Nowy rok, nowe bogactwa w ofercie platform streamingowych. Tym razem HBO Max postanowiło uraczyć widzów nie lada tytułem. Od soboty w ofercie serwisu można znaleźć "Queer" - jeden z najnowszych i, moim skromnym zdaniem, najlepszych filmów Luki Guadagnino.

Luca Guadagnino to jeden z najciekawszych reżyserów ostatnich lat. Z jednej strony bardzo wyrazisty, jeśli chodzi o artystyczny styl kręconego przez siebie kina, z drugiej, od lat jest przyswajany przez filmowy mainstream. Na szczęście nie sprawia to, że traci swój pazur - "Queer" jest zdecydowanie dowodem na to, że włoski reżyser ma jeszcze sporo do zaoferowania.
Queer - Daniel Craig w poszukiwaniu atencji
William Lee (Daniel Craig) jest amerykańskim mężczyzną, którego lata młodości przeminęły jakiś czas temu. Od jakiegoś czasu mieszka w Meksyku, a jednym z jego podstawowych zajęć są wizyty w barze, wlewanie w siebie zbyt wielu trunków, zaspokajanie swoich nałogów i popędów poprzez przelotne relacje z młodymi mężczyznami. Wkrótce jego oko zwraca uwagę Eugene (Drew Starkey) - młody, tajemniczy i niedostępny mężczyzna, którego orientacja stanowi dla Lee wielką zagadkę, a on sam - szansę na nawiązanie intymnej więzi.
Trudno nie zwracać uwagi na Williama Lee, zwłaszcza, że on sam robi wiele, by ktoś chciał na niego spojrzeć. To elokwentny i oczytany intelektualista, niczym w gejowskim westernie ubrany w gustowny biały strój i kapelusz; wieczorami wychodzi na łowy, za którymi stoi jego popęd. Twórcy przedstawiają go jako człowieka, który goni. Pytanie tylko, za czym - miłością? Seksualnym spełnieniem? Utraconą młodością? Każda z tych odpowiedzi zdaje się mieć w sobie więcej niż ziarno prawdy, a na bohatera zdaje się nie czekać nic więcej, niż dojmująca autodestrukcja.
Guadagnino to ten typ reżysera, który bardzo dużo ujmuje obrazem. Seksualność, cielesność, intymność - to tematy, które bardzo często towarzyszą jego twórczości. Przepiękne, wręcz pocztówkowe kadry, zachwycająca gra kolorami wspomagana kostiumami i scenografią sprawiają, że ten film ogląda się jak dzieło sztuki. "Kino zmysłowe" w przypadku tego obrazu nie jest frazesem, a opisem prawdziwego doświadczenia - to nie tylko intensywna historia o własnej tożsamości i pogrążaniu się w desperacji, ale to również odurzające wizualnie kino.
W główną rolę wciela się Daniel Craig. Do niedawna nie byłem fanem tego aktora, ale jego najnowsze role, między innymi ta w "Queer", przekonały mnie do niego. Brytyjczyk zdaje się wciąż trzymać w sobie elokwencję znaną chociażby z kreacji Benoit Blanca, ale tutaj wspina się jeszcze większe wyżyny. William Lee to postać tragiczna, można wręcz stwierdzić, że żałosna. Niezależnie jak mocno i żenująco zarazem popisuje się swoim intelektem, nie znajduje tego, czego pragnie. Jednocześnie nie wydaje się być człowiekiem zdolnym do kochania - bardziej do postrzegania drugiej osoby jak narkotyk, który albo przynosi ból odrzucenia, albo upojenie, nic pomiędzy. Głodny seksualnej bliskości, niezręczny i upokarzający się, życiowo zbolały i zaćpany wrak człowieka - Craig doskonale odzwierciedla każdy z tych stanów swojego bohatera. To znakomita rola.
"Queer" to film godny uwagi, łączący kino tożsamościowe, erotyczne i surrealistyczne. Guadagnino stworzył hipnotyzujący i oryginalny seans, który zostawia swój ślad zarówno w ciele, jak i duszy.
"Queer" jest dostępny do obejrzenia na HBO Max.
Jest tego więcej:
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Więcej o ofercie HBO Max przeczytacie na Spider's Web:
- Nowości HBO Max na weekend. Idealny początek nowego roku
- 2. sezon The Pitt już leci do HBO Max. Premiera lada chwila
- Polacy nie gęsi, swoje seriale mają. I właśnie podbijają HBO Max
- "Niebo. Rok w piekle" otwiera oczy. HBO Max zamyka rok potężnym serialem
- Gdzie jest teraz Sebastian Keller? Niebo. Rok w piekle to serial o nim






































