Od tych książek true crime chcesz się oderwać, ale nie możesz. Ich autorem jest John Glatt
Johna Glatta odkryłam czystym przypadkiem, buszując w Taniej Książce między kryminałami Remigiusza Mroza a przepisami na dobre życie i jeszcze lepsze obiady siostry Anastazji. "Idealny tata" autorstwa Johna Glatta leżał obok "Obsesji" Johna Douglasa i Marka Olshakera, autorów "Mindhuntera". Po krótkim zastanowieniu wybrałam Glatta. Jak się później okazało, nie mogłam lepiej zacząć swojej przygody z książkowym gatunkiem true crime.

Dlaczego wybrałam wtedy Johna Glatta? Szczerze mówiąc najpierw zachęcił mnie krótki opis, a później naklejka z ceną - dwie dychy za książkę w tych czasach to prawie jak znalezienie Graala. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że podjęłam jedną z lepszych decyzji w historii kupowania książek, bo to właśnie John Glatt wprowadził mnie w książkowy świat true crime, od którego bardzo szybko się uzależniłam.
Najpierw był "Idealny tata" z Taniej Książki, który został przeze mnie pochłonięty w dwa dni. Później, wraz z kilkoma innymi pozycjami, przywędrowały do mnie z Empiku "Zaginione dziewczyny", które przeczytałam naprawdę w jeden dzień. I chociaż chwilami chciałam oderwać się od tych książek, bo nie mogłam przyswoić sobie informacji, że czytam o czymś, co wydarzyło się naprawdę, a nie jakieś wymysły wyjątkowo kreatywnego autora kryminałów, to nie mogłam. John Glatt pochłonął mnie do reszty.
John Glatt - o autorze true crime w pigułce
John Glatt to przede wszystkim dziennikarz śledczy, co już sporo będzie mówić nie tylko o tym, w jaki sposób pisze swoje książki, ale również o jego staranności i precyzji w poszukiwaniu i przedstawianiu faktycznych wydarzeń.
Swój dziennikarski fach John Glatt doskonalił najpierw w małej londyńskiej redakcji, by później jego teksty można było przeczytać na łamach "The Daily Mail" czy "Daily Express". W jego dorobku znajduje się 25 książek z gatunku true crime i 5 biografii. Do tej pory na język polski zostały przetłumaczone jedynie cztery spośród wszystkich jego pozycji.
"Sprawa Josefa Fritzla" to wstrząsająca historia emerytowanego inżyniera z Austrii, który przed ponad 20 lat więził i molestował swoją córkę Elisabeth w piwnicy własnego domu, gdzie dziewczyna urodziła siedmioro dzieci.
"Idealny tata" to z kolei pierwsza poważna relacja w sprawie rodziny Wattsonów, której ojciec Chris Watts zamordował swoją żonę i dwie małe córeczki. "Rodzina z domu obok" to historia rodziny Turpinów oraz maltretowanych w niej dzieci, a "Zaginione dziewczyny" to opowieść o uwięzionych i przetrzymywanych kobietach, którym po 10 latach udało się uciec z piwnicy oprawcy - Ariela Castro. Dlaczego warto przeczytać choćby jedną z pozycji autorstwa Johna Glatta? Już tłumaczę.
True crime: obraz a słowo
Spotkałam się z kilkoma opiniami, że true crime w formie książkowej nigdy nie będzie dorównywał serialom czy filmom dokumentalnym choćby na Netfliksie, które są przecież zrobione genialnie. Jestem ogromną fanką produkcji o prawdziwych morderstwach i wydarzeniach opartych na faktach, jednak z twierdzeniem, jakoby książki nie oddawały tego, co oddają produkcje telewizyjne, muszę się nie zgodzić.
Czytaj także:
Treści dystrybuowane przez platformy VOD są mocno okrojone - to zrozumiałe, dokładny obraz przestępstwa musi być w jakiś sposób ocenzurowany, czego wynikiem jest zastąpienie go kadrami, które zbyt wiele nie zdradzają. W książce natomiast wszystko opisane jest słowo w słowo, co jest maksymalnie wstrząsające i naprawdę wymaga zrobienia sobie małej przerwy.
Dalej - generalnie w gatunku true crime zazwyczaj należy przedstawić poszczególne postaci zamieszane w daną sprawę. Często serial nie jest w stanie zawrzeć aż tylu szczegółowych informacji, a jeśli nawet jest - to przekazać je w interesujący sposób. W książce nie ma z tym problemu - John Glatt bardzo szczegółowo przedstawia każdego bohatera, co pomaga czytelnikowi zrozumieć, w jaki sposób potoczyły się jego losy i jaki to miało wpływ na finał sprawy.
Książka pozwala się bardzo mocno skupić na treści. Pozwala zadziałać wyobraźni, przez co immersja jest w tym przypadku dużo większa. Poza tym, moim zdaniem, zostawia więcej miejsca na przemyślenia niż w przypadku serialu czy filmu.
John Glatt to nie zamiennik seriali true crime. To po prostu świetna alternatywa
W dyskusji książki a filmy czy seriale każdy ma oczywiście swoje zdanie. Ja, mimo ogromnej miłości do gatunku true crime i generalnie kryminału, uważam, że warto poszerzyć swoje horyzonty i spróbować czegoś nowego.
Książek z gatunku true crime jest mnóstwo, ja na swoją trafiłam przypadkiem i, jak się później okazało, trafiłam na nie byle co - wysokie oceny książek autora mówią same za siebie.
Każdemu miłośnikowi i każdej miłośniczce gatunku polecam zatem Johna Glatta i trzymam kciuki, żeby w Polsce pojawiło się jeszcze więcej jego tytułów.