REKLAMA

Nowy film young adult w Prime Video to katastrofa. Już dość

Prime Video stawia na produkcje dla młodzieży. W 2026 roku pojawi się ich całkiem sporo, a jako przedsmak platforma zaserwowała nam film "Kochaj mnie, kochaj mnie", który jest adaptacją publikacji z Wattpada. Bardzo zresztą złą adaptacją.

OCENA :
2/10
kochaj mnie kochaj mnie recenzja film prime video young adult
REKLAMA

"Kochaj mnie, kochaj mnie" to adaptacja powieści autorstwa Stefanii S., która zadebiutowała na Wattpadzie. W związku z tym, że na platformie czytelniczej okazała się być wielkim hitem - na ten moment zyskała ona 25 mln odsłon - postanowiono zaadaptować ją pod film. Ten szalony pomysł powinien był zostać zduszony w zarodku, ale tak się nie stało. I nie chodzi mi wcale o to, że wszystkie publikacje na Wattpadzie są złe - lwia część z nich powstaje na bieżąco, a ich fabuła jest często wymyślana na gorąco, co da się odczuć podczas czytania, a teraz również oglądania.

REKLAMA

Kochaj mnie, kochaj mnie - opinia o adaptacji książki z Wattpada od Prime Video

Po rodzinnej tragedii June White (Mia Jenkins) przeprowadza się wraz z mamą April (Elizabeth Kinnear) do Mediolanu. Rozpoczyna tam naukę w Międzynarodowej Szkole św. Marii, gdzie pierwszego dnia poznaje Blaze'a (Michelangelo Vizzini) i Amelię (Andrea Guo), którzy wprowadzają ją w świat elitarnych uczniów placówki. Dysonans poznawczy następuje już na samym początku, kiedy nowo poznani koledzy zaczynają rozmowę po angielsku. Jak to możliwe, skoro bardziej naturalnym początkiem byłoby zagajenie w języku włoskim? Otóż, zgodnie ze słowami Amelii, "włoski jest źle widziany na kampusie". Ma to najpewniej związek z tym, że jest to międzynarodowa szkoła, ale wciąż nie wyjaśnia tego, dlaczego ten język jest tam aż tak demonizowany.

Dzień jeszcze dobrze się nie zaczął, a June już wikła się w konflikt z Jamesem Hunterem (Pepe Barroso) przystojniakiem, który już wcześniej wpadł jej w oko, a teraz zajęła miejsce w ławce obok jego przyjaciela Willa (Luca Melucci). To właśnie z Willem June znajduje wspólny język i para zaczyna się spotykać. W międzyczasie jednak dziewczyna wciąż myśli o buntowniczym Jamesie, który upust swoim emocjom daje podczas nielegalnych walk w klatce. Od tej pory jej relacja z Willem zaczyna się komplikować, a między nią a Jamesem zaczyna rozwijać się dobrze znany wątek enemies to lovers. I to było nawet okej, gdyby nie to, że jest to chyba najnudniejszy romans w historii filmów z gatunku young adult.

Nie można powiedzieć, że między Jamesem a June nie iskrzy, ale wplątywanie w tę relację Bogu ducha winnego Willa, który jest typowym enpecetem, nie ma sensu. Bohater został wprowadzony do tej historii wyłącznie po to, żeby powstał zapowiadany wcześniej "gorący trójkąt miłosny". Will nie ma żadnej mocy sprawczej i funkcjonuje jako przyjaciel Jamesa, którego ten obsesyjnie stara się chronić, wyrządzając oczywiście więcej szkód i raniąc go jeszcze bardziej. W dobrze znany schemat wpisują się również znajomi June, czyli przyjaciel-gej i przyjaciółka hop-do-przodu. Jedynie June wzbudza odrobinę sympatii swoją błyskotliwą naturą.

Poza tym "Kochaj mnie, kochaj mnie" to film, któremu po prostu brakuje sensu i cierpi na gigantyczne luki narracyjne. Przywołując przykład z językiem włoskim: w porządku, jeszcze jakoś można podciągnąć to, że w międzynarodowej szkole trzeba mówić wyłącznie po angielsku. Ale w życiu poza placówką te zasady przecież nie obowiązują, a tam włoskiego jest jak na lekarstwo. Dziwnym zbiegiem okoliczności wszyscy porozumiewają się po angielsku. Niewiele wiemy również o mamie June, która maluje obrazy, ale jednocześnie podejmuje pracę w innym miejscu. Z kolei James wikła się w nielegalne walki, za które dostaje masę pieniędzy, ale jednocześnie mieszka w willi, a jego ojciec jest bogaczem. Dlaczego po śmierci brata June i jej mama wybrały akurat Mediolan? Gdzie jest ojciec? Z każdą minutą filmu tego rodzaju pytania, zamiast zyskiwać odpowiedzi, po prostu się mnożą.

Największymi bolączkami tego filmu są jednak brak porządnego romansu, kuriozalne zakończenie i jego struktura. Podczas oglądania można odnieść wrażenie, że sceny, które po sobie następują, to oderwane od siebie rozdziały publikacji na Wattpadzie. Historia została pokazana bez pomyślunku, a droga do finału była bardzo szybka. Tak jak by ktoś pomyślał, że minęło już półtorej godziny, dlatego na deser zaserwować jeszcze trochę akcji i z tych posklejanych na ślinę wątków zbudować zakończenie. W związku z tym "Kochaj mnie, kochaj mnie" był bardzo złym początkiem maratonu filmów young adult w tym roku. Mam nadzieję, że z kolejne produkcje będą lepsze. Oby tylko to się źle nie zestarzało.

REKLAMA

Czytaj więcej w Spider's Web:

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-22T09:02:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T07:09:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-21T05:44:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T20:25:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T20:12:21+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T16:59:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-20T13:32:26+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA