Tę biografię ogląda się jak emocjonującą fabułę. Serial o Messim zabiera widza w mistyczną podróż
Biograficzny serial Apple’a, który skupia się na jednym z największych żyjących piłkarzy - „Messi i Puchar Świata: Narodziny legendy” - okazał się zaskakująco epickim zapisem drogi przebytej przez argentyńską legendę. To coś więcej, niż surowa i mdła dokumentalizacja triumfu: produkcja pozwala nam lepiej poznać napastnika, dowiedzieć się więcej na temat jego wewnętrznej podróży czy posłuchać jego głęboko osobistych refleksji na temat kolejnych wyzwań oraz gry w narodowej kadrze.
„Messi i Puchar Świata: Narodziny legendy” to biograficzny serial dokumentalny wyprodukowany przez kooperację Apple TV+, SMUGGLER Entertainment i Pegsa Group. Produkcja pochyla się nad pełną triumfów i obaw karierą Lionela Messiego oraz jego wpływem na światową piłkę nożną, a przy okazji ukazuje wzloty i upadki reprezentacji Argentyny podczas pięciu mistrzostw świata. Kulminacją tej opowieści jest wręcz bajkowe zakończenie: zwycięstwo w Mundialu 2022.
Czytaj więcej o produkcjach Apple TV+:
Messi i Puchar Świata: Narodziny legendy na Apple TV+
Spójna narracja dokumentu opiera się o wywiady z samym Messim i kilkoma jego kolegami z drużyny oraz liczne, nowsze i bardziej archiwalne nagrania (pokazujące m.in. tytułowego bohatera w wieku dziecięcym) - to przekrojowa relacja, którą w gruncie rzeczy można potraktować jako kulisy zwycięstwa Messiego w Pucharze Świata 2022 r. Cała przebyta przez niego droga jawi się tu jako pokonywanie kolejnych etapów, których wielką kulminacją i potyczką ostateczną (również w oczach samego zawodnika) jest właśnie ten Mundial. Tytuł wypełnia luki w znanej nam historii ikonicznego zawodnika i całej reprezentacji, ignorując powściągliwość i dystans w swoich wnioskach: w 2022 r. Messi w oczach wielu fanów przetransformował się z jednego z najlepszych zawodników swojego pokolenia w jednego z najlepszych graczy w historii. Nikt tu nie sili się na udawany chłód, serial informuje jasno i wyraźnie: patrzcie, na waszych oczach dzieje się historia.
Na potrzeby odpowiedniego wydźwięku - bardziej ekscytującego, filmowego - tytuł i wstęp sugerują, że Messi zyskał status legendy dopiero po tym Pucharze. To, rzecz jasna, bzdura - zawodnik był legendą już wcześniej, a te rozgrywki jedynie ugruntowały jego pozycję w oczach wielu wątpiących. Serial nie rozwadnia się jednak i nie próbuje analizować kwestii światowej obsesji na punkcie Messiego - to raczej zapis poszczególnych większych wydarzeń czy mniejszych momentów na murawie, które sprawiły, że piłkarz stał się jeszcze większą gwiazdą. Kolejne sukcesy Argentyńczyka bywają spektakularne, niemal nieprawdopodobne; fakt, że wiele z nich zdawało się graniczyć z cudem (zaskakujące gole, które zmieniały losy meczu i przerywały złą passę drużyny), nadaje całej opowieści nieco mistycznego wymiaru. Gdyby dotyczyło to biografii innych sportowców, najpewniej bym z tego drwił. Jeśli zaś chodzi o Messiego - ten klimat pasuje do niego jak ulał.
Twórcy zadbali o dramatyzm, bardziej intymne momenty, spektakularne i pełne chwały sekwencje, a nawet antagonistę (Mbappe). Dzięki temu serial z suchej relacji wyrasta na pełną zwrotów akcji opowieść, którą śledzi się jak solidną pozycję fabularną.
Przy okazji nadaje kontekstu również dla tych, którym z piłką nożną nie do końca po drodze, ale których ciekawi ten (pop)kulturowy fenomen: wyjaśnia skalę i wagę wyczynów Messiego oraz uwzględnia znaczenie wspomnianego meczu dla jego rodaków. Wyszedł z tego kawał pięknej historii o spełnianiu marzeń, pościgu za pozornie nieuchwytnym.
Serial „Messi i Puchar Świata: Narodziny legendy” obejrzycie w Apple TV+.