Do niedawna wydawało się, że filmowa przygoda Johna Rambo zakończyła się na "Ostatniej krwi" w 2019 roku. Kilka miesięcy temu okazało się jednak, że jest pomysł, jak powrócić do jego świata - zdecydowano o powstaniu filmowego prequela. Teraz wiadomo, kiedy widzowie zobaczą go w kinach.

Serial filmów spod szyldu "Rambo" liczy sobie 5 filmów i 37 lat: były wydawane "na świat" kolejno w 1982, 1985, 1988, 2008 i 2019 roku. We wszystkie był zaangażowany Sylvester Stallone - oprócz aktorskich ról współtworzył scenariusz do wszystkich, a czwarty wymieniony, "John Rambo", został przez Sly'a wyreżyserowany. Co ciekawe, taki sam tytuł będzie nosić właśnie najnowszy film o kultowej postaci - tym razem jednak powstający bez scenopisarskiego udziału Stallone'a (aktor pełni funkcję producenta wykonawczego).
Nowy film o Rambo trafi do kin. Znamy datę premiery
Plany powstania prequela przedstawiającego losy młodego Johna Rambo nie zaistniały dopiero niedawno - kilka lat temu sam Quentin Tarantino wyrażał zainteresowanie wyreżyserowaniem filmu. Ostatecznie jednak za sterami projektu stanął Jalmari Helander - fiński reżyser, który ostatnimi laty podbił wielki ekran swoją "rzeźniczą" dylogią o Sisu - fińskim weteranie, który w pierwszej części z ogromną brutalnością rozprawiał się z nazistami. Za scenariusz odpowiadają Rory Haines i Sohrab Norshivani, pełniący tę samą funkcję m.in. przy filmie "Black Adam".
Jak nietrudno się domyślić, fabuła "Johna Rambo" będzie przedstawiać wydarzenia poprzedzające "Rambo: Pierwsza krew" i zgłębi historię tytułowego bohatera-żołnierza. Wszystko wskazuje na to, że zostaniemy zabrani do Wietnamu i przekonamy się, co przeżył tam John Rambo, będący przecież weteranem rozgrywającej się tam wojny. Jak poinformowało Deadline, Lionsgate ustaliło już datę premiery filmu - trafi on do kin 4 czerwca 2027 roku. Poczekamy zatem jeszcze rok, ale zdaje się, że jest na co.
W główną rolę wcieli się Noah Centineo - 30-letni aktor, którego filmografia w ostatnich latach robi się naprawdę niezła: "Black Adam", "Dream Scenario", główna rola w serialu "Zwerbowany". Ostatnim dużym tytułem w jego wykonaniu była "Wojna" Alexa Garlanda i Raya Mendozy, a jego najnowszym, nadchodzącym projektem jest filmowa adaptacja "Street Fightera". W roli pułkownika Sama Trautmana, poprzednio granego przez Richarda Crennę, wcieli się David Harbour ("Thunderbolts*", "Stranger Things"). Jakby głośnych nazwisk było mało, na wielki ekran powrotu dokona James Franco. Dla aktora to najmocniejszy projekt od czasów "Disaster Artist" z 2017 roku - wówczas oskarżono go bowiem o niewłaściwe zachowania seksualne i nadużycia wobec studentek. Po latach doszło do ugody, a aktor zaczął występować w małych, bardziej niezależnych produkcjach.
Serwis zwraca uwagę na to, że będziemy mieli do czynienia z mocną serią tydzień po tygodniu - w weekend poprzedzający premierę "Johna Rambo", na wielki ekran wejdzie "Star Wars: Starfighter" - film osadzony w gwiezdnowojennym uniwersum w reżyserii Shawna Levy'ego i z obsadą w postaci Ryana Goslinga, Matta Smitha, Aarona Pierre'a, Mii Goth i Amy Adams. Z takim sąsiedztwem film o Rambo nudzić się nie będzie, ale z pewnością będzie musiał zawalczyć o atencję widzów.
Czytaj więcej na Spider's Web:



















