REKLAMA
  1. Rozrywka
  2. Książki
  3. Filmy /
  4. Komiksy

Thrawn to nie jedyna postać, którą Disney pożyczy z rozszerzonego uniwersum Star Wars. Będą kolejne

Chociaż Disney wyłączył książki, komiksy i gry rozszerzonego uniwersum z kanonu Gwiezdnych wojen, będzie czerpał z tego dorobku, rozbudowując własne uniwersum. Po admirale Thrawnie czas na import kolejnych postaci do nowego kanonu Star Wars.

29.01.2018
21:31
Thrawn to początek. Do nowego kanonu Star Wars wejdą starzy herosi
REKLAMA
REKLAMA

Admirał Thrawn to jedna z najlepiej rozpisanych, poprowadzonych i przedstawionych postaci rozszerzonego uniwersum. Antagonista powstał w 1991, wychodząc spod pióra Timothy'ego Zahna. Niebieskoskóry Thrawn dowodził resztkami Imperium w 5 lat po zniszczeniu Drugiej Gwiazdy śmierci. Dzięki swojemu taktycznemu geniuszowi, admirał zadał druzgocące ciosy Nowej Republice. Trylogia z jego udziałem to jedne z najlepiej ocenianych książek w całej historii rozszerzonego uniwersum. Trudno znaleźć fana Gwiezdnych wojen, który nie miałby do nich słabości.

Thrawn cieszył się tak wielką popularnością, że Disney zaimportował go do animacji Star Wars: Rebels.

W niej admirał jawi się jako członek Imperium, który próbuje zgnieść rodzącą się Rebelię. Chociaż historia tej postaci jest inna niż w książkach Timothy'ego Zahna, tak wygląd, charakter oraz zdolności antagonisty wydają się niemal niezmienione. Disney najzwyczajniej w świecie wyciął literacką postać, dopisał jej historię odpowiednią dla nowego kanonu, a następnie wkleił do własnej animacji. Tani chwyt? Być może, ale Thrawn to postać na tyle lubiana i uznana, że nikt nie miał nic przeciwko temu.

 class="wp-image-129508"

Mało tego, admirał dostał nawet własną książkę, również napisaną przez Timothy'ego Zahna, która dopasowuje postać admirała do nowego uniwersum Gwiezdnych wojen. Niewykluczone, że wybitnego stratega czeka świetlana przyszłość w kolejnych komiksach i książkach. Nim te się pojawią, Disney dokona kolejnego importu do swojego uniwersum. Ten będzie miał miejsce wraz z premierą pełnometrażowego filmu o młodym Hanie Solo.

W kinowym Solo: A Star Wars Story pojawi się duet Tag i Bing. To komiksowe postaci stworzone przez Kevina Rubio, które dostały własną komediową mini-serię. Nieporadni rebelianci wprowadzają do Gwiezdnych wojen wątek humorystyczny i najprawdopodobniej dokładnie taką samą rolę będą pełnić w pełnometrażowym filmie kinowym o Hanie Solo. Obecność Taga i Binga jest zaskakująca o tyle, że nawet w poprzednim kanonie postaci były uważane za marginalne i epizodyczne, balansujące na krawędzi autentyczności.

To dopiero początek migracji bohaterów rozszerzonego uniwersum do nowego kanonu Gwiezdnych wojen.

Daje tak do zrozumienia Leland Chee - członek Lucasfilm Story Group dbającej o spójność kanonu Disneya. Za pośrednictwem platformy społecznościowej Twitter Chee został zapytany, czy można się spodziewać „wskrzeszenia“ kolejnych postaci z rozszerzonego uniwersum. Odpowiedź Lelanda rozbudziła fantazje każdego fana Gwiezdnych wojen:

Nie uwierzylibyście, jakie Legendy zadebiutują w rozmaitych mediach w przeciągu następnych miesięcy. Skoro pojawili się Tag i Bing, to wszystko jest możliwe.

Miłośnicy Star Wars od razu rozpoczęli spekulacje, tworząc własną listę życzeń. Na jej czele znajdował się oczywiście Darth Revan, czyli lord Sith znany z gry Star Wars: Knights of the Old Republic. Na miejscu fanów nie skakałbym tak daleko w czasie. Disney woli poruszać się w okresie starej trylogii oraz wydarzeń mających miejsce już po zniszczeniu drugiej Gwiazdy śmierci. Dlatego typuję dwa inne nazwiska.

 class="wp-image-129505"
REKLAMA

Po pierwsze - Mara Jade. Teraz, gdy wątek Luke’a został definitywnie zakończony, a twórcy filmów już niczym nie zaskoczą Lucasfilm Story Group, można zacząć obudowywać historię tej postaci. Do uzupełnienia jest około 30 lat luk, niedopowiedzeń i domysłów. Jak wiadomo, Mara Jade była kochanką Skywalkera służącą Imperium. Relacja tych dwóch postaci na pewno byłaby interesująca dla każdego fana. Zwłaszcza, jeżeli narodziłoby się z niej coś więcej niż tylko płomienny romans…

Drugą postacią jest Nom Anor. To byłoby coś naprawdę wielkiego. Jego obecność byłaby równoznaczna z położeniem fundamentów pod zupełnie nowy konflikt w świecie Gwiezdnych wojen. Pod wojnę, przy której aktualna walka Ruchu Oporu z Najwyższym Porządkiem przypominałaby dziecinne przepychanki w piaskownicy. Mało to realne, ale pomarzyć zawsze można...

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA