REKLAMA
  1. ROZRYWKA.BLOG
  2. TV
  3. Dramy

Chojnacki przejechał po Andrzeju Piasecznym. To nie pierwszy raz

Przed laty Robert Chojnacki i Andrzej Piaseczny współpracowali przy płycie "Sax & Sex", która odniosła gigantyczny sukces i przyniosła obu muzykom ogromną popularność. Znajomość Chojnackiego i Piasecznego nie jest jednak bez skazy, o czym widzowie TVP mogli się przekonać, oglądając najnowszy odcinek "Szansy na sukces". W programie Chojnacki wyraźnie wbijał szpilę dawnemu koledze. To jednak nie pierwszy zgrzyt w znajomości Andrzeja Piasecznego i Roberta Chojnackiego.

28.11.2022
13:36
Robert Chojnacki
REKLAMA

W latach 90. niemal wszyscy śpiewali "Budzikom śmierć" i "Prawie do nieba" Andrzeja Piasecznego i Roberta Chojnackiego. Kołysali się też w rytm ballady "Niecierpliwi". Zresztą te piosenki do tej pory nucą kolejne pokolenia. Wspomniane hity pochodzą z płyty "Sax &Sex" Roberta Chojnackiego, którą stworzył wspólnie z Andrzejem Piasecznym. "Piasek" był wtedy wokalistą zespołu Mafi, a na płycie Chojnackiego postanowił zaśpiewać aż siedem z dziesięciu piosenek. Napisał również do nich teksty. To właśnie do tej płyty nawiązano w niedzielnym odcinku "Szansy na sukces", w którym gościem był Robert Chojnacki.

REKLAMA

Robert Chojnacki nie szczędził gorzkich słów Andrzejowi Piasecznemu w "Szansie na sukces".

Muzyk i kompozytor wspominał sukces, który osiągnął przed laty, ale i również współpracę z "Piaskiem". Początkowo podziękował Andrzejowi za jego udział w projekcie, będącym trampoliną do sukcesu obu panów.

Muszę oddać pokłon Andrzejowi Piasecznemu. Bez jego udziału w tym materiale sukces tej płyty byłby absolutnie niemożliwy - powiedział Chojnacki w programie TVP, ale potem przeszedł do ataku, dopiekając Andrzejowi Piasecznemu. Chojnacki podkreślił, że to co Piasek niedośpiewał, to dowyglądał. Wbił mu też szpilę, podkreślając, że udział w płycie "Sax & Sex" był największym życiowym osiągnięciem Piaska. Chojnacki zasugerował też, jakoby Piaseczny przed laty nie za bardzo umiał śpiewać.

Pierwszy raz widziałem Piaska w Sopocie, grał hardrock, z piszczeniem "aaaa, iiiii". Muzyka fajna, tylko ja go zapamiętałem i w sytuacji, gdy zaczynałem "Sax & Sex" widziałem, że te utwory będą pasowały do Andrzeja. Tylko musiałem go jeszcze trochę namawiać do udziału w tej płycie 

opowiadał Chojnacki w programie "Szansa na sukces".

Choć wiele osób może być zaskoczonych takimi słowami Chojnackiego, to warto podkreślić, że to nie pierwszy raz, gdy na ich znajomości pojawia się rysa. Przed laty Piaseczny za swój wkład w płytę "Sax & Sex" otrzymał 7 tysięcy złotych. Gdy album święcił triumfy, a Chojnacki zarabiał na niej miliony, Andrzej zagaił do Chojnackiego, że chciałby otrzymać więcej pieniędzy. Czuł się niejako oszukany, że mimo ogromnego udziału w płycie, dostał tak małe wynagrodzenie.

Niesnaski między Piasecznym i Chojnackim rozpoczęły się wiele lat temu

Ta sytuacja poróżniła obu panów, a konflikt między Chojnackim i Piasecznym przypomniał Andrzej Krzywy, opisując go w książce "Na krzywy ryj".

Nikt nie spodziewał się, że to będzie taki strzał. Więc nagle koledzy zarabiają miliony, a Piasek... I zamiast ruszyć głową i dosypać coś Piaskowi, Robert uznał, że umowa to umowa (umówili się na tysiąc złotych za "numer" i zostaje po staremu. Jest w tym głęboka niesprawiedliwość, bo przecież gdyby nie głos i charyzma Andrzeja, nie byłoby sukcesu - pisał muzyk zespołu De Mono. Niesnaski między Chojnackim i Piasecznym zostały zażegnane kilka lat później. Robert stworzył nawet piosenkę, z którą Piasek wystartował w 2001 roku na Eurowizji. Z kolei kilka lat później Andrzej gościnnie zaśpiewał na płycie Roberta Chojnackiego.

REKLAMA

Niewykluczone jednak, ze stare urazy nie rdzewieją, a i może w niedawnym zachowaniu Chojnackiego można dostrzec nutkę zazdrości. Kompozytor po wielkim sukcesie płyty "Sax & Sex" próbował dalej szczęścia w muzyce i tworzeniu kolejnych płyt na polskim rynku muzycznym, lecz bez powodzenia. Wyjechał za granicę, ale i tam długo nie zagrzał miejsca, gdyż trafił na nieuczciwych ludzi z branży muzycznej, którzy go oszukali i "oskubali z pieniędzy". Kilka lat temu wrócił do kraju, by ponownie zając się muzyką. Powołał nawet zespół Wieko, jednak wydana przez grupę płyta nie odniosła dużego sukcesu. Chojnacki postanowił więc działać solo. Miał co prawda zaplanowaną trasę koncertową, jednak nie doszła ona do skutku ze względu na pandemię koronawirusa. Chojnacki wciąż nie poddaje się i wierzy, że przed nim jeszcze dużo do zrobienia w muzyce.

Tymczasem Piaseczny w ostatnich latach dość dobrze sobie radzi zawodowo. Jeszcze kilka lat temu zasiadał w programach TVP jako juror w "The Voice of Poland" oraz "The Voice Senior". Po tym, gdy na jego Instagramie pojawiło się nagranie krytykujące TVP, Piasek opuścił szeregi Telewizji Publicznej. Oliwy do ognia dolała też jego orientacja seksualna. W rozmowie z Radiem Zet dokonał coming outu i przyznał, że piosenka "Miłość" z nowej płyty opowiada o miłości między dwoma facetami. Podkreślił, że kawałek jest właśnie o nim. Po odejściu z TVP Andrzej przeszedł do Polsatu, gdzie jest jurorem programu "Taniec z gwiazdami". Piaseczny wciąż koncertuje, śpiewając m.in. utwory z wydanej w 2021 roku płyty "50/50" i bierze udział w wielu komercyjnych projektach. W tym roku wydał piosenkę i teledysk do filmu "Ania", poświęconego Annie Przybylskiej. Przed laty Piaseczny podkreślał, iż gdy zaczynał karierę miał świadomość tego, że nie za dobrze śpiewa. Nauczyłem się śpiewać wiele lat później, niż święciłem jakieś pierwsze sukcesy - mówił w wywiadach. Wyciąganie więc przez Roberta Chojnackiego niekompetencji kolegi sprzed lat jest bardzo mało eleganckie i pokazuje, że zadra sprzed lat między panami wciąż jest żywa. Być może Piaseczny wkrótce odpowie na krytyczne słowa Chojnackiemu, choć muzyk raczej nie ma w zwyczaju wyciągania publicznie konfliktów sprzed lat.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA