REKLAMA

Czy to film do kotleta? Jack Ryan: Wojna duchów - recenzja

Od ponad 40 lat Jack Ryan stoi na straży światowego porządku. Niezmordowany bohater Toma Clancy'ego w nowym filmie Prime Video robi więc to, co zawsze wychodziło mu najlepiej. Tylko tym razem nikogo to nie obejdzie.

OCENA :
4/10
jack ryan film akcja amazon prime video recenzja co obejrzeć
REKLAMA

Czasy się zmieniają, a Jack Ryan od swojego debiutu w "Polowaniu na Czerwony Październik" Toma Clancy'ego z 1984 roku walczy z coraz to nowymi zagrożeniami. Najpierw w książkach, potem filmach, aż w końcu w serialu Prime Video. Amazon zmienił jednak modus operandi uwielbianego bohatera. Uwspółcześnił go, przesuwając śroek ciężkości z thrillera politycznego na Przesunął środek ciężkości z thrillera politycznego na sensacyjne atrakcje. Wyszło całkiem zgrabnie, bo produkcja doczekała się łącznie 4. sezonów. A teraz nadszedł jej pełnometrażowy sequel zatytułowany "Wojna duchów".

Tylko Jack Ryan skończył już z rzucaniem się w wir akcji. Wiedzie sobie spokojne życie, aż tu w końcu podczas joggingu drogę zajeżdża mu czarny van. Próbuje przed nim uciec, ale przecież fabuła musi wrócić do punkty wyjścia. Znaleźć pretekst, żeby w szlachetnych intencjach mógł sobie pobiegać, postrzelać i dostarczyć widzom mocnych wrażeń. Dlatego dyrektorowi CIA udaje się go złapać i namówić do współpracy. Budowane przez stojącego za kamerą Andrew Bernsteina poczucie zagrożenia w scenie pościgu rozładowuje się momentalnie, gdy tylko zauważamy twarz Jamesa Greera. To podejście staje się symptomatyczne dla całej "Wojny duchów". Napięcie zawsze rośnie, żeby za chwilę zmieniło się w "meh".

REKLAMA

Jack Ryan: Wojna duchów - recenzja filmu akcji Prime Video

Całą "Wojnę duchów" ogląda się co chwilę wzruszając ramionami, ale nie dlatego że - wcielający się w główną rolę John Krasinski i Aaron Rabin - stawiają Jacka Ryana przed miałkimi wyzwaniami. W końcu problemem jest grupa komandosów powiązana z przeszłością Jamesa Greera, która odmawia złożenia broni. Do tego terrorysta Crown chce wysadzać budynki w powietrze, zniszczyć CIA i robić wszystko to, w czym specjalizowali się złole oldschoolowego kina sensacyjnego. Wątki się mnożą, a główny bohater łączy siły z bezpardonową agentką MI6, bo stawka ciągle rośnie. Sięga jednak zenitu po łebkach. Bez ładu, składu i krzty sensu.

W tym całym fabularnym chaosie intencje twórców są jasne: schwytać Jacka Ryana w kleszcze dylematu. Ma on być rozdarty między potrzebą utrzymania dotychczasowego porządku a chęcią uczynienia Ameryki silniejszą, aby mogła bezwzględnie rozprawiać się ze swoimi wrogami. Tym samym główny bohater utyka w moralnej szarej strefie. Tylko scenarzyści nie traktują jej z należytą powagą. Tam gdzie wypadałoby wątki geopolityczne zniuansować, wybierają drogę na skróty. Tam gdzie powinno się poświęcić im więcej refleksji, stawiają na uproszczenia. "Wojnę duchów" ogląda się przez to jak film, który powinien być serialem. Bernstein nie musiałby wtedy gonić z narracją, jak kurier z tajną wiadomością mogącą zaważyć na losach świata.

Fabuła w "Wojnie duchów" bardzo szybko zmienia się w pretekst do serwowania widzom kolejnych scen akcji. Te wszystkie strzelaniny, wybuchy i pościgi na pewno nie są złe. Przynajmniej jak na streamingowe standardy. W kinie może nie zrobiłyby na nikim wrażenia, ale i tak stoją na wyższym poziomie niż netfliksowa sieczka, jaką jesteśmy nagminnie karmieni. Samochodowa gonitwa w Londynie czy konfrontacja w Dubaju nie wbijają co prawda w fotel, ale potrafią na chwilę przykuć do ekranu. Choć to już coś, wciąż nie potrafi wynagrodzić scenariuszowych mielizn i wpychanych na siłę zwrotów akcji, które przewidujemy na długo zanim się wydarzą.

"Jack Ryan: Wojna duchów" nie jest taka najgorsza, bo jednak obsadzie udaje się stawać na wysokości zadania. Gdy Max Beesley prostuje się jak strzała i przemawia z brytyjskim akcentem, od Crowna bije profesjonalny chłód. Nie tyle nawet wzbudza respekt, co po prostu lęk. John Krasinski wykorzystuje natomiast znacznie więcej środków wyrazu. Dobrze czuje postać Jacka Ryana, dzięki czemu główny bohater nabiera śladów charakteru. Oczywiście, kiedy akurat nie biega, ślizga się i strzela, jakby był marnym ersatzem Ethana Hunta z "Mission: Impossible".

Bo "Jack Ryan: Wojna duchów" wije się gdzieś pomiędzy telewizyjną rozrywką do kotleta a filmem telewizyjnym. Większości swoich ambicji nie spełnia, przez co to przypomina spapraną misję CIA. Z amerykańskim wywiadem jest tak, że jeśli dobrze wykonuje robotę, nikt o tym nie wie. Kiedy coś schrzani, cały świat o tym trąbi. Gdyby więc nowa produkcja Prime Video była jedną z tajnych operacji Centralnej Agencji Wywiadowczej, z pewnością zrobiłoby się o niej głośno.

"JACKA RYANA: WOJNĘ DUCHÓW" OBEJRZYSZ NA:

Na Spider's Web przeczytasz też wywiad, w którym reżyser "Jacka Ryana: Wojna duchów" ma szansę na sequel.

  • Tytuł filmu: Tom Clancy: Jack Ryan - Wojna duchów
  • Rok produkcji: 2026
  • Czas trwania: 105 minut
  • Reżyser: Andrew Bernstein
  • Aktorzy: John Krasinski, Sienna Miller, Khalid Laith
  • Nasza ocena: 4/10
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-19T14:45:33+02:00
Aktualizacja: 2026-05-18T19:01:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-18T18:17:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-18T15:45:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA