Ta informacja zmiotła wszystkich z planszy. Jeszcze niedawno, gdy mówiło się na temat sprzedaży Warner Bros. Discovery, Paramount uchodził za podmiot, który z pewnością będzie chciał zagrać na nosie Netfliksowi, ale raczej nie zablokuje nieuniknionej transakcji. Dzisiejszej nocy stało się jasne: to Paramount wygrał wojnę i to w ręce tej firmy trafi kontrola nad treściami WBD.

Ostatnie tygodnie upływały pod znakiem biznesowo-medialnego konfliktu między dwoma rywalizującymi o Warner Bros. stronami. Po jednej był Netflix - streamingowy gigant, który długo był na prowadzeniu i wydawało się niemal pewne, że to w jego ręce trafi studio. Po drugiej - Paramount - zarządzany przez Davida Ellisona, podbijający finansową stawkę. W końcu podbił ją tak, że nawet Netflix musiał powiedzieć "pas" i wycofać się z wyścigu. Jako, że innych kandydatów nie ma, wchodzimy w weekend ze świadomością, że to właśnie Paramount zwyciężył batalię i w jego ręce trafi kontrola nad WBD.
Paramount przejmie Warner Bros Discovery. W całości
Paramount Pictures to zdecydowanie jedna z najważniejszych marek kinowej branży - to drugie po Universalu najstarsze studio filmowe w Stanach Zjednoczonych. Jest odpowiedzialna za niejedną legendarną filmową serię ("Mission: Impossible", "Transformers", "Star Trek"), przyłożyła produkcyjną i dystrybucyjną rękę do takich kultowych dzieł jak "Ojciec chrzestny" czy "Titanic". Nikt nie wątpi i nie podważa, że wkład historyczny Paramountu jest niesamowity i ważny dla kina. Przeszłość to jednak jedno, zaś przyszłość - drugie. A ta, choć da się wyróżnić pewne plusy, nie rysuje się w specjalnie kolorowych barwach.
Ktoś spyta: jakie plusy? Na pewno należy do nich brak wzbraniania się przed premierami kinowymi filmów. Swego czasu David Ellison obiecał wprowadzić do kin ponad 30 filmów rocznie i uszanować tradycyjne okna dystrybucji kinowej. Choć pierwsza część tego planu jest mało realna i zapewne więcej w niej pokazowego ataku na konkurencję niż przemyślanej strategii, druga część jest punktem zaczepienia, nad którym warto się pochylić. Ted Sarandos, szef Netfliksa, jest znany jako wróg wielkiego ekranu i gorący zwolennik streamingu jako rzekomo lepszej formy przekazywania filmowych treści. Jeśli miałbym się z czegoś cieszyć w kontekście przejęcia Warner Bros przez Paramount, to będzie nim ta kwestia. Miejsce filmów jest w kinach i jeśli Ellison nie naruszy tego porządku, będzie to dobry znak.
Są jednak i złe znaki.
Jednym z największych "red flagów" jest sam David Ellison. W 2025 roku stanął on na czele konglomeratu Paramount/Skydance (kontrolującego Paramount Pictures), powstałego po fuzji tych marek. Jest on synem jednego z najbogatszych ludzi na świecie, współzałożyciela Oracle Corporation, Larry'ego Ellisona. Ważniejsze jednak w tej historii jest to, kto jest jego "politycznym ojcem". Nikt inny jak Donald Trump. To właśnie pod rządami jego administracji została wyrażona zgoda na połączenie Paramountu i Skydance, Gdy Ellison przejął władzę, natychmiastowo zaczął zyskiwać względy prezydenta USA - od wprowadzania zmian w CBS News w kierunku wyraźnie bliższym ideologicznie Donaldowi Trumpowi, po obietnicę radykalnych zmian w innych stacjach (typu CNN) w razie przejęcia WBD.
Ba, Ellison blisko współpracował z zięciem i zarazem specjalnym doradcą prezydenta, Jaredem Kushnerem, by zdobyć pieniądze od państw z Bliskiego Wschodu. Nie wspominając już o tym, że tak naprawdę jedynym argumentem za ogłoszeniem przez Paramount startu prac nad "Godzinami szczytu 4", była fanaberia Trumpa, który miał osobiście wymóc na Ellisonie, by ten dał nowe życie jego ulubionym filmom. Ich reżyserią ma się zająć Brett Ratner - autor pomnikowego dokumentu o Melanii Trump, słusznie scancellowany przez Hollywood po oskarżeniach o przemoc seksualną.
Jednym z celów Ellisona jest przekształcenie połączonego Paramount i WBD w miejsce, które będzie sprzyjało nurtowi MAGA.
To może oznaczać mocniejszą kontrolę treści, brak realnej niezależności twórców i kręcenie filmów na podobnych zasadach, co "Godziny szczytu 4" - za sprawą osobistych życzeń wpływowych polityków. To przecież Warner Bros odpowiada m.in. za "Jedną bitwę po drugiej", odważny i dość silny pod kątem politycznego statementu, mocno autorski film Paula Thomasa Andersona, skrytykowany przez środowiska trzymające w USA władzę. Mało prawdopodobne, by tego typu dzieło powstało za zgodą Ellisona i spółki.
Warto w tym miejscu zaznaczyć też, że Netflix w kontekście kupna Warner Bros. był zainteresowany "jedynie" segmentem filmowym i serialowym. Paramount celuje dużo wyżej i gra o pełną pulę - chce Warner Bros. Discovery w całości. Co to oznacza? Znaczne powiększenie swoich aktywów o wielkie marki. Obecnie na potęgę Paramount/Skydance składają się m.in. wspomniane wcześniej Paramount Pictures, 49% udziałów w Miramax, segment telewizyjny, streaming Paramount+, 50% udziałów w SkyShowtime, marki takie jak Nickelodeon, MTV, a także telewizja CBS. Po przejęciu do tego grona dołączą chociażby: TNT, CNN, TCM, Adult Swim, DC Studios, HBO/HBO Max oraz Cartoon Network. Można się spodziewać, że zwłaszcza przy telewizyjno-informacyjnych markach zapadną zmiany zgodne z poglądami aktualnej, amerykańskiej administracji.
Jeśli chodzi o filmy, firma Ellisona posiada prawa m.in. do "Wojowniczych żółwi ninja", "Star Trek" i "Transformers". W ręce Paramountu trafią również następujące tytuły:
- Gremlins
- Beetlejuice
- DC Comics
- Tom & Jerry
- Harry Potter
- Obywatel Kane
- Ciche miejsce
- Looney Tunes
- Obecność
- Mortal Kombat
- Gra o tron
- Dora poznaje świat
- Avatar: The Last Airbender
- Dune 3 (prawa do dystrybucji)
- Minecraft (prawa do dystrybucji)
- MonsterVerse (prawa do dystrybucji)
To oznacza niebywałą wręcz koncentrację (filmowego, serialowego, telewizyjnego) potencjału, jaki będzie posiadał Paramount. Zanim jednak to nastąpi, przed firmą Ellisona ścieżka w postaci zapłacenia Netfliksowi kary za zerwanie umowy i innych formalności, które zapewne trochę potrwają. Nie ma wątpliwości, że przejęcie Warner Bros. Discovery akurat przez tego miliardera stwarza pewne szanse, ale przy okazji jeszcze więcej zagrożeń, głównie natury biznesowo-politycznej. Zarówno wizja przejęcia WB przez Netfliksa, jak i przez Paramount to - moim zdaniem - strzał w kolano, który powodowałby różne etapy wykrwawiania się pacjenta (WB). Na tym etapie pozostaje obserwować dalsze poczynania i liczyć, że czarne wizje się nie sprawdzą.
Więcej na temat wojny o Warner Bros. poczytasz na Spider's Web:
- Netflix wygrywa bitwę o Warner Bros. Co to oznacza dla widzów HBO Max?
- HBO Max zjedz, TVN zostaw. Netflix chce kupić Warner Bros. Discovery
- Netflix już nie jest taki pewny, czy przejmie HBO. Konkurent uderza
- Netflix po cichu wyrzucił ważną funkcję. Będzie jej brakować
- Paramount atakuje. Netflix nie może spać spokojnie
zdjęcie Davida Ellisona: Lev Radin/Shutterstock



















