Likwidator – Arnold znowu w akcji
Likwidator to dość kameralny powrót legendy kina akcji – Arnolda Schwarzeneggera. Ale przy tym, świetna rozrywka i udany spektakl.
Nie spodziewałem się już powrotu Arnolda Schwarzeneggera w nowym filmie. Kiedyś zdawał się być pewnym stałym punktem w Hollywood, choć jego najlepsze lata już dawno minęły. Ale od kiedy postanowił zająć się karierą polityczną – jedyne na co mogliśmy liczyć to gościnne występy. Likwidator to nie tylko powrót samego aktora – to dokładnie takie samo kino, z jakiego był wcześniej znany. Efektowne sceny akcji, z setkami pocisków przedzierających się non-stop przez ekran, zabawnymi (choć prymitywnie skonstruowanymi) złoczyńcami, lamerskimi one-linerami, i centralnym macho głównego bohatera. Arnold powrócił, na dobre i na złe. Likwidator to amerykański debiut koreańskiego reżysera Jee-woon Kim'a – jednak mógłbyś o tym równie dobrze zapomnieć, bo film jest tak amerykański jak tylko się da. Jest także najprzystępniejszym dziełem z jego dorobku.






















