REKLAMA

Spider-Noir zawstydza Marvela, a z Nicolasa Cage’a żaden Peter Parker

W nowym serialu na motywach komiksów o Spider-Manie nie ma Petera Parkera, ale tym razem to nie problem. „Spider-Noir” z Nicolasem Cage’em to prawdziwa perełka w ofercie Prime Video. I to nie (tylko) dla nerdów.

spider-noir nicolas cage serial marvel sony amazon prime video recenzja
REKLAMA

Ekranizacji przygód człowieka-pająka mieliśmy już bez liku. Dostaliśmy dziesiątki animacji i kilka serii filmów o Spider-Manie, a także o złolach z komiksów o nim. W cyklu „Spider-Verse” zajrzeliśmy też za kurtynę multiwersum, gdzie spotkaliśmy najróżniejsze warianty tej postaci, w tym Spider-Noira. A ten właśnie wrócił, cały na czarno-biało. I cały w technicolorze.

REKLAMA

Spider-Noir to serial o Spider-Manie bez Spider-Mana.

Tytułowa postać pojawiła się najpierw w ramach komiksowego multiwersum w 2008 r., a potem w animowanych filmach Sony z cyklu „Spider-Verse”, gdzie głosu użyczył mu Nicolas Cage. Wytwórnia postanowiła, wespół-zespół z Amazonem, dać się wykazać temu aktorowi w pełnej krasie. Zamówiła serial „Spider-Noir”, w którym ten gra pierwsze skrzypce ale nie jako Spider-Man, tylko jako Spider.

W przypadku serialu Sony ze swoimi prawnikami podjęło wspólną decyzję, by postaci Nicolasa Cage’a nie nazywać Parkerem, bo Kevin Feige z Marvel Studios, który współdzieli opiekę nad tą postacią, pewnie by się wkurzył. Bohater nazywa się więc Ben Reilly (to miano w komiksach nosił jeden z klonów Petera, który czasem bywał i Spider-Manem, a czasem Scarlet Spiderem).

To, jakie imię nosi ta postać, nie ma jednak żadnego znaczenia ze względu na czas akcji. Trafiamy tutaj do Nowego Jorku z lat 30. ubiegłego wieku, stąd te wszystkie nawiązania do kina noir, a scenarzyści zdecydowali się pominąć origin story tej postaci. Wiemy tyle, że Ben Reilly ma supermoce i miasto go kochało, ale w wyniku osobistej tragedii schował strój Spidera do pudła.

REKLAMA

Bez wielkiej mocy nie ma wielkiej odpowiedzialności.

Dokładnie tymi słowami były Spider tłumaczy sobie, dlaczego zrezygnował z bycia superbohaterem. W chwili, gdy akcja serialu się na dobre zawiązuje, od dramatycznych wydarzeń minęło pięć lat. Ben Reilly pracuje jako prywatny detektyw i ledwo wiąże koniec z końcem, bo rezygnuje ze zleceń, przez które mógłby wpaść w tarapaty. Kłopoty i tak jednak go, rzecz jasna, same znajdują.

Fabuła nie jest przy tym przesadnie skomplikowana i podąża tropami, które są charakterystyczne dla gatunku noir. Twórcy bawią się zarówno formą za sprawą kostiumów, dekoracji i rekwizyty, jak i treścią, pchając bohatera w sytuacje, których jako widzowie byśmy oczekiwali. Klimat wprost leje się tutaj z ekranu, a kolejne sceny powodują, że uśmiecham się od ucha do ucha.

REKLAMA

Papierosowy dym, jazzowa muzyka z epoki, kostiumy przywodzące na myśl stare, pożółkłe fotografie - mamy tu to wszystko i jeszcze więcej. Jeśli zaś przyjrzymy się dramatis personae, to znajdziemy tu i bohaterskich stróżów prawa, jak i bezlitosnych gangsterów, a na drodze bohatera, który lawiruje pomiędzy tymi dwoma światami, staje rzecz jasna pewna femme fatale.

A kto powinien obejrzeć Spider-Noir?

Bez kozery powiem: wszyscy! W pierwszej kolejności rzecz jasna fani kina noir, bo serial jest listem miłosnym do tego gatunku, a w drugiej entuzjaści komiksów o superbohaterach. Ci najwięksi oczywiście i tak wciągną wszystko, co ma logo Marvela, ale w tym przypadku nie będą przynajmniej narzekać na to, że dostali kolejną produkcję poprawną, ale klepaną na jedno kopyto.

Grupą, której polecałbym z kolei najgoręcej ten serial, są odbiorcy, których zmęczyły te klasyczne ekranizacje przygód superbohaterów. Sony wespół z Prime Video nie bało się tu trochę poeksperymentować, dzięki czemu dostaliśmy serial, jakiego jeszcze nie było. Nawet taki „Wonder Man”, który był introspektywnym spojrzeniem Hollywoodu na Hollywood, nie ma podejścia do „Spider-Noira”.

REKLAMA

„Spider-Noir” to przy tym serial kręcony na poważnie, a i trupy padają od samego początku, ale nie zabrakło tutaj scen humorystycznych - czy to z udziałem sekretarki Bena, czy to znajomego dziennikarza, czy to chłopaczka z ulicy, który czasem mu pomaga. Czuć od razu, że Nicolas Cage musiał mieć ogromną frajdę grając tego podstarzałego zgorzkniałego faceta po przejściach.

REKLAMA

Spider-Noir pod szorstką powierzchownością skrywa złote serducho.

Kibicujemy tej postaci w walce ze złem i występkiem od pierwszej sceny, chociaż na starcie robi wszystko, by wspomnianą odpowiedzialność z siebie zrzucić i musi minąć trochę czasu, nim ponownie założy swój czarny strój. Nicolas Cage tchnął w tę iterację Bena życie, a chociaż po raz pierwszy widzimy twarz Spidera, tudzież Spider-Noira na ekranie, to czujemy, jakbyśmy Reilly’ego znali od lat.

REKLAMA

A to, że nie nazywa się Peter Parker, a jego ukochaną była Ruby, a nie Gwen, nie ma dla tej opowieści żadnego znaczenia! Sony wielokrotnie krytykowane było za to, że w ostatnich filmach wytwórni kręconych samodzielnie ta postać się nie pojawiała, bo jej brak naprawdę doskwierał, tak Ben Reilly stoi twardo na własnych nogach. Z tajemniczym uśmieszkiem i szklaneczką Manhattanu w ręku.

Co przy tym ciekawe, w intro już w pierwszym zdaniu Ben rzuca aluzją sugerującą, iż miał styczność z multiwersum, ale poza tym w pierwszych trzech epizodach „Spider-Noir”, które widziałem ten motyw nie powraca. Nie zmienia to jednak faktu, iż furtka, która pozwoliłaby Nicolasowi Cage’owi na cameo w roli Reilly’ego w ramach w innej produkcji, jest naprawdę szeroko otwarta. I zaprasza, by wejść.

REKLAMA

A w jakiej wersji oglądać Spider-Noir?

Amazon zastosował w przypadku „Spider-Noir” podobny myk, co HBO ze swoją „Ligą Sprawiedliwości Zacka Snydera”. Serial został zmasterowany w dwóch wersjach - jedna w czerni i bieli, a druga w kolorze. Prime Video w komunikacji marketingowej używa nawet hasła Technicolor, aby nawiązać do starego procesu obróbki materiału światłoczułego dającego naturalny obraz.

Ten proces był stosowany w Hollywoodzie od 1922 r. przez kolejne trzy dekady, co jest bezpośrednim nawiązaniem do czasu akcji serialu. I przyznam, że tak jak „Spider-Noir” aż prosi się o to, by oglądać go w czerni i bieli ze względu na klimat, tak podobnie jak w przypadku „Ligi Sprawiedliwości Zacka Snydera” zdecydowałem się podczas pierwszego seansu na wersję kolorową.

REKLAMA

Czytaj też inne nasze teksty poświęcone „Spider-Manowi”:

Cieszy natomiast, że Amazon daje tutaj widzom wybór, bo z pewnością wielu widzów doceni tę wizję artystyczną - chętnie zresztą poznałbym po premierze statystyki i dowiedział się, jaką decyzję podejmą pozostali fani. Ci muszą sobie zaś odpowiedzieć na pytanie, w której wersji chcą oglądać serial „Spider-Noir” już lada moment, bo premiera zbliża się wielkimi krokami.

Wszystkie osiem odcinków składających się na 1. sezon serialu „Spider-Noir” zadebiutuje globalnie w Prime Video już 27 maja. Dwa dni wcześniej będą mogli zobaczyć je subskrybenci platformy MGM+.

REKLAMA

PS Warto przy tym dodać, że Nicolas Cage dołącza do takich aktorów jak Chris Evans (Human Torch i Kapitan Ameryka), Michael B. Jordan (Human Touch i Killmonger) oraz Robert Downey Jr. (Tony Stark i Doktor Doom), którzy w ekranizacjach komiksów Marvela grali więcej niż jedną postać. Gwiazda serialu „Spider-Noir” pojawiła się w końcu jako Johnny Blaze w „Ghost Riderze” z 2007 r.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-22T13:25:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T12:21:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T11:36:12+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T09:58:24+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T18:23:14+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T17:35:03+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T15:36:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T14:05:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T13:15:22+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA