Niby drobny błąd, czyli publikacja trailera filmu "Mumia" z niedogranym dźwiękiem, dostarczył internetowi niezłej zabawy, choć też pobudził do refleksji.

Kampanie reklamowe to ciężki kawałek chleba, wbrew pozorom im większe widowisko tym trudniej, bo na szali są wielkie pieniądze, wielkie gwiazdy i równie wielkie oczekiwania włodarzy konkretnej wytwórni. Wszystko więc musi zagrać tip-top, by dany billboard, plakat czy trailer wyglądały jak trzeba.
No, ale błędy zdarzają się największym i najlepszym. Ostatnio IMAX opublikował w sieci najnowszy zwiastun filmu "Mumia" z Tomem Cruise’em, tyle że była to jego nieskończona wersja, z niedogranym do końca dźwiękiem.
Pewnie niejedna osoba w Universalu i IMAX-ie wstrzymała oddech, być może polecą jakieś głowy, ale też, poza tym, że wygląda dość zabawnie, to pokazuje też, jak wiele zależy od muzyki i dźwięki (a konkretnie odpowiednie zgranego dźwięku). Każda scena, każdy ruch, wybuch, kopniak, a nawet wypowiedziane zdanie, nabiera zupełnie innego (przeważnie lepszego) wymiaru jeśli jest właściwie udźwiękowione. Często o tym zapominamy, zapatrzeni w obrazy i akcję. Łatwo to porównać w przypadku feralnego zwiastuna "Mumii" (choć, jak mówią, czasem lepiej jak mówią o nas, nawet źle, niż w ogóle), gdy dystrybutor opublikuje już pełnoprawną oficjalną wersję trailera.