Czwarty sezon "Bridgertonów", podobnie jak poprzednie, obfituje zarówno w duże zwroty akcji, jak i wzruszenia, które widzom ciężko ukryć. Pochylamy się nad tym drugim aspektem i przedstawiamy sceny, w których sięgnięcie po chusteczkę będzie konieczne.

Jak dotychczas towarzyszyliśmy w miłosnych zmaganiach trzem parom: Daphne i Simonowi, Anthony'emu i Kate oraz Colinowi i Penelopie. Tym razem machina losująca wycelowała w Benedicta (Luke Thompson) - lekkoducha artystę, którego pogląd na miłość zostaje wywrócony, gdy poznaje Sophie (Yerin Ha). Ta relacja wywróci nie tylko ich życie, ale mocno zamiesza w całej socjecie.
UWAGA: dalsza część tekstu zawiera spoilery dot. fabuły serialu.
Bridgertonowie znów wzruszają. Na tych scenach chce się płakać
Niezależnie od jakości pewnych rozwiązań fabularnych w 4. sezonie "Bridgertonów", nie ma wątpliwości, że spełnia on również swoją rolę, jeśli chodzi o wywołanie u widzów emocji. Jedną z nich, naturalną rzecz jasna, jest wzruszenie. Pomaga w tym tematyka serialu, niejednokrotnie obracająca się wokół miłości, pragnień, ograniczeń społecznych i relacji międzyludzkich. Wybraliśmy kilka scen, które szczególnie dają w emocjonalną kość.
Rozmowa Violet i Franceski po pogrzebie
Jest ona częścią jednego z kluczowych wątków 2. części 4. sezonu serialu. Pod koniec jednego z odcinków ma miejsce tragedia - dochodzi do niespodziewanej śmierci Johna aka Lorda Kilmartina, męża Franceski. Nagłe odejście ukochanego w oczywisty sposób wywiera wpływ na młodą wdowę, która usiłuje "złapać balans" pomiędzy opłakiwaniem ukochanego a koniecznością stabilnego trzymania się. Wkrótce dochodzi do jej osobistej rozmowy z matką, która pragnie ją pocieszyć tym bardziej, że jej mąż i zarazem ojciec Franceski, też odszedł niespodziewanie. Wówczas Francesca wybucha, pełna emocji i żalu - zarówno względem śmierci swojego partnera, ale również tego, że nie udało jej się wypełnić jej obowiązku: zajść w ciążę, a tym samym pozostawić jakiegoś "śladu" po Johnie. Hannah Dodd wspina się wówczas na swoje absolutne wyżyny, a z pozornie kruchej postaci, w którą się wciela, wychodzą intensywne, autentyczne, bolesne emocje.
Zgoda królowej na wyjazd Lady Danbury
Lady Danbury to postać-instytucja w uniwersum "Bridgertonów". Obserwowaliśmy ją w prequelu o królowej Charlotte, jak zbudowała sobie obecną pozycję, ale dużo jej w "głównym" serialu. Jest jego dobrym duchem - osobą głęboko osadzoną w świecie socjety, najważniejszą doradczynią, damą dworu i przyjaciółką królowej. Ta, przyzwyczajona do jej towarzystwa, nie wyobraża sobie życia bez niej. Ostatecznie jednak, po długich namowach i trudnych rozmowach, Charlotte zgadza się, by Danbury po latach służby na jej rzecz, miała szansę na odpoczynek. Moment, w którym władczyni ogłasza to swojej przyjaciółce jest skromny w słowa, ale gdy widzimy wyraz twarzy Danbury, uświadamiającej sobie, co się dzieje, jest bezcenny, pełen wdzięczności, ulgi i radości.
Wyznanie Marcusa wobec Violet
Wątek tej dwójki to jeden z moich ulubionych, jeśli chodzi o drugi plan serialu. Violet Bridgerton, patronka rodu i matka rodzeństwa, długo nie dawała sobie szansy na uczucie. Powody? Wstyd, niska samoocena, poczucie, że tym samym mogłaby w jakiś sposób emocjonalnie zdradzić Edmunda - męża, który wiele lat temu zmarł tragiczną i niespodziewaną śmiercią. Spotyka jednak na swojej drodze Marcusa aka Lorda Andersona. Oboje od początku wpadają sobie w oko, spotykają się, a w tym sezonie konsumują swój nieformalny związek poprzez "herbatkę". Gdy przychodzi do rozmów o przyszłości ich relacji, Marcus wysuwa jasną i łapiącą za serce deklarację: nie zamierza zastępować jej męża ani wpływać na pamięć o nim, żywi jednak do niej wielkie uczucie, którego sformalizowanie w formie ślubu byłoby jego wielkim marzeniem. To ujmujący moment, dojrzała rozmowa dwojga doświadczonych osób, które łączy wiele i chciałyby ruszyć do przodu.
Ostatni wspólny bal królowej i Lady Danbury
W finale mamy do czynienia z balem organizowanym przez nikogo innego, jak samą królową. Dochodzi na nim do konfrontacji Bridgertonów z Aramintą i to jest kluczowy moment tego balu. Prawdziwe złoto kryje się jednak w krótkiej scenie, gdzie Charlotte i Agatha (lady Danbury) siedzą obok siebie, podziwiając bal i rozkoszując się ostatnimi (przynajmniej na jakiś czas) wspólnymi chwilami. To nie jest posiedzenie osób dzierżących władzę i knujących - to wrażliwa chwila, w której dwie najlepsze przyjaciółki wiedzą, że muszą nieco od siebie odpocząć, wspominają to, co razem zbudowały. Mimo fabularnego rozsądku, mam nadzieję, że ich rozstanie nie jest permanentne: Golda Rosheuvel i Adjoa Andoh wykreowały fantastyczny, idealnie dopełniający się duet.
4. sezon "Bridgertonów" jest w całości dostępny do obejrzenia na Netfliksie.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- Nowe odcinki Bridgertonów mnie zirytowały. A już polubiłam 4. sezon
- Netflix łamie etykietę, żeby ten serial był hitem. Nie obejrzycie nic innego
- Tak wyglądają nowe odcinki 4. sezonu Bridgertonów. Będzie gorąco
- Ten wątek 4. sezonu Bridgertonów mnie zachwyca. Od razu się wzruszam
- Bridgertonowie stracili żar, ale to nie problem. 4. sezon mnie zachwycił



















