REKLAMA

Świt Jedi jest martwy. Nowe Gwiezdne wojny skasowane

W ostatnich tygodniach o uniwersum "Gwiezdnych wojen" mówi się przede wszystkim ze względu na zmianę władzy w Lucasfilm - na miejscu Kathleen Kennedy zasiadł Dave Filoni. Ten moment okazał się wielkim znakiem zapytania dla paru projektów, które zyskały przychylność poprzedniego szefostwa. Jednym z nich był film, nad którym pracował James Mangold.

james mangold gwiezdne wojny
REKLAMA

Poprzednie miesiące były zdominowane przez kolejne informacje na temat osadzonych w świecie "Gwiezdnych Wojen" projektów, które albo póki co, albo ostatecznie, nie przełożyły się na pełnoprawne filmy. Wiemy, że Adam Driver i Steven Soderbergh bezskutecznie zabiegali o nowy film z udziałem Bena Solo, od jakiegoś czasu mówi się też o potencjalnej produkcji w reżyserii Taiki Waititiego. Zmiana na kierowniczym stanowisku Lucasfilm niewątpliwie oznacza zmianę strategii względem filmotwórstwa (o czym pisaliśmy tutaj).

REKLAMA

Mangold nie wyreżyseruje nowych "Gwiezdnych wojen". "Świt Jedi" odłożony na półkę

Parę lat temu na jaw po raz pierwszy wyszła informacja, że James Mangold, mający na koncie takie pozycje jak "Kompletnie nieznany", "Spacer po linie", "Le Mans '66" i "Logan: Wolverine", stworzył koncept nowego filmu "Gwiezdne wojny: Świt Jedi", którego akcja miałaby się rozgrywać 25 000 lat wstecz. Istnienie projektu ogłosiła ówczesna szefowa Lucasfilm, Kathleen Kennedy, która niedawno ujawniła, że reżyser, wraz ze scenarzystą Beau Willimonem stworzyli "niesamowity scenariusz". Wyglądało zatem na to, że "Świt Jedi" ma realne szanse, by powstać.

World of Reel podaje jednak, że w tym momencie wiele wskazuje na to, że film Mangolda nie zostanie zrealizowany, a niemal na pewno nie nastąpi to w najbliższej przyszłości. Zgodnie z informacjami portalu, może to być decyzja, za którą odpowiedzialne są obie strony. Po jednej mamy Dave'a Filoniego, który miał planować anulowanie projektu, zaś po drugiej - Jamesa Mangolda, który póki co skupia się na innych projektach, a "Świt Jedi" w obecnym momencie nie jest priorytetem.

Wygląda więc na to, że choć projekt "Świtu Jedi" jest gotowy, w najbliższym czasie albo się go nie doczekamy, albo oficjalnie upadnie. Wkrótce do kin wejdzie "Mandalorian & Grogu" Jona Favreau (Filoni jest współautorem scenariusza), zaś w 2027 roku planowana jest premiera zatwierdzonego jeszcze przez Kennedy "Star Wars: Starfightera" Shawna Levy'ego z Ryanem Goslingiem, Mią Goth i Mattem Smithem w obsadzie. To będą kluczowe momenty dla uniwersum, Lucasfilm, ale też dla weryfikacji polityki nowych władz firmy.

Co zaś wygrało z "Gwiezdnymi wojnami" Mangolda? Od kilku miesięcy wiadomo, że reżyser podjął ponowną współpracę z Timothee Chalametem, by wspólnie stworzyć "High Side", film, w którym nominowany do Oscara aktor wciela się w byłego zawodnika MotoGP, wkraczającego w świat napadów na banki. Kolejnym tytułem, na który Mangold ma mieć oko, jest gotycki horror "Swamp Thing". To zapowiadany od kilku lat tytuł osadzony w świecie DCU, a jego głównym bohaterem jest tytułowy Potwór z Bagien. O ile projekt z Chalametem jest już "klepnięty" przez Paramount, o tyle status przyszłego filmu DCU nie jest w pełni jasny. Należy trzymać jednak kciuki, by sprawy ruszyły do przodu.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-10T10:08:31+01:00
Aktualizacja: 2026-03-10T08:58:18+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T19:11:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T14:22:22+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T12:42:52+01:00
Aktualizacja: 2026-03-09T12:35:15+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA