REKLAMA

Popularny youtuber zrobił świetny horror. Oszalejecie na jego punkcie

Nowy film popularnego youtubera ogląda się jak horrorową adaptację mema o przesadnie zaangażowanej dziewczynie. Okazuje się przy tym całkiem intensywną rozrywką. Bo "Obsesja" bywa śmieszna, straszna i obrzydliwa. I wszystko to naraz.

OCENA :
6/10
obsesja horror recenzja co obejrzeć opinie
REKLAMA

Jeśli chcecie zobaczyć przyszłość horroru przed innymi, obserwujcie YouTube'a. Po sukcesie "Mów do mnie" wielu kolegów po fachu postanowiło pójść w ślady braci Philippou, którzy wcześniej specjalizowali się w prankowych treściach. Teraz do stale powiększającego się lineupu filmów grozy od twórców internetowych pokroju "Miasteczka Shelby Oaks" Chrisa Stuckmana czy "Iron Lung" Marka Fischbacka możemy dopisać "Obsesję" Curry'ego Barkera. Z miejsca ją pokochacie.

Może się wydawać, że "Obsesja" ma ten sam problem, co "Mów do mnie", gdzie horrorowy klimat aż nazbyt rozbijały komediowe wstawki. W końcu rozpoczyna się od sceny, w której Bear ćwiczy przemowę do Nikki. Wzmagany podniosłą muzyką melodramatyzm rodzi się, gdy główny bohater mówi, jak to bardzo jest zakochany, jak każda piosenka przypomina mu o uwielbianej koleżance, a dziewczyna siedząca naprzeciwko w kawiarni uśmiecha się delikatnie. Aż w końcu siedzący obok przyjaciel stwierdza, że to całe uzewnętrznianie jest o kant tyłka rozbić, a kelnerka może już wracać do pracy. Tym sposobem Barker ustawia cały film. Bo w przeciwieństwie do debiutu braci Philippou, ciągła zmiana tonacji nie wynika w tym wypadku z braku rzemiosła, tylko staje się świadomą strategią artystyczną.

REKLAMA

Obsesja - recenzja nowego horroru

Przeskakiwanie z rejestrów gatunkowych staje się znakiem rozpoznawczym "Obsesji", która rozpoczyna się niczym młodzieżowa komedia z przełomu lat 80. i 90. Zawsze gdy tylko Bear zbiera się do wyznania Nikki miłości, coś mu nagle przeszkadza. Pojawia się nawet koleżanka, sprawiająca wrażenie znacznie bardziej nim zainteresowana. Nie mamy jednak do czynienia z horrorową reinterpretacją "Some Kind of Wonderful". Bo, jak się za jakiś czas okaże, każdy, kto za bardzo zbliży się do głównego bohatera może skończyć z czaszką rozbitą o kierownicę.

Gdy tylko Bear przełamuje kupioną chwilę wcześniej wierzbową różdżkę do spełniania życzeń, Barker przestaje schodzić z melodramatycznego patosu na komedię, a zaczyna z komedii na horror. Bo to opowieść z gatunku "uważaj czego sobie życzysz, gdyż może się to spełnić". Nikki napastliwie wprasza się do mieszkania głównego bohatera i już nie chce z niego wyjść. Popada w tytułową obsesję na punkcie kolegi z pracy, zmieniając się w przesadnie zaangażowaną dziewczynę. W nocy przygląda się ukochanemu uważnie i zakleja drzwi dużymi ilościami taśmy, żeby przypadkiem jej nie opuścił. A kiedy znika, czeka na niego godzinami sikając pod siebie.

Ze swoim skupieniem na temacie głównym, film staje się jednostajny. Przydałyby mu się gatunkowe redefinicje, jakie regularnie dostajemy w horrorach platformy Shudder. Nawet kupiony przez nią "Grafted" zmienia się przecież z coming of age movie w feministyczny body horror, aby na koniec pewnie korzystać z konwencji horrorów o szalonych naukowcach. Ciągle się odświeża, żeby nie nudzić widza. W przypadku "Obsesji" dostajemy dokładnie taką opowieść, jaką sugeruje tytuł: o obsesji. Barker zamiast pełnoprawnych zwrotów akcji wybiera eskalację, ciągle pogłębiając obsesję Nikki na punkcie Beara. Choć staje się to powtarzalne, reżyser działa całkiem sprawnie.

"Obsesja" mogłaby być co prawda jakieś pół godziny krótsza, a mimo to nie pozwala widzowi zasnąć. Ratuje ją prankowa kompozycja kolejnych scen. Barker ma dwa sposoby, aby wskakiwać z jednych rejestrów gatunkowych na horror. Z jednej strony robi to za pomocą nagłych erupcji przemocy. Z drugiej - sięga po zaskakujące obrzydliwości, dzięki czemu podczas seksu Nikki potrafi zwymiotować na Beara. A raczej wymiotować. I wymiotować. Bo reżyser lubi się w takich rzeczach rozsmakowywać. Przyglądać się zmasakrowanym bądź pokrytych ludzkimi wydzielinami ciałom. Jest w tym mnóstwo humoru, przez co produkcja znacznie lepiej niż film grozy sprawdza się jako czarna komedia.

Bawiąc się naszymi oczekiwaniami Barker daje wyraz swym pranksterskim korzeniom. Aczkolwiek nie jest już tym amatorem, który w viralowym "Milk & Serial" sprzed dwóch lat zupełnie nie panował nad opowieścią o dwóch pranksterach, wycinających sobie numery. W tej godzinnej produkcji, gdy tylko jeden z bohaterów wrabia drugiego w morderstwo, reżyser nieudolnie wchodzi na tereny czystego horroru psychologicznego. W swoim pełnometrażowym debiucie nie przejawia już takich ambicji. Skupia się na atrakcjach, nieraz robiąc nas w bambuko. Dzięki temu sprawia całkiem sporo frajdy. Może i nie popadniecie w obsesję na punkcie jego nowego filmu, ale wciąż łatwo dla niego nieco oszaleć.

Więcej o horrorach poczytasz na Spider's Web:

REKLAMA
  • Tytuł filmu: Obsesja
  • Rok produkcji: 2025
  • Czas trwania: 108 minut
  • Reżyser: Curry Barker
  • Obsada: Michael Johnston, Inde Navarrette, Cooper Tomlinson
  • Nasza ocena: 6/10
  • Ocena IMDB: 8,1/10
REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-15T14:45:46+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T13:25:22+02:00
Aktualizacja: 2026-05-15T11:54:27+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T23:18:50+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T13:27:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T12:31:30+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T09:08:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T22:35:32+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA