Wes Anderson to twórca filmów bardzo specyficznych i jednocześnie bardzo lubianych przez kinomanów. Jego najnowszy film, "Fenicki układ" właśnie trafił do SkyShowtime i od razu stanął na czele najchętniej oglądanych przez Polaków tytułów. Ciężko się dziwić, ponieważ ta produkcja naprawdę mu wyszła.

SkyShowtime ma bardzo bogatą ofertę, zarówno jeśli chodzi o seriale, jak i filmy. Dziś jednak zajmiemy się tą drugą grupą, bogatą w ciekawe produkcje. Polacy najchętniej oglądają głośne tytuły - czołówkę stanowią takie filmy jak "Przyjmij/Odrzuć", "Nowokaina", "Mission: Impossible - The Final Reckoning", czy "Szpiedzy". Miejsce numer jeden należy jednak do kogo innego: Wesa Andersona i "Fenickiego układu", który w zeszłym roku gościł na ekranach kin w Polsce, a teraz trafił do oferty streamingowej.
Fenicki układ już w SkyShowtime. Film Wesa Andersona dowozi
Głównym bohaterem najnowszej pomalowanej na pastelowo historii jest Zsa-Zsa Korda (Benicio del Toro) - bogaty wizjoner, biznesowa szycha regularnie wymykająca się kontrolom i regulacjom, po prostu zręczny cwaniura. Mający wybitne skłonności do unikania śmierci w zamachu Korda wskutek działań przeciwników wkrótce staje nad finansową przepaścią, a co gorsza, zagrożony jest jego życiowy projekt - tytułowy fenicki układ, infrastrukturalny projekt położony na Bliskim Wschodzie. Zsa-Zsa wraz ze świeżo odnajdującą się w roli dziedziczki córką-zakonnicą Liesl (Mia Threapleton) i nauczycielem Björnem (Michael Cera) musi namówić swoich partnerów biznesowych, by zasypali pieniędzmi lukę w jego projekcie.
Fabuła na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie nudnej, niespecjalnie ekscytującej czy mającej potencjał do porwania widza. Ciężko się temu dziwić - perspektywa faceta jeżdżącego i szukającego pieniędzy na swój projekt, którego sam widz do końca nie rozumie, nie jest przesadnie atrakcyjna na papierze. Na szczęście rzeczywistość znów weryfikuje reżysera pozytywnie. Dialogowe absurdy, komizm sytuacyjny, satyra - to stały zestaw, który Anderson zawiera również w "Fenickim układzie" i wychodzi z tego obronną ręką.
W przypadku kina tworzonego przez Andersona nieraz było tak, że pod pięknymi, kolorowymi scenografiami i kostiumami, reżyser pokazywał rysy, pęknięcia, ludzi nieidealnych, w jakiś sposób nawet złamanych. Podobnie jest i tutaj - pastelowe kolory są opakowaniem dla głębszych tematów i uczuć, podkładką do tego, by twórca mógł opowiedzieć m.in. o transakcyjnej naturze świata, nieidealnych i wymagających szczerości, relacji międzyludzkich. "Fenicki układ" jest pod tym kątem dość optymistyczny - przesłanie filmu sugeruje, że Anderson naprawdę wierzy, że w świecie zdominowanym przez biznes, interesy, układy, negocjacje, wciąż jest miejsce na bycie ludzkim.
Anderson znów zgromadził kapitalną, w dużej mierze stałą obsadę, do swojego projektu. Prym wiedzie przede wszystkim Benicio del Toro w pierwszoplanowej roli biznesmena Kordy - jest charyzmatyczny, śmiertelnie poważny i przezabawny w tym samym momencie. To jego udana rola, choć zapewne z 2025 roku ludzie lepiej zapamiętają tę z "Jednej bitwy po drugiej". Cóż, jak widać, reżyserowie o nazwisku Anderson mają szczególne zdolności do tego, by dać upust talentowi del Toro. Świetnie wypadają również Mia Threapleton i Michael Cera - zwłaszcza ten drugi, wcielający się w nauczyciela imieniem Bjorn. Oprócz nich na ekranie pojawia się wiele wielkich nazwisk: Hanks, Wright, Ahmed, Cumberbatch, Cranston. To i tak tylko skrawek.
Wes Anderson nakręcił w swojej karierze wiele udanych filmów. "Fenicki układ" nie jest, moim zdaniem, tym najlepszym, ale zdecydowanie zasługuje na miano wartościowego. Nic dziwnego, że ludzie tak chętnie go oglądają. Mam nadzieję, że ci, którzy wciąż się nie przekonali do reżysera, po tym filmie zmienią zdanie.
"Fenicki układ" jest dostępny do obejrzenia na SkyShowtime.
Jest tego więcej:
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Więcej o ofercie SkyShowtime przeczytacie na Spider's Web:
- Tak się robi thrillery, które trzymają w napięciu. Dzięki, SkyShowtime
- Nowy thriller od SkyShowtime to powód, dla którego płacę za ten serwis
- Finał Mission: Impossible obejrzycie w domu. I to bez dodatkowych opłat
- To sci-fi nabija się z największych lęków milenialsów
- Najbardziej dezorientujący seans roku? Thriller od SkyShowtime






































