łaskawy. To zupełna zmiana trendu, ale przede wszystkim - wyzwanie dla przyszłych reprezentantów naszego kraju. Może im uda się lepiej złapać balans między tymi dwoma grupami. My, rozczarowani 12. miejscem, powinniśmy być dumni z artystki, która je zajęła.
Pełne wyniki Eurowizji 2026 znajdziecie tutaj.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Najdziwniejsza Eurowizja w historii. FBI, kontrowersje i wszystko, tylko nie muzyka
- Znamy kolejność występów na Eurowizji 2026. Kiedy Polska?
- Polacy złośliwie o reprezentantce na Eurowizję 2026. Pamiętacie Blankę?
- Kim jest Alicja Szemplińska? Już raz miała reprezentować Polskę na Eurowizji
- Polski reprezentant na Eurowizję 2026 wybrany. To ona pojedzie na konkurs
zdjęcie główne: Sarah Louise Bennett / EBU



















