„Dobrze jest wrócić” – Hayden Christensen skomentował powrót do roli Anakina Skywalkera
Prace nad serialem „Obi-Wan Kenobi” po długim okresie zawirowań nareszcie wróciły na właściwie tory. Oficjalnie potwierdzono nie tylko, gdzie produkcja będzie kręcona, ale też podano nowe nazwisko w obsadzie. Chodzi o nie byle jaką postać, bo odtwórcę roli Anakina Skywalkera.
Nie było to wcale takie oczywiste, zważywszy na to, że przez wiele lat Christensen był bardzo agresywnie krytykowany za swoje występy w filmach „Gwiezdne wojny: Atak klonów” i „Gwiezdne wojny: Zemsta Sithów”. Wysoka toksyczność części fandomu „Star Wars” objawiła się wtedy nie pierwszy raz (wystarczy wspomnieć przypadki Ahmeda Besta i Jake'a Llyoda), ale dosyć poważnie odbiła się na dalszej karierze kanadyjskiego aktora.
W ostatnich latach Hayden Christensen grywał głównie małe rólki w produkcjach spoza 1. ligi Hollywood, ale w tym czasie mieliśmy też do czynienia z globalną przemianą oceny trylogii prequeli. Filmy George'a Lucasa zaczęto porównywać z nowościami od Disneya i wielu fanów doszło do wniosku, że stały na wyższym poziomie od „Ostatniego Jedi” czy „Skywalker. Odrodzenie”. Wiele elementów wcześniej pomijanych w rozmowach na temat „Zemsty Sithów” obecnie stanowi istotny powód, żeby oglądać „Gwiezdne wojny”. Cieplej zaczęto też mówić o grze odtwórcy roli Anakina Skywalkera.
Dlatego nie dziwi, że Hayden Christensen bardzo entuzjastycznie odnosi się do występów w serialu „Obi-Wan Kenobi”.
Zdecydowana większość fanów zareagowała z radością na ponownie spotkanie prequelowych wersji Obi-Wana Kenobiego i Anakina Skywalkera, choć niektórzy zastanawiają się, czy nie wpłynie ono negatywnie na ikoniczny dialog między dawnym mistrzem i uczniem w „Nowej nadziei”. Warto natomiast pamiętać, że fabuła serialu „Obi-Wan Kenobi” jest jedną z największych tajemnic Lucasfilmu.
- Czytaj także: Disney ogłosił w ostatnich dniach ponad dziesięć przyszłych projektów w świecie „Star Wars”. Pełną listę znajdziecie TUTAJ. Macie ochotę na coś innego niż odległa galaktyka? Zapowiedziano także mnóstwo produkcji wchodzących w skład MCU.
Być może Christensen powróci tylko w retrospekcjach z lat omawianych w serialu „Wojny klonów” i filmie „Zemsta Sithów”.
Ale jest też możliwe, że przywdzieje po raz kolejny uniform Dartha Vadera. Obie wersje na dziś można uznawać za wiarygodne. Podobnie jak powracające plotki o pojawieniu się w produkcji kolejnej znajomej twarzy z trylogii prequeli. Chodzi o aktora Temuerę Morrisona, który grał tam Jango Fetta i jego klony (ze szczególnym naciskiem na postać komandora Cody'ego). Nowozelandczyk ostatnio z powodzeniem przywdział zbroję jako Boba Fett w „The Mandalorian”, więc jego pojawienie się w kolejnym tytule Disney+ wydaje się jak najbardziej możliwe.
- Czytaj także: George Lucas miał plan na słynną konfrontajcę między Obi-Wanem i Anakinem jeszcze przed nakręceniem „Powrotu Jedi”. Poznaliśmy szczegóły tamtej wersji.
Według krążących już od jakiegoś czasu w sieci informacji „Obi-Wan Kenobi” miałby pokazać polowanie na słynnego Mistrza Jedi prowadzone z rozkazu Dartha Vadera właśnie przez byłego komandora Armii Republiki (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ). Czy tak faktycznie będzie? Przekonamy się wkrótce, bo niedługo mają ruszyć zdjęcia do serialu. Jak podaje portal TV Insider, „Obi-Wan Kenobi” zostanie nakręcony w Londynie i pobliskim miasteczku Boston.