Twórcy 2. sezonu "Nocnego recepcjonisty", który przed chwilą zadebiutował na Prime Video, pokusili się o lekkie oszustwo. Wmówili nam coś w pierwszym odcinku, żeby w trzecim zadać temu kłam. Właśnie w ten sposób udało im się zaskoczyć widzów.

"Nocny recepcjonista" powrócił po 10 latach. W 2. sezonie hitowego thrillera szpiegowskiego twórcy rozpoczynają nową historię, w której cały czas nawiązują do fabuły oryginału. Grany przez Toma Hiddlestona bohater jest już tajnym agentem MI6. I nagle przeszłość się o niego upomina. Przychodzi mu bowiem infiltrować kolejnego handlarza bronią. W trakcie inwigilacji Teddy'ego Dos Santosa cały czas dręczą go wspomnienia z przeszłości, a dokładnie: z czasów, kiedy zacieśniał więzi z Richardem Roperem. Czy to oznacza, że historia zatoczyła koło i właśnie się powtarza?
UWAGA! Dalsza część tekstu zawiera spoilery z "Nocnego recepcjonisty".
Niekoniecznie. Twórcy nie serwują nam powtórki z rozrywki, tylko kontynuację z prawdziwego zdarzenia. Widać to już po pierwszych trzech odcinkach, które w zeszłą niedzielę, 11 stycznia, zadebiutowały na Prime Video. Rozwija po prostu konflikt między Jonathanem Pine'em a Richardem Roperem. W jaki sposób, skoro na samym początku dostajemy potwierdzenie śmierci granego przez Hugh Lauriego handlarza bronią? Odpowiedź na to pytanie jest dość skomplikowana.
Nocny recepcjonista: 2. sezon - wyjaśniamy twist z 3. odcinka
W pierwszych trzech odcinkach 2. sezonu "Nocnego recepcjonisty" Jonathan Pine coraz bardziej zbliża się do Teddy'ego Dos Santosa. Dzięki temu dość szybko odkrywa, że ma do czynienia z synem Richarda Ropera. Co więcej, jego nowy przeciwnik umawia się na spotkanie z człowiekiem, który wedle potwierdzonych informacji już od lat jest martwy. Jakież jest zdziwienie głównego bohatera (a przy tym widzów), gdy okazuje się, kim tak naprawdę jest Gilberto Hanson.
W ostatnim z dotychczas udostępnionych na Prime Video odcinków Jonathan Pine z ukrycia podgląda spotkanie Teddy'ego Dos Santosa. Zamiast Gilberto Hansona przybywa na nie jednak Richard Roper. Tak, ten sam, którego śmierć na początku pierwszego epizodu potwierdziła grana przez Olivię Colman agentka wywiadu. Jak to w ogóle możliwe?
O tym przekonamy się prawdopodobnie w nadchodzących odcinkach. Już jednak teraz trochę światła na tę kwestię rzuca Hugh Laurie. Aktor udzielił wywiadu BBC, w którym zdradził, jak mniej więcej granemu przez niego bohaterowi udało się ujść z życiem, oszukać świat, że nie żyje i jakie ma plany na najbliższą przyszłość.
Przez znaczną część tych lat [od wydarzeń z 1. sezonu] był więźniem - w gruncie rzeczy zakładnikiem tajemniczego kartelu, któremu jest winien ogromne pieniądze. Początkowo zamierzali po prostu go zabić, ale Roper potrafi dobrze mówić i szybko myśli, więc zdołał z nimi wynegocjować inne rozwiązanie. Czasem to właśnie jeniec potrafi przejąć inicjatywę, nawet jeśli startuje ze znacznie słabszej pozycji. Udało mu się więc wrócić do gry, reaktywować wiele dawnych kontaktów i opracować plan, który pozwoli mu spłacić dług, a tym samym przeżyć — bo jeśli tego nie zrobi, z pewnością go dopadną. Ale chodzi nie tylko o przetrwanie: chce też odbudować swoje imperium i raz jeszcze wszystko podbić
- mówi Hugh Laurie w przywołanym wywiadzie.
Na koniec swojej wypowiedzi aktor nazywa Richarda Ropera "zdobywcą, piratem - kimś, kto nigdy nie przestanie marzyć o skarbie pod postacią ludzi, terytoriów i władzy". Słowa Hugh Lauriego sugerują więc, że akcja 2. sezonu "Nocnego recepcjonisty" dopiero się rozkręca. Główny bohater właśnie odkrywa, że ponownie przyjdzie mu się zmierzyć ze swoim dawnym wrogiem, zdeterminowanym, aby wrócić na utraconą pozycję.
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Na Spider's Web dowiesz się też, kiedy możesz wypatrywać kolejnych odcinków "Nocnego recepcjonisty" na Prime Video i jak dokładnie 2. sezon łączy się z 1. Poza tym przeczytasz naszą recenzję nowej odsłony serialu, którą w każdej chwili możesz skonfrontować z tym, co sądzą o niej widzowie.






































