Jeśli oglądaliście jakąkolwiek część "Piły", to wiecie, jak brutalne te filmy potrafią być. Nie warto oglądać ich za głośno, bo sąsiedzi mogą wezwać policję, myśląc, że ktoś tu jest bliski wyzionięcia ducha. Na własnej skórze przekonał się o tym montażysta najnowszej odsłony serii krwawych horrorów.

"Piła X" jeńców nie bierze. Najpierw w filmie zakochali się krytycy, dla których - według Rotten Tomatoes - jest to najlepsza dotychczas odsłona serii. Zachęceni pozytywnymi recenzjami widzowie tłumnie popędzili więc na produkcję już w premierowy weekend. Tytuł zebrał na całym świecie ponad 29 mln dolarów (w tym 18 mln z samych Stanów Zjednoczonych, zaliczając dla franczyzy w ten sposób najlepsze otwarcie w USA od 2010 roku).
Chociaż to już dziesiąta część "Piły" wygląda na to, że seria właśnie nabrała wiatru w żagle. Żeby osiągnąć taki efekt, twórcy musieli nieco cofnąć się w czasie. Akcja filmu rozgrywa się między jedynką a dwójką. Chory na nowotwór John Kramer podejmuje się eksperymentalnego leczenia w Meksyku. Pada jednak ofiarą oszustwa i postanawia zemścić się na nieuczciwych medykach.
Więcej o "Pile" poczytasz na Spider's Web:
Piła X - anegdotka z prac nad krwawym horrorem
W "Pile X" nie brakuje znanych fanom krwawych atrakcji. Bo znowu jesteśmy atakowaniu brutalnymi scenami. I chociaż podczas seansu powodów do śmiechu zbytnio nie ma, to podczas końcowego etapu realizacji filmu doszło do całkiem zabawnego zdarzenia. Reżyser Kevin Greutert podzielił się z portalem NME anegdotką, wedle której pracującego nad produkcją montażystę pewnego dnia naszła policja. Stało się to na wezwanie zatroskanych sąsiadów, którzy byli pewni, że torturuje kogoś w swoim studiu.
Kevin Greuter wspomina, że asystent montażysty Steve Forn kończył akurat montaż dźwięku jednej ze scen nowej "Piły". Chodzi dokładnie o moment z pułapką zwaną "eye vacuum trap". Dużo jest wtedy krzyków i różnorakich efektów dźwiękowych.
Rozległo się pukanie do drzwi. Mamy nagranie z kamery, jak podchodzą policjanci i mówią do Forna, że wezwali ich sąsiedzi, którzy myśleli, że kogoś torturuje. On im wtedy powiedział: "właściwie, pracuje nad filmem... możecie wejść i zobaczyć". Policjanci zaczęli się śmiać!
- opowiada Greuter.
Reżyser uważa tę anegdotkę za zabawną, bo "Steve jest miłym, ułożonym facetem. Mogę sobie tylko wyobrażać wyraz na jego twarzy, gdy zorientował się, o co dokładnie chodzi".
"Piła X" już w kinach.