REKLAMA
  1. ROZRYWKA.BLOG
  2. Dzieje się
  3. Dramy

Artur Rojek ostro do byłego wspólnika: "Teraz spotkajmy się w sądzie"

Wygląda na to, że spór między Arturem Rojkiem i Łukaszem Mintą może znaleźć swój finał w sądzie. Rojek opublikował na Facebooku obszerny wpis, w którym przedstawił swoją wersję odnośnie organizacji łódzkiego festiwalu Great September. Początkowo miał go tworzyć z Łukaszem Mintą, jednak panowie nie mogli się dogadać co do współpracy.

07.12.2022
15:11
Artur Rojek
REKLAMA

Najpierw był głośny wpis Łukasza Minty, organizatora muzycznych wydarzeń w Polsce, m.in. poznańskiego Spring Break. Opisał on na Facebooku, jak wyglądała współpraca z Arturem Rojkiem oraz jego żoną - Anną Rojek przy tworzeniu łódzkiego festiwalu Great September. Skrytykował on Artura i jego żonę za to, że m.in. ci mieli nie wywiązać się z umowy, a co za tym idzie Łukasz Minta miał zostać z długami. Były muzyk Myslovitz, tuż po jego oświadczeniu odniósł się w facebookowym wpisie, lecz zawarł mało konkretów. Sprawa wydaje się nie mieć końca, a kilka dni temu Minta po raz kolejny wytłumaczył się ze swoich słów względem Rojka.

REKLAMA

Rojek zamieścił obszerny wpis, w którym przedstawił swoją wersję zdarzeń.

Tym razem Artur Rojek opublikował na facebookowym profilu obszerne oświadczenie, w którym zaznaczył, że nie jest fanem publicznego rozstrzygania tego typu sporów. Odniósł się do stawianych mu zarzutów.

Prawdą jest, co mówi Łukasz — na dzień 30 listopada 2022 r. ma wciąż długi — wobec fundacji Independent nawet 38 tys. zł. Dziś moi prawnicy wysłali do niego wezwanie do rozliczenia zaliczki. Kolejne od nas. Pierwsze od prawników. Ostatni raz prosiliśmy go o rozliczenie mailowo 28 listopada, czyli dwa dni przed jego sławnym postem na Facebooku — przypadek? Do tej pory nie mamy informacji, co stało się z prawie 40 000 zł z 253 000 zł, którymi Łukasz dysponował. W ostatnich dniach Łukasz przygotował nowy kosztorys. Dostaliśmy go przypadkiem mejlem 3 grudnia w korespondencji kierowanej nie do nas, a do jego kancelarii. Jest inny niż wszystkie, które widzieliśmy wcześniej. I wciąż nie jest udokumentowany fakturami czy potwierdzeniami przelewów - wyjaśnia Rojek.

Gwiazdor przyznał, że działali razem z Łukaszem Mintą bez pisemnej umowy, gdyż ciągle negocjowali jej zapisy. Rojek zaznaczył, że decyzja na działanie bez umowy zapadła z obu stron, ze względu na obopólne zaufanie.

Współpracowaliśmy wiele miesięcy w porozumieniu - ja jako dyrektor artystyczny i osoba odpowiedzialna za pozyskania 4 z 5 głównych sponsorów, Łukasz jako producent wykonawczy, odpowiedzialny przede wszystkim za techniczną produkcję imprezy. O tym, że ta współpraca istniała świadczy ponad 250 tys zł zaliczki przekazanej Łukaszowi od Fundacji Independent na organizację wydarzenia. Zaliczki, którą Łukasz przyjął i bez pisemnej umowy rozdysponował - wyjaśnia Artur.

Były muzyk Myslovitz dodał też, że ma świadomość tego, iż umowa, chociażby ramowa była potrzebna. Wbija też szpilę byłemu wspólnikowi, podkreślając, że gdy tylko pojawiły się między nimi zgrzyty, Minta natychmiast miał zapowiadać koniec współpracy z Rojkiem i "odwoływać" festiwal.

Nie pracowaliśmy wcześniej ze sobą, więc tłumaczyłem to sobie różnicą w temperamentach. Wielokrotnie prosiłem Łukasza o tonowanie emocji i szukanie kompromisu. Kilka razy w ten sposób, z mojej inicjatywy udało nam się pójść do przodu - opisuje Rojek.

Cała sprawa między Rojkiem i Mintą znajdzie swój finał w sądzie

REKLAMA

Jak wyjaśnia muzyk, na trzy tygodnie przez planowanym terminem imprezy dowiedział się od Minty, że wydarzenie nie jest gotowe od strony produkcyjnej. Dodał, że razem z miastem Łódź, w którym odbył się festiwal, zatrudnił nowego podwykonawcę. Festiwal odbył się miesiąc później, w nowym już terminie. Na koniec Rojek dodał, że wierzył, że razem z Mintą uda się im stworzyć ten festiwal. Jednak na tle ostatnich wydarzeń nie pozostaje nic innego, jak spotkać się w sądzie.

Łukasz, naprawdę chciałem zrobić tę imprezę z Tobą. Długo walczyłem o to, by nam obydwu się udało. Rozumiem, że może być przykre to, że wydarzenie, które było także Twoim pomysłem udało się bez Ciebie. Nie dogadaliśmy się. Mamy inne temperamenty, sposoby działania. Ok. To się zdarza. Ale to Ty zrezygnowałeś z tej współpracy. To Ty wielokrotnie pisałeś, że nie chcesz jej kontynuować. Mogłeś rozliczyć się z nami z zaliczki i z pracy jaką wykonałeś – proponowaliśmy Ci to wielokrotnie. Mogliśmy pójść w swoją stronę. Teraz spotkamy się w sądzie. Nie być może, ale na pewno. Tam ostatecznie wyjaśnimy wszystkie sporne kwestie - podsumowuje Rojek.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA