Współczesne kino lubi reinterpretować klasyki, a mówiąc językiem zagorzałych fanów - "podnosić rękę na świętości". Legendarna komediowa seria z Lesliem Nielsenem niewątpliwie zapisała się w historii kina komediowego i jej odświeżanie może wydawać się niepotrzebnym pomysłem. Oto 4 powody, przez które mam w sobie sporo optymizmu co do nowej części filmu.

Już jakiś czas temu w przestrzeni publicznej pojawiały się informacje o tym, że powstanie kolejna odsłona "Nagiej Broni". Pierwszy film ("Naga Broń: Z akt Wydziału Specjalnego") trafił na duży ekran w 1988 roku, a kolejne części trylogii, "Naga Broń 2 i 1/2: Kto obroni prezydenta?" oraz "Naga Broń: 33/13: Ostateczna zniewaga" kolejno w 1991 i 1994. Wczoraj do sieci trafił zwiastun najnowszej odsłony serii. Nie rozwiał on wątpliwości co do jakości, zdecydowałem się więc przedstawić własne argumenty za tym, że nie warto spisywać tego projektu na straty.
4 powody, dla których nowa Naga Broń ma szansę się udać
Liam Neeson
72-letni irlandzki aktor zagrał w tylu filmach, że spokojnie można nazywać go ikoną kina akcji. Ostatnimi czasy można zauważyć, że trochę rozmienia się na drobne i od kilku lat gra już te same postaci w tych samych produkcjach. Udział w "Nagiej Broni" może być nie tylko przełamaniem tej rutyny, ale - tak, jestem świadom tych słów - jednym z największych wyzwań w jego karierze, tym bardziej, że Neeson nie jest znany z rejonów kina parodii. Biorąc pod uwagę warsztat aktora, a także pewne sygnały świadczące o jego timingu komediowym (kto pamięta scenę z płatkami w "Tedzie", ten wie), czuję, że to ma się jak najbardziej prawo udać.
Seth MacFarlane
Za dotychczasową filmową trylogię "Nagiej Broni", ale także wcześniejszego "Czy leci z nami pilot?" odpowiadał tercet ZAZ, składający się z braci Zucker i Jima Abrahamsa. W tym przypadku żadnego z nich nie ma w gronie twórców, ale zabierając się za takie kino jak to, potrzeba kogoś, kto po prostu czuje komedię. Zdecydowanie za kogoś takiego uważam Setha MacFarlane'a, twórcę seriali "Family Guy" i "The Orville", autora filmowej dylogii oraz serialu o słynnym gadającym misiu Tedzie, czy komedii "Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie". To gość, który idealnie pasuje do tej serii - choć jego produkcje znane są z wybitnie ciętego i dość mocnego humoru, to jednak nie mam wrażenia, że przekraczają one nieprzekraczalne granice komedii.
Ostatnia scena ze zwiastunu
Zdaję sobie sprawę, że scena z udziałem Liama Neesona w spódniczce przebranego za małą dziewczynkę nie wygląda specjalnie zachęcająco (choć dla mnie to zabawne nawiązanie do poprzednich openingów). Gdybym miał wyróżnić najlepszy element zwiastuna, który wczoraj trafił do sieci, byłaby to ostatnia scena, kiedy synowie Franka, Eda i innych policjantów z legendarnej trylogii opłakują swoich ojców. Czyni to każdy, poza synem Nordberga, który łamie czwartą ścianę, zwraca się do kamery i stwierdza, że on tego nie zrobi (zapewne stanowi to nawiązanie do późniejszej zbrodni O.J. Simpsona, wcielającego się w tę postać). Jeśli humor filmu będzie podobnego kalibru co tutaj, to, cytując klasyka, zostałem kupiony niczym paczka żelków.
Od ostatniego filmu minęło sporo czasu
Jeśli chodzi o kontynuacje, remake'i, rebooty i inne tego typu projekty, zwykle bywam adwokatem diabła nie mając nic przeciwko - nawet po krótkim czasie od premiery oryginałów uważam, że jest pole do rozbudowy wątków, zreinterpretowania opowiadanych historii na nowo. "Naga Broń" niewątpliwie jest przede wszystkim w pamięci pokolenia naszych rodziców, ostatni film z trylogii miał swoją premierę 31 lat temu. Od tego czasu nie tylko świat się zmienił, ale zrobiła się przestrzeń do stworzenia nowej historii i dania pola do popisu nowym bohaterom, oczywiście z pamięcią i szacunkiem względem tamtej twórczości. Jestem szczerze ciekaw, co z tego pomysłu wyjdzie, a skład, który się za to zabiera, pozwala mi na optymizm.
"Naga Broń" ma wejść do kin 1 sierpnia 2025 roku.
Więcej o komediach przeczytasz na Spider's Web:
- Neeson za Nielsena, czyli Naga Broń powraca! Oto zwiastun
- Nowy film Netfliksa jest dziwny. Nie mogłam przestać go oglądać
- Takie filmy to rzadkość. Na Netfliksa wpadł unikat, który musicie zobaczyć
- Max wypuścił absurdalną komedię grozy. Płakałam ze śmiechu
- Ta komedia akcji nie boli, ale jest zabójcza. To prawdziwy sztos