Uwielbiam takie zaskoczenia jak ten film w HBO Max, który trochę z braku laku włączyłam niedługo po premierze w serwisie. Jest dowodem na to, że nie wszystkie produkcje o geniuszach technologicznych muszą wpisywać się w ten sam schemat. Doskonała propozycja na wolny wieczór.

Nie sztuką jest nakręcić film o personie, której produkt zrewolucjonizował świat. Sztuką jest zrealizować go tak, by zainteresował nawet tę część publiczności, która technologicznymi tematami zbytnio się nie interesuje. Liczyłam na to w przypadku produkcji "Steve Jobs" w reżyserii Danny'ego Boyle'a i na podstawie scenariusza Aarona Sorokina, która zadebiutowała już nieco ponad dekadę temu i bardzo miło się zaskoczyłam. Mimo kilku niedociągnięć i wątpliwości, które dopadły mnie w połowie filmu, z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ten tytuł warto docenić.
Jest tego więcej:
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Steve Jobs - opinia o filmie. Obejrzysz go w HBO Max
Fabuła filmu "Steve Jobs" skupia się na trzech kluczowych premierach w karierze Steve'a Jobsa (wcielił się w niego genialny Michael Fassbender), jednego z założycieli firmy Apple. Co najbardziej interesujące, reżyser skupia się wyłącznie na tym, co dzieje się za kulisami, ucinając każdy z etapów tej historii podczas właściwej prezentacji danego produktu. A - można się domyśleć - za kulisami jest zwykle najciekawiej.
Akcja pierwszej części rozgrywa się w 1984 r. w dniu prezentacji komputera Apple Macintosh. Właśnie wtedy po raz pierwszy Jobs odsłonił swoją naturę chorobliwego perfekcjonisty i niedostępnego emocjonalnie człowieka. Wydarzyły się wówczas dwie istotne rzeczy: na niecałą godzinę przed prezentacją Macintosha okazało się, że zawiodła funkcja umożliwiająca komputerowi przywitanie się z publicznością, a tymczasem w garderobie Jobsa zjawiła się jego była partnerka Chrisann Brennan (Katherine Waterston) wraz z córką Lisą (Makenzie Moss, Ripley Sobo i Perla Haney-Jardine), której Jobs przez długi czas nie chciał uznać za swoje dziecko.
Kolejny ważny etap w karierze Jobsa nastąpił w 1988 r., czyli w momencie premiery komputera firmy NeXT. Mężczyzna po raz kolejny pokazał swój upór, który idealnie wpisuje się w powiedzenie "po trupach do celu". Był on skoncentrowany na jednym - idealnej czarnej kostce komputera NeXT, przed którą musiały ustąpić nie tylko przepisy przeciwpożarowe, ale również najlepszy przyjaciel Jobsa i współzałożyciel Apple, Steve Wozniak (Seth Rogen). Wozniak uparcie walczył o to, by podczas swoich prezentacji Jobs wspomniał o ekipie pracującej nad komputerem Apple II, co jednak nigdy się nie wydarzyło.
Dekadę później Jobs stoi w Davies Symphony Hall, by zaprezentować nowego iMaca. Nie jest już jednak tym samym człowiekiem, co kilkanaście lat temu. Wszystkie te etapy jego życia pozwalają widzom lepiej poznać wizjonera, którego być może nie znali z tej gorszej strony. Umożliwia to również Joanna Hoffman, jego najbliższa przyjaciółka, powierniczka i współpracowniczka, grana przez Kate Winslet. Duet Fassbender i Winslet doskonale sprawdził się na ekranie - ich energia idealnie współgra z dynamicznym (choć chwilami nieco zbyt chaotycznym) tempem akcji.
"Steve Jobs" to oryginalnie zrealizowana biografia wizjonera, od której przez 2 godziny po prostu nie można oderwać wzroku. Mimo kilku humorystycznych momentów, "Steve Jobs" to słodko-gorzka produkcja, która ukazała tytułowego bohatera w niezbyt korzystnym świetle - ci, którzy nie są zaznajomieni z jego historią, a także z historią Apple, mogą być zaskoczeni. Finał łagodzi jednak wizerunek człowieka, który zrewolucjonizował świat technologii i był twarzą produktów z logo nadgryzionego jabłka, które stały się symbolem jakości, minimalizmu i klasy.
Czytaj więcej w Spider's Web:
- "Steve Jobs" - świetny film zrujnowany przez jedną, drobną wadę
- Steve Jobs widziany bardzo nieprzychylnym okiem. "Nagryzione jabłko" - recenzja
- Uwielbiacie Marvel Cinematic Universe? Podziękujcie Steve'owi Jobsowi, bez którego Disney mógłby nie kupić Marvela
- Nowości HBO Max na weekend. Idealny początek nowego roku
- HBO Max pokazał nowości na weekend. Genialne kino wojenne






































