Koniec roku sprzyja nadrabianiu filmowych zaległości. Użytkownicy Prime Video masowo rzucili się na "The Order: Ciche braterstwo", dzięki czemu tytuł ten znalazł się na szczytach oglądalności w Polsce. Nie dziwi mnie to ani trochę - to kawał znakomitego kina, które zasługuje na uwagę i docenienie.

Gdyby ktoś mi rok temu powiedział, że dokument o ślubie Friza i Wersow będzie oglądany częściej niż filmy z Gerardem Butlerem czy "Na noże", zapewne byłoby mi przykro, ale powiedziałbym coś na kształt "taka jest smutna kolej rzeczy". Czy "The Order: Ciche braterstwo" jest w stanie zawalczyć o odebranie pozycji lidera serwisu i zdobyć je raz jeszcze (produkcja już kiedy trafiła na szczyt - mniej więcej rok temu)? Obawiam się, że nie, ale zachęcam, by wspomóc film w tym wyzwaniu. Póki co dzieło Justina Kurzela znajduje się na 6. miejscu.
The Order: Ciche braterstwo znów zostało hitem Prime Video
Fabuła filmu toczy się na amerykańskiej prowincji, gdzie dość sprawnie działa i organizuje się grupa białych suprematystów, The Order. Na jej czele stoi Bob Matthews (Nicholas Hoult), którego grzywka, niebieskie oczy i wręcz chłopięcy wyraz twarzy raczej nie zdradzają od razu jako lidera neonazistów. Tak jak wielu "braci", prowadzi codzienne życie u boku żony i syna, uzupełniając je o organizację zamachów bombowych i przewodzenie napadom na bank, mającym finansować działania zmierzające ku rewolucji. Na ich drodze coraz częściej zaczyna stawać Terry Husk (Jude Law) - agent FBI, który całkiem niedawno zjawił się w okolicy.
Amerykańska mieścina, glina z przeszłością, sumiastym wąsem i raną na klatce piersiowej staje naprzeciw podburzającego lokalną społeczność watażki żądnego władzy i potęgi z białą dumą na sztandarach. Brzmi jak niemal książkowa definicja westernu, jednak gdyby spróbować bawić się konwencjami, to u Kurzela najwięcej jest kina akcji, które fantastycznie trzyma w napięciu. "The Order" to film koncentrujący się nie tyle na samym śledztwie, co na pogoni jednego głównego bohatera za drugim. Zgniłe, ponure i mało optymistyczne w kolorach elementy wizualne pomagają w zanurzeniu się w ten raczej przyciężki klimat. Reżyser w żaden sposób nie usprawiedliwia działań Boba i jego grupy - dostrzega jednak w nich pewną logikę, we wnikliwy sposób przygląda się bliżej fanatykom i ich motywacjom.
Kurzel świetnie napisał swoich bohaterów. Po jednej stronie jest Bob Mathews - młody, emanujący charyzmą, energiczny lider, znakomicie potrafiący wzbudzić zaufanie i przekonać do swojej racji. Po drugiej, Terry - samotny ponurak, "zły glina" z przeszłością, który zawsze zarzeka się, że rodzina do niego wkrótce przyjedzie. Oszukuje się, że chce w końcu zwolnić, ale jak nietrudno się domyślić, coraz mocniej angażuje się w sprawę na zasadzie "za wszelką cenę". Ich pojedynek obserwuje się na krawędzi fotela - to zasługa przede wszystkim kapitalnych aktorskich ról - zarówno Nicholas Hoult, jak i Jude Law dają tutaj popisy mistrzowskiego aktorstwa, które zasługują na pochwały.
"The Order: Ciche braterstwo" to wciągające, elektryzujące i pełne intensywnej akcji kino, które wciąga swoim klimatem, mocno trzyma za twarz, przestrzega przed zagrożeniem, ale nie ma w sobie optymistycznej prognozy: zepsucie i cierpienie jest nieuniknione, a radykalne idee nie umrą.
Jest tego więcej:
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
"The Order: Ciche braterstwo" jest dostępne do obejrzenia na Prime Video.
Więcej o ofercie Prime Video przeczytacie na Spider's Web:
- Nowości Prime Video na 2026 rok. Potężne premiery filmów i seriali
- Najgorszy polski film trafił na Prime Video. Oglądasz i potem oczu kąpiel
- Użytkownicy Prime Video wstają z łóżka dla takich seriali akcji
- Prime Video ma dobrą wiadomość dla fanów najdroższego serialu wszech czasów
- Niedoceniony film akcji podbija Prime Video. Użytkownicy czekają na nową część







































