"The Pitt" praktycznie od początku swojego istnienia imponuje jakością w poruszaniu medycznych tematów oraz fantastycznym scenopisarstwem. W serialu nie brakuje momentów trudnych, wzruszających, rozdzierających serce. Są mocne sygnały, że najgorsze dopiero przed nami.

Choć wydawało się, że popularność seriali medycznych chyli się ku końcowi i nigdy nie będzie miała takiego blasku jak wcześniej "Chirurdzy' czy "Ostry dyżur", HBO Max pokazało, że to bzdura. "The Pitt", opowiadający o codzienności lekarzy pracujących w jednym ze szpitali w Pittsburghu, prędko zyskał miano fantastycznego na poziomie formy i treści, doskonale zagranego i bliskiego ziemi, jeśli chodzi o poruszanie tematów związanych z ochroną zdrowia.
The Pitt powróciło i znów porusza. To zapewne nie koniec
Akcja rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach z poprzedniej odsłony, a konkretniej 4 lipca - w trakcie amerykańskiego Święta Niepodległości. Dla doktora Robby'ego (Noah Wyle) to ostatnia zmiana przed wielkim urlopem, w trakcie którego zastępować go będzie dr Baran Al-Hashimi (Sepideh Moafi). Pomiędzy obojgiem pojawiają się zauważalne różnice, jeśli chodzi o podejście i metody. Langdon (Patrick Ball) powraca do pracy po odwyku, czym wywołuje niepokój jak zwykle pełnej ciętego języka Trinity Santos (Isa Briones) i radość Mel King (Taylor Dearden), z którą ma dobre relacje. Whitaker (Gerran Howell) został doktorem, Dana (Katherine LaNasa) uczy nową pielęgniarkę. Z pewnością nie jest po staremu, a przed lekarzami sporo trudnych wyzwań i rozmów.
Bezsprzecznie głównym bohaterem obu sezonów jest doktor Michael "Robby" Robinavitch, lekarz pełniący funkcję szefa oddziału. W poprzednim sezonie dał on się nam (a przede wszystkim bohaterom) poznać jako człowiek, który bardzo umiejętnie łączy dwie strony medalu: z jednej strony jest nieco cyniczny i surowy, nie boi się zwracania uwagi na błędy innych i dawania do zrozumienia, że się je popełniło, natomiast dostrzega zalety swoich podopiecznych. Ufa im, pomaga w kształtowaniu się ich umiejętności, wspiera ich rozwój, potrafi też stanąć w obronie pacjentów (w 2. sezonie przejmuje telefon przerażonej możliwym zwolnieniem z pracy swojej pacjentki, ostro sugerując, że w takim razie ona pójdzie do sądu, a on zezna na jej korzyść). To charyzmatyczny lider, obeznany w możliwościach i talentach ludzi, z którymi pracuje, ale jednocześnie konsekwentny i pewnych kwestiach nieprzejednany.
Powoli zbliżamy się do końca 2. sezonu "The Pitt". W momencie pisanie tekstu zostało 6 odcinków do finału. Co nas czeka? Obawiam się, że nie mam dobrych wiadomości. W premierowym sezonie widzieliśmy, jak Robby zmagał się z traumą po utracie mentora, a zmiana, którą odbył, tylko wzmocniła jego załamanie - nie udało mu się uratować kilku osób, w tym dziewczyny swojego przybranego syna. To doprowadziło do jednego z najbardziej poruszających momentów, kiedy Robby zamknął się w jednej z sal, opadł na podłogę, kompletnie rozbity i we łzach. W tym sezonie fani serialu coraz silniej dostrzegają, że to, co zaczęło się wtedy, może mieć swoje mocne konsekwencje wkrótce.
Tym razem twórcy bardzo ostrożnie, ale zdają się coraz poważniej sugerować, że psychiczny stan Robby'ego jest coraz gorszy, a sam bohater planuje targnąć się na swoje życie. 9. odcinek zawiera aż dwie silne wskazówki, które mogą potwierdzić tę tezę. Pierwszą z nich jest rozmowa z przyjacielem z oddziału, Jackiem Abbotem, który mówi mu, że ma wrócić z tego urlopu, a gdy zrobi się źle, zadzwonić do niego. Robby zbywa go ironicznym uśmiechem, jakby dawał mu znać, że już postanowił swoje. Gdy odchodzi, Abbot zaniepokojony, spogląda w jego stronę.
Drugim silnym sygnałem jest kolejna z rozmów - tym razem ta odbywająca się w końcówce odcinka, z Dennisem Whitakerem. Panowie mają bardzo dobrą i silną relację - widać, że Robby dostrzega w nim siebie i traktuje go jako profesjonalistę pełnego empatii, a poza tym: po prostu dobrego człowieka. Bohater grany przez Noaha Wyle'a sugeruje młodszemu koledze, że na czas jego planowanego wyjazdu, Whitaker może zaopiekować się jego domem, zamieszkać w nim i tym samym zaoszczędzić na czynszu. Co zapada w pamięć, na koniec mówi, że "jeśli nie wróci, to może dostać w prezencie świetną kawalerkę". Ta sugestia, wzmocniona poprzednią sumuje się w dość mroczną wizję tego, że Robinavitch rzeczywiście może (w bardzo dosłownym sensie) odejść na dobre, a tego typu sugestie są albo wołaniem o pomoc, albo przygotowywaniem swojego otoczenia na ten scenariusz.
Jeśli tak się rzeczywiście wydarzy, to z czysto formalnego punktu widzenia będzie to dowód silnej konsekwencji scenopisarskiej - kondycja psychiczna Robby'ego to od dawna jeden z wątków "The Pitt", a zatem gdyby twórcy zdecydowali się, by zgodzić się na taki rozwój wypadków, niestety miałoby to w sobie logikę. To równocześnie byłby zdecydowanie najmocniej rozrywający serce moment całego serialu, którego sympatycy już dawno pokochali głównego bohatera oraz to, jak mistrzowsko wciela się w niego Noah Wyle. Następne tygodnie pokażą, w jaki sposób ten temat zostanie "rozegrany". Pewne jest jednak to, że nie raz i nie dwa będziemy mieli zaszklone oczy w trakcie sezonu.
Potrzebujesz pomocy?
Jeśli czujesz, że nie radzisz sobie, potrzebujesz pomocy lub masz myśli samobójcze, skorzystaj z poniższych numerów telefonów:
- 116 111 (czynny całodobowo)
- 22 484 88 01 (godziny dostępności można znaleźć na stronie stopdepresji.pl)
- 22 594 91 00 (czynny w środy i czwartki w godz. 17-19)
- 800 70 2222 (linia całodobowa)
Czytaj więcej o "The Pitt" na Spider's Web:
- Nowe The Pitt już jest. Kiedy kolejne odcinki 2. sezonu?
- Uwielbiana bohaterka z The Pitt to córka znanego aktora. Odziedziczyła talent
- Najlepszy serial 2025 roku dostał 3. sezon. Tuż przed premierą drugiego
- "Ostry dyżur" dla twardzieli i twardzielek. "The Pitt" - recenzja serialu Max.
- The Pitt: spadkobierca "Ostrego dyżuru" rozbił bank. Co wiemy o 2. sezonie?



















