REKLAMA

Disney+ wrzucił piękne love story. Szkoda, że takie nudne

Historia Johna F. Kennedy'ego wielu widzom z pewnością jest znana - na temat zamachu na byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych powstało sporo produkcji fabularnych i dokumentalnych. Tym razem producent Ryan Murphy i twórca Connor Hines wzięli na tapet historię syna JFK oraz jego żony, których historia również kończy się tragicznie.

kennedy love story disney serial opinia
REKLAMA

"Nie daj innym poznać swojego następnego ruchu" - taką dewizą może kierować się Murphy, który w ostatnim czasie zaserwował widzom bardzo różnorodne produkcje. Najpierw wzbudził dyskusję nową odsłoną "Potworów", niedługo później przedstawił katastrofalny serial "Wszystko dozwolone", a na początku tego roku zaskoczył widzów całkiem niezłym horrorem science fiction "The Beauty". Teraz w Disney+ pojawił się serial "Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette", który stworzył Hines, ale Murphy widnieje jako jego producent. Czy warto ten serial oglądać?

REKLAMA

Love Story: John F. Kennedy Jr. & Carolyn Bessette - opinia o serialu w Disney+

W 1963 roku miał miejsce zamach na prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Tragedia wydarzyła się na kilka dni przed 3. urodzinami jego syna, Johna F. Kennedy'ego Jr., który podczas uroczystości pogrzebowych został uwieczniony na zdjęciu, salutując przy trumnie ojca. Późniejsze życie John-Johna, bo tak był nazywany przez media, opierało się na pracy biurowej w polityce. Przez jakiś czas pełnił funkcję prokuratora okręgowego na Manhattanie. Był również dziennikarzem i założycielem magazynu "George".

W międzyczasie spotykał się z kilkoma celebrytkami - Brooke Shields, Daryl Hannah, Cindy Crawford czy Sarah Jessicą Parker - ale jego wybranką serca okazała się być pracująca w branży modowej Carolyn Bessette. Para początkowo mieszkała razem i zaprzeczała doniesieniom na temat zaręczyn. Ostatecznie jednak plotki na temat ich relacji okazały się prawdziwe, kiedy we wrześniu 1996 roku wyszło na jaw, że młody Kennedy i jego ukochana pobrali się na prywatnej ceremonii. Ich małżeństwo trwało niecałe 3 lata i zakończyło się śmiertelnym wypadkiem podczas lotu samolotem, który pilotował sam Kennedy.

Serial od Disney+, inspirowany powieścią "Once Upon a Time: The Captivating Life of Carolyn Bessette-Kennedy" autorstwa Elizabeth Beller, ukazuje relację Kennedy'ego (w tej roli Paul Anthony Kelly) oraz Bessette (wcieliła się w nią Sarah Pidgeon) od samego początku. Carolyn była wtedy pracowniczką domu mody Calvin Klein, a John - celebrytą, którym media bardzo się interesowały. Para wręcz filmowa - ona piękna, zadziorna i pewna siebie, a on - przystojny, interesujący i wpływowy. Razem roztaczają wokół siebie taką aurę atrakcyjności, że nie można od nich oderwać wzroku.

Problem pojawia się, gdy okazuje się, że to jedna z niewielu interesujących rzeczy w tym serialu (a ileż można po prostu patrzeć na pięknych ludzi). W tej historii za wiele się nie dzieje, a to, co powinno pozostać w sferze domysłu czy tajemnicy, jest po prostu przegadane i ciągnie się nieznośnie. i chociaż początek bardzo angażuje - wszystko dzięki magnetyzującej Pidgeon - to z każdą kolejną minutą skupienie się na seansie coraz bardziej maleje.

Ten serial dzięki głównej obsadzie jest po prostu wizualnie piękny, ale brakuje w nim dynamiki i trzymających w napięciu momentów. Najbardziej interesującym elementem jest to, jaką przemianę przechodzi Carolyn - z charyzmatycznej singielki aż do momentu, gdy jest cieniem samej siebie. To najmocniejsza strona serialu, która ujęła mnie najbardziej. I właśnie to zostało po seansie w mojej głowie.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-21T07:09:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T05:44:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T20:25:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T20:12:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T16:59:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T13:32:26+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA