REKLAMA

Drzewa to mocna rzecz. Trzeba ją przetrawić i przeczytać jeszcze raz

Powieść, która na początku roku przykuła moją uwagę, wydawała się być po prostu interesującym kryminałem. "Drzewa", zapowiadane jako mocna satyra na temat rasizmu w Ameryce, okazały się być jednak czymś dużo bardziej złożonym.

OCENA :
6/10
drzewa percival everett recenzja ksiazki
REKLAMA

Z lekturą "Drzew" autorstwa Percivala Everetta mogłam się grubo spóźnić, a wszystko przez moje gapiostwo i nieuwagę. To w gruncie rzeczy dobry moment, żeby wspomnieć o tym, jak dzięki umiejętnie zaprojektowanej okładce książka potrafi wpaść w oko i nie zginąć wśród bliźniaczo podobnych ponurych motywów graficznych typowych dla tytułów kryminalnych i thrillerów. Bo też "Drzewa" to nie jest typowa powieść kryminalna, co udało mi się zweryfikować dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy, kiedy w moje ręce niedługo po premierze wpadł egzemplarz tej książki.

Wbrew pozorom "Drzewa" to nie jest do końca nowość, a przynajmniej nie na polskim rynku wydawniczym. Powieść Everetta zadebiutowała w Stanach Zjednoczonych już pod koniec września 2021 roku, jednak dopiero teraz została wydana w tłumaczeniu Tomasza Maciosa (o tym zaraz też słów kilka). Znalazła się na shortliście do Międzynarodowej Nagrody Bookera w 2022 roku i zdobyła kilka innych wyróżnień. Od dziś z tą mocną satyrą mogą zapoznać się również czytelnicy w Polsce. I to przynajmniej dwa razy.

REKLAMA

Drzewa - recenzja książki Percivala Everetta

Akcja powieści rozgrywa się w miasteczku Money w stanie Missisipi. Tam, w biednej dzielnicy, dochodzi do morderstwa białego mężczyzny o imieniu Junior Junior, który zostaje odnaleziony w pokoju z drutem kolczastym owiniętym wokół szyi. Na miejscu zbrodni zastępca lokalnego szeryfa dokonuje jeszcze jednego szokującego odkrycia - obok denata leży ciało czarnoskórego mężczyzny, który w ręce trzyma jądra Juniora Juniora. Po przewiezieniu obu ciał do kostnicy, okazuje się, że zwłoki czarnego chłopaka zniknęły. Pojawiają się one ponownie w domu Wheata Bryanta, kuzyna ofiary, który również zostaje zamordowany w ten sam sposób, co Junior Junior. Niedługo później znów znikają.

Do pomocy w śledztwie zostaje wysłanych dwoje czarnoskórych detektywów MBI, Ed Morgan i Jim Davis. Postanawiają zasięgnąć języka w lokalnym barze, gdzie poznają kelnerkę Gertrudę. Dowiadują się wówczas, że Junior i Wheat są krewnymi Babci C, która już w pierwszym rozdziale wspomina, że jako młoda kobieta doprowadziła do tragicznego wydarzenia. Chodziło o kłamstwo na temat "młodego czarnucha", które wygłosiła wiele lat temu. Oskarżyła ona chłopaka o składanie jej niestosownych propozycji seksualnych, za co ten został zlinczowany i zmarł. Tymczasem Morgan i Davis odkrywają, że ciało do złudzenia przypomina Emmetta Tilla, który brał udział w tych wydarzeniach.

Powieść składa się bardzo krótkich rozdziałów, które nadają jej dynamiki. Dla czytelnika, który nie jest zagłębiony w historię rasizmu w Ameryce, jest to znaczne ułatwienie. Tego rodzaju konstrukcja może wydawać się chaotyczna, ale jest to chaos przez autora w dużej mierze kontrolowany. Pojawiają się co prawda momenty, kiedy rzeczywiście trzeba się cofnąć kilka stron, aby nie zgubić sensu historii, ale wciąż - właśnie dzięki tej formie krótkich rozdziałów - jest ona bardzo przystępnie napisana. W tej kwestii ogromne brawa należą się tłumaczowi, o którym wspomniałam wcześniej.

To z pewnością nie była łatwa przeprawa, aby oddać charakter bohaterów za pomocą ich wypowiedzi. Maciosowi udało się to fenomenalnie - podczas lektury dosłownie można usłyszeć charakterystyczne amerykańskie zaciąganie. Trudno do końca wyjaśnić to uczucie, ale ta historia dosłownie wybrzmiewa. A dzięki temu bardziej wyraziści stają się również bohaterowie.

"Drzewa" to książka, która w subtelny sposób przemyca humor, ale jednocześnie ból i żal. Jest ona pełna symboli i w niektórych miejscach, mimo że my, Polacy, nie jesteśmy w tej amerykańskiej kulturze osadzeni, można poczuć gulę w gardle. Everett nie potrzebował wiele, aby wprowadzić czytelnika w stan melancholii - wystarczyły imiona i nazwiska tych, którzy zginęli za swój kolor skóry.

Niektórzy zarzucają powieści, że jest ona napisana w sposób zbyt lekki, przez co może się wydawać, że tragiczne czyny popełnione na czarnoskórej społeczności nie są potraktowane poważnie. Wydaje mi się jednak, że kiedy mówienie wprost skomplikowanymi konstrukcjami nie daje efektów, czasem trzeba przekazać sens wypowiedzi w inny sposób, a Everett świetnie balansuje między humorem a powagą. Mimo że nie jest to najprostsza lektura i w niektórych momentach czułam, że nie jestem w nią wystarczająco zaangażowana, to wiem, że po przetrawieniu tej historii do "Drzew" jeszcze przynajmniej raz wrócę.

  • Tytuł książki: Drzewa (The Trees)
  • Autor: Percival Everett
  • Tłumaczenie: Tomasz Macios
  • Wydawnictwo: Marginesy
  • Liczba stron: 368
  • Data 1. wydania: 21 września 2021
  • Data wydania polskiego: 28 stycznia 2026
  • Nasza ocena: 6/10
  • Ocena Lubimyczytać: 7.6/10
REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-22T10:16:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-22T09:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T07:09:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T05:44:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T20:25:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T20:12:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T16:59:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA