REKLAMA

Tom Hardy wjechał na szczyt HBO Max. Ten film wciska w fotel

HBO Max ma jakiś niewyjaśniony talent do posiadania w swojej ofercie filmów krótkich i zarazem świetnych, a przy okazji dotykających tematyki środków transportu. Niedawno platformę podbił intensywny thriller rozgrywający się na lotnisku, a teraz na czele stawki mamy psychologiczny dramat z Tomem Hardym w aucie.

locke film hbo max
REKLAMA

Są w branży filmowej tacy aktorzy, którzy niezależnie od jakości samego konceptu filmu, niosą go na swoich barkach i podnoszą poziom swoją charyzmą. Tak zwykle bywa z Tomem Hardym, który nieraz grał w tego typu produkcjach. Bądźmy jednak uczciwi: nieraz brytyjski aktor świetnie dopasowuje się swoim talentem do interesującego zamysłu twórców danej opowieści. Tak jest w przypadku "Locke" z 2013 roku, który na pozór wygląda prosto: główny bohater jedzie samochodem i rozmawia przez telefon. Działa? Jak najbardziej.

REKLAMA

Użytkownicy HBO Max rzucili się na Locke. Nie dziwię się

Ivan Locke (Hardy) jest brygadzistą nadzorującym niezwykle ważną, największą w historii Europy, budowę, która ma być kluczowym momentem jego zawodowej kariery. W trakcie wieczornej jazdy samochodem Ivan wykonuje wiele telefonów - w tym do żony Katriny (Ruth Wilson), synów (Tom Holland, Bill Milner) oraz dawnej współpracowniczki, Bethan (Olivia Colman). Okazuje się, że idealna rodzina, którą tworzy, jest fasadą, zaś dwugodzinna podróż wywróci do góry nogami jego życie i okaże się prawdziwym, emocjonalnym rollercoasterem.

Za reżyserię i scenariusz tego filmu opowiada Steven Knight - ten sam, który dał światu m.in. "Peaky Blinders". Niewykluczone, że to właśnie współpraca Knighta i Hardy'ego sprawiła, że drugi z nich znalazł się w serialu jako Alfie Solomons. Jeśli tak było, to nie zdziwiłbym się - "Locke" jest bowiem naprawdę świetnym filmem, który wyciska jak najwięcej z pomysłu oraz z aktorstwa. To produkcja, która cechuje się jednością czasu i miejsca akcji - rozgrywa się cały czas w samochodzie. Mimo potencjalnej pułapki nudy w postaci zmęczenia materiału, film znakomicie jej unika.

To oszczędne w środkach, minimalistyczne kino, które jednocześnie nie pozwoli przymrużyć oczu, prędzej będzie trzymać za twarz. Pomysł na zasadzie "Tom Hardy siedzi w samochodzie i rozmawia" zdaje się być siłą rzeczy dość ograniczony, ale Knight pokazuje, że opowieść nie musi mieć wielkiego wizualnego rozmiaru, by na poziomie jakości mogła zaimponować. Forma "Locke" jest kompatybilna z narracją - obserwujemy Ivana, jak w trakcie jednej podróży dochodzi do różnych rozmów i decyzji, które stopniowo odejmują mu grunt pod nogami.

To prawdziwa przejażdżka, także emocjonalna. Hardy oczywiście gra pierwsze skrzypce i robi to z ascetyczną maestrią - jego aktorstwo jest subtelne, oparte na detalach, cały czas trzymające uwagę widza. Pozostałych bohaterów nie widzimy, ale ich głosy wystarczą, byśmy czuli się częścią tej historii. Przez telefon bohatera usłyszymy plejadę gwiazd - Olivię Colman, Andrew Scotta, Ruth Wilson, Bena Danielsa czy Toma Hollanda. Każde z nich jest istotną częścią tej historii, a ich głosowe role zapadają w pamięć (zwłaszcza Colman i Scotta).

"Locke" jest dostępne do obejrzenia na HBO Max.

REKLAMA

Więcej o produkcjach HBO Max przeczytacie na Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-07T10:34:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T10:05:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T09:34:40+01:00
Aktualizacja: 2026-03-07T06:31:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T11:22:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-06T10:21:21+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA