Na długo przed premierą "Rancza Duttonów" pojawiły się głosy, że nowy sequel to w swej istocie 6. sezon "Yellowstone". Faktycznie, ze wszystkich dotychczasowych spin-offów, to właśnie najnowsza produkcja ma najwięcej wspólnego z serialem głównym. Godnie kontynuuje neowesternową sagę, wytyczając przy tym własną ścieżkę.

Wiadomo, że najbardziej lubimy te filmy i seriale, które już widzieliśmy. Dlatego cała branża kinowo-telewizyjna cierpi na sequelozę i rozwija kolejne uniwersa. Znalazła jednak sposób, żeby choć trochę przykryć tę powtarzalność. Kontynuacje rządzą się własnymi prawami, przez co nie recyklingują bezmyślnie motywów z poprzednich części. Muszą je zmodyfikować, zmienić i wywrócić na lewą stroną. Dlatego właśnie "Ranczo Duttonów" stawia na głowie całą logikę "Yellowstone".
Pamiętacie pierwszą scenę "Yellowstone"? Kevin Costner dobija konia, który ucierpiał w wyniku karambolu na autostradzie. Cywilizacja przecina się z naturą, a John Dutton utknął gdzieś pośrodku tego pogranicza. W świecie przedstawionym człowiek wygrywa z przyrodą, a zadaniem głównych bohaterów staje się nie tyle utrzymać status quo, co przechylić szalę zwycięstwa na drugą stronę. "Ranczo Duttonów" zaczyna się mniej więcej tak samo, tylko odwrotnie.
Ranczo Duttonów - recenzja sequela Yellowstone
W "Ranczu Duttonów" to przyroda jest na zwycięskiej pozycji. Dlatego Beth i Rip cieszą się spokojem na swoim nowym, znacznie mniejszym ranczu w Teksasie. Idyllę przerywa jednak nadciągający pożar, a bohaterowie w popłochu ratują przed nim zwierzęta. Bo w tym akurat świecie przedstawionym to cywilizacja staje na drodze natury. Nie odwrotnie. Duttonowie nie rozdają już kart. Zasady gry permanentnie się zmieniły.
Beth zachowuje oczywiście właściwy sobie styl. Pozostaje babką, która nie daje sobie w kaszę dmuchać i stawia żądania. Szybko jednak się okazuje, że musi prosić. Bo właścicielka 10 Petal Ranch nie chce zabić jej sześciu krów. Przyjmuje tylko większe zamówienia na ubój. Dopiero po krótkiej, acz intensywnej wymianie zdań zgadza się pomóc głównej bohaterce. Beulah Jackson staje się przez to odpowiednikiem Johna Duttona. To ona - matriarchini uznanego rodu - rządzi w Teksasie. Znane nam postacie jeszcze o tym nie wiedzą, ale ewidentnie zaraz ma się to zmienić.
Pierwszy odcinek "Rancza Duttonów" to dopiero rozkładanie pionków na planszy.
Obserwujemy, jak główni bohaterowie uczą się funkcjonować w rzeczywistości, w której wypalone na piersi "Y" nie robi na nikim wrażenia. Carter, przygarnięty pod opiekę przez Beth i Ripa, ma nawet problem z zaklimatyzowaniem się w szkole. Kiedy jedna dziewczyna zgadza się pójść z nim na rodeo, zaraz okazuje się, że chce tylko, aby kupił jej alkohol na imprezę. Sam nie jest oczywiście na nią zaproszony, więc zostaje sam w otoczeniu kowbojów.
Wrzucenie bohaterów "Yellowstone" do nowego świata rodzi napięcie, na którym pierwszy odcinek "Rancza Duttonów" opiera całą swą siłę. Nie ma jednak czasu, aby zatrzymać się i pozwolić nam popodziwiać widoki. Wciąż posiada kinową wartość, bo już niszczycielską siłę pożaru twórcy pokazują z ogromnym rozmachem. Lecące z ekranu iskry aż parzą. Dlatego chciałoby się, żeby czasami ktoś po prostu przejechał się po okolicy na koniu, albo wybrał się na biwak. Tylko po to, abyśmy mogli poprzyglądać się florze Teksasu jak niegdyś Montany. Tak, dokładnie to chcę powiedzieć. Brakuje mi tych wszystkich dłużyzn, pejzaży, serialowych odpowiedników opisów przyrody z lektur, które budowały klimat serialu głównego.
W tym wypadku Taylor Sheridan jest tylko producentem wykonawczym. Twórca serialu Chad Feehan tylko naśladuje jego styl. Robi to na tyle umiejętnie, że wciąż czuć przynależność produkcji do uniwersum neowesternowej sagi. To jest ta sama dynamika, tylko podana w TikTokowej stylistyce. Sequel okazuje się znacznie szybszy, bardziej dynamiczny, przeładowany bodźcami. Ale to też przecież obowiązek kontynuacji - żeby robić wszystko szybciej i mocniej. Dlatego właśnie "Ranczo Duttonów" ogląda się jak "Yellowstone" na przyśpieszeniu.
Twórcy "Rancza Duttonów" nie przeprowadzają rewolucji. Raczej unowocześniają stylistykę sagi, w której zakochaliśmy się jeszcze w 2018 roku. W tym podejściu wciąż czai się ryzyko, że z czasem zatracą wszystko to, co uczyniło "Yellowstone" serialem wyjątkowym, przez co sequel stanie się po prostu kolejnym streamingowym serialem. Na razie jednak są to nieuzasadnione obawy, bo w pierwszym odcinku Feehan nie robi żadnej obory.
Więcej o "Yellowstone" poczytasz na Spider's Web:
- Yellowstone: kolejność. Jak oglądać te westerny, aby było dobrze?
- Na taki sequel czekali fani Yellowstone. Już okrzyknęli go arcydziełem
- The Boys śmieje się z Yellowstone. To zabawne i trochę prawdziwe
- Wyczekiwany serial ze świata Yellowstone traci twórcę przed 2. sezonem
- A jednak będzie 6. sezon Yellowstone. Choć nazywa się inaczej
- Tytuł serialu: Ranczo Duttonów
- Lata emisji: 2026
- Liczba sezonów: 1
- Twórca: Chad Feehan
- Aktorzy: Kelly Reilly, Cole Hauser, Finn Little
- Nasza ocena: 6/10



















